Reklama

Wrocław: za pieniądze ściągnięte od „gapowiczów” MPK mogłoby kupić 4 nowe autobusy

04/01/2018 13:06

Wrocławscy kontrolerzy biletów podsumowali ubiegły rok. W ciągu 365 dni we wrocławskich tramwajach i autobusach wystawili w sumie 31,8 tys. „mandatów” za jazdę bez biletu. To o blisko 4 tys. mniej niż rok temu i dwukrotnie mniej niż jeszcze 5 czy 6 lat temu. MPK chwali się też wysoką ściągalnością zaległych należności – tylko w 2017 roku z kar za brak biletów udało się pozyskać 6 mln złotych, czyli kwotę, za którą można kupić 4 fabrycznie nowe autobusy.

W 2011 roku wrocławscy kontrolerzy wypisali aż 70 tys. wezwań do zapłaty w związku z przysłowiową jazdą „na gapę”. Z roku na rok liczba ta maleje. Dwa lata temu udało się złapać niespełna 40 tys. „gapowiczów”, rok temu 36 tys., a teraz niespełna 32 tys. – Od lat obserwujemy bardzo pozytywną tendencję. Pasażerowie coraz bardziej mają świadomość, że za usługę komunikację miejską trzeba płacić tak jak za rachunki, czy zakupy w sklepie – komentuje Agnieszka Korzeniowska, rzecznik prasowy MPK Wrocław.


Zdaniem władz MPK wpływ na zmniejszenie liczby gapowiczów miało m.in. zwiększenie dostępności biletów poprzez montaż automatów w każdym pojeździe, a także systematyczne informowanie o tym, w których liniach będą przeprowadzane kontrole biletowe.

Reklama

– Robimy to jako jedyni w Polsce. Odważyliśmy się na ten krok, bo chcieliśmy, aby kontrola biletowa wpisała się w świadomość pasażerów na stałe i była jej nieodłącznym elementem. Statystki pokazują, że było warto. Wiedza, że codziennie gdzieś kontrolerzy pracują działa prewencyjnie i edukacyjnie – tłumaczy Korzeniowska. – Ważna jest też skuteczna windykacja. My nie odpuszczamy, bo pieniądze z biletów i wezwań za jazdę bez biletu, to wpływy do budżetu miasta, z którego finansowana jest komunikacja miejska – dodaje.


Przypomnijmy, że złapany na gorącym uczynku „gapowicz” ma siedem dni na uregulowanie kary w wysokości 120 zł, jeśli tego nie zrobi kwota ta po upływie tygodnia, wzrasta do 150 zł. Władze MPK zapowiadają, że w przypadku wystawienia wezwania do zapłaty nie powinno się liczyć na to, że spółka zapomni o tej należności. Jeżeli w ciągu 3 miesięcy należność nie wpłynie na wskazane konto, sprawa jest kierowana do sądu. Ten w ciągu 24 godzin wydaje nakaz zapłaty. Mając taki wyrok, MPK może dochodzić należności nawet przez 10 lat. – Nasi dłużnicy muszą też liczyć się z możliwością trafienia na czarną listę np. Krajowego Rejestru Długów – informuje rzeczniczka.

Reklama

Obecne zadłużenie „gapowiczów” w stosunku do budżetu miasta wynosi 11,5 mln zł i spada. W zadłużeniu tym ujęte są zobowiązania z wystawionych wezwań od 2009 roku, od kiedy MPK w imieniu gminy Wrocław prowadzi kontrole biletów i windykację.


Najczęściej jednak jest tak, że osoby, którym zdarzyła się jazda na gapę, płacą karę od razu. Tak zwani dłużnicy, to raczej recydywiści – osoby, które mają na koncie więcej, niż jedno wezwanie do zapłaty. W gronie tym są rekordziści.


– W rejestrze dłużników mamy panią, która ma na koncie 65 wezwań za jazdę bez biletu. Aktualna łączna kwota jej zadłużenia to ponad 18 tys. złotych (w MPK), łącznie z kosztami egzekucji zadłużenie przekracza 35 tys. złotych – opowiada Agnieszka Korzeniowska. – Pod koniec ubiegłego roku pojawił się u nas inny rekordzista, który miał 50 wezwań do zapłaty. Ku naszemu zaskoczeniu, jednorazowo zapłacił w kasie MPK ponad 14 tys. zł. Do uregulowania pozostają mu jeszcze koszty egzekucyjne, ale z listy dłużników MPK zniknął.

Reklama

W ubiegłym roku MPK wyegzekwowało od dłużników kwotę prawie 6 mln zł. Za takie pieniądze można kupić np. 4 nowe autobusy typu solo.


bas

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości