Na wniosek prezesa Jarosława Kaczyńskiego, partyjna komisja etyki zajmie się sprawą Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, posłanki Prawa Sprawiedliwości, która w ostatnich wyborach była jedynką na wrocławskiej liście. Powód? Awantury wewnątrz partii, które prowadzi wespół z byłym premierem Mateuszem Morawieckim.
- W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo PiS zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej - poinformował Rafał Bochenek, rzecznik prasowy Prawa i Sprawiedliwości.
- Wypowiedzi i wpisy innych członków partii, w tym sprawa p. Patryka Jakiego, są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst. Do komisji etyki trafiła już wcześniej sprawa p. Jacka Kurskiego w związku z jego wypowiedzią w jednym z programów telewizyjnych.
Od miesięcy trwają walki fakcyjne w Prawie i Sprawiedliwości. Toczą się głównie między stronnikami konserwatywnych i długoletnich działaczy skupionych wokół Mariusz Błaszczaka i Jacka Sasina. Na Dolnym Śląsku są to między innymi Elżbieta Witek, Anna Zalewska czy Paweł Hreniak. Z drugiej strony mamy otoczenie byłego premiera Mateusza Morawieckiego, którego w naszym regionie popierają działacze skupieni wokół Michała Dworczyka i właśnie posłanki Mirosławy Stachowiak-Różeckiej.
Przypomnijmy, że właśnie ta frakcja wszczęła bunt w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, która zakończyła się pozostaniem szóstki radnych poza klubem PiS.
Tym razem poszło o wpis Mateusza Morawieckiego, który wbrew zaleceniom prezesa, by nie prowadzić kłótnie wewnątrzpartyjnych, wdał się w spór z Patrykiem Jakim. A tak do tego odniosła się wrocławska posłanka.
- W polityce chyba bardziej niż gdzie indziej liczy się działanie drużynowe i lojalność – napisała posłanka pod wpisem Morawieckiego. - Różniliśmy się z Suwerenną w różnych sprawach, ale jakoś przez kilka lat tworzyliśmy wspólny rząd - daliśmy radę. Zostaliście (koledzy z Suw ) przyjęci do PiS nie by nas zmieniać lecz, by z wspólnych doświadczeń wyciągnąć wnioski i WSPÓŁPRACOWAĆ. Czy naprawdę warto, dla dobrego samopoczucia jednego z Waszych kolegów dezawuować dorobek kilku lat dobrego rządu?
Czy to kolejny krok w stronę rozłamu w PiS – zastanawiają się obserwatorzy życia politycznego. Wielu uważa, że były premier sam nie opuści struktur PiS, ale prowokuje prezesa, by ten podjął za niego tę decyzję. Wtedy już na pewno powstanie nowego ugrupowanie, w którym znajdzie się wielu dolnośląskich działaczy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pisiorstwo to jest ugrupowanie wschodniej Polski. Stąd tam mają głos. Konusy ze wschodu wraz z tą kongresową wyrocznią Naczelnikiem. Niemcy by wiedzieli jak sobie poradzić.
PIS już się sypie, oby PO/KO też się tak posypało!
Pisiorstwo to jest ugrupowanie wschodniej Polski. Stąd tam mają głos. Konusy ze wschodu wraz z tą kongresową wyrocznią Naczelnikiem. Niemcy by wiedzieli jak sobie poradzić.