Stare restauracje dobrze się trzymają, nowe cieszą się popularnością... Ulica Zwycięska powoli staje się dużym wrocławskim centrum gastronomicznym. Dlaczego? Bo ludziom coraz mniej chce się jeździć na Stare Miasto.
Pandemia, praca zdalna, wszechobecne remonty i korki... Wrocławianki i wrocławianie już od pewnego czasu szukają gastronomicznych alternatyw poza ścisłym centrum miasta. Część z nich dawno przeniosła się na osiedla - tak jak restauratorzy.
- Kwitnie gastronomia osiedlowa, zwłaszcza na osiedlach będących tzw. "sypialniami" Wrocławia. W czasie pandemii wrocławianie nauczyli się funkcjonować bardziej w okolicy domu niż w centrum miasta. Widać to również na przykładzie ruchu w restauracjach. Na Starym Mieście ludzie praktycznie przestali wychodzić na lunch z pracy, bo pracują z domu. Jeżeli się tam pojawiają, to głównie w weekendy - mówi Andrzej Dobek, prezes stowarzyszenia "Nasz Rynek" i właściciel restauracji PRL.
I dodaje, że nie bez znaczenia jest też kwestia możliwości zaparkowania aut w bliskim rejonie wybranej restauracji. Część zmotoryzowanych gości właśnie dlatego zniechęciła się do Rynku i okolic.
Widać to dobrze na ulicy Zwycięskiej, przy której restauracje pojawiały się w ostatnich latach jak grzyby po deszczu. Nie dość, że jest na nie w tej lokalizacji popyt, to jeszcze nowy kompleks biurowy dostarczył tam sporo lokali użytkowych do zagospodarowania. Obecnie możemy tam wybierać wśród kilkunastu opcji. Wśród najnowszych propozycji znajdziemy tam m. in. Galbi, Przystań Tu i Shrimp House.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze