Koalicja złożona m.in. z KOD-u, Obywateli RP, organizatorek Czarnych Protestów oraz lewicowych partii politycznych na najbliższą sobotę zapowiada manifestację pod hasłem „Wrocław Przeciw Faszyzmowi”. Jej uczestnicy mają spotkać się przed Dworcem Głównym, czyli w miejscu, z którego tydzień temu wyruszył marsz w ramach, którego środowiska nacjonalistyczne i patriotyczne świętowały 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.
Zdaniem Wrocławskiej Koalicji Organizacji, Stowarzyszeń i Partii Opozycyjnych w naszym mieście narasta fala faszyzmu i rozrasta się rasizm, antysemityzm i ksenofobia. Za przykład tych zjawisk podawany jest sobotni marsz z okazji 11 listopada, w którym brali udział m.in. suspendowany ksiądz, a obecnie jeden z najbardziej aktywnych działaczy wrocławskiego środowiska nacjonalistycznego Jacek Międlar oraz skazany za spalenie kukły Żyda Piotr Rybak.
– Dlaczego Urząd Miasta nie rozwiązał zgromadzenia? Dlaczego pozwolono rzucać puszkami z piwem i racami w osoby sprzeciwiające się temu wydarzeniu? Czy to moralnie uczciwe, że prezydent miasta zapewnia na spotkaniu przedstawicieli, środowisk przeciwnych marszowi o obserwatorach z urzędu miasta, którzy mają rozwiązać zgromadzenie w przypadku złamania prawa, a później brakuje ich podczas zgromadzenia i pozwala się na akty przemocy, łamania prawa i wandalizmu? Co mają wspólnego ze świętem niepodległości racę, petardy, puszki z piwem oraz słowna i fizyczna agresja? – pyta Marcin Murzyński z ugrupowania Wrocław dla Demokracji, wspominając o wydarzeniach, które miały miejsce na trasie marszu.
Przypomnijmy, że 11 listopada do zamieszek doszło na ul. Świdnickiej, gdy kilkuosobowa grupa złożona z przedstawicieli ugrupowania Obywatele RP i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet próbowała zablokować Marsz Wielkiej Polski Niepodległej. Kontrmanifestanci stanęli na drodze maszerujących narodowców i odmawiali wykonania poleceń policji, która kilkukrotnie wzywała ich do opuszczenia trasy przemarszu. Gdy marsz z okazji 11 listopada zbliżył się do kontrmanifestacji, doszło do awantury – uczestnikom blokady zaczęto wyrywać transparenty, jedna z kobiet została uderzona w twarz racą. Po kilku minutach policjanci siłą zepchnęli blokadę na pobliski przystanek, w którego stronę poleciała zapalona raca i kilka innych przedmiotów.
Działacze 9 dolnośląskich organizacji i lewicowych partii politycznych jeszcze przed sobotnim marszem domagali się, by miasto nie pozwoliło narodowcom na przemarsz ulicami Wrocławia. To samo środowisko zamierza również przeprowadzić protest tydzień po 11 listopada.
– Ostatnie dni pokazują, że z brunatną falą da się wygrać. Można ją zatrzymać - choćby symbolicznie, ale także mentalnie. Spójrzmy na Poznań, który wczoraj stanął dumnie przeciwko narodowcom, popatrzmy, jak doigrał się Piotr Rybak, który jeszcze dwa dni temu krzyczał nam w twarz, co z nami zrobi i na czym będziemy wisieć. Z jednej strony - są to wstrząsające zdarzenia. Z drugiej - jest w nich potężna obywatelska siła i nadzieja. No pasaran! – mówi Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, która w ubiegłą sobotę brała udział w blokowaniu marszu.
Manifestacja „Wrocław Przeciw Faszyzmowi” odbędzie się w najbliższą sobotę, 18 listopada na placu przed Dworcem Głównym PKP. Początek zgromadzenia zaplanowano na godzinę 18:00. Organizatorzy, wśród których znalazły się: Wroclawdlademokracji.pl, Ogólnopolski Strajk Kobiet, KOD Wrocław, Obywatele RP, Inicjatywa Demokratyczna, Partia Razem Wrocław, Partia Zieloni Wrocław, Nowoczesna i SLD chcą w ten sposób „zmyć hańbę domową i przypomnieć, że faszyzm nie przejdzie”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze