Po kolejnej reformie organizacyjnej w Prawie i Sprawiedliwości trzeba było wybrać władze okręgu wrocławskiego. Podczas głosowania okazało się, że w stolicy Dolnego Śląska nadal dominują działacze wspierani przez byłą marszałek Sejmu Elżbietę Witek i europosłankę Annę Zalewską, które już od kilku lat dość mocno osłabiły wrocławskie struktury tej partii.
Według nowego systemu organizacyjnego, struktury PiS podzielono na 40 okręgów. Jeden z nich obejmuje dawne województwa wrocławskie, czyli stolicę Dolnego Śląska i sąsiednie powiaty.
Wcześniej struktura partii zakładała działanie 94 okręgów. W połowie 2022 roku we Wrocławiu pełnomocnikiem została, wspierana przez Elżbietę Witek i Annę Zalewską, posłanka Agnieszka Soin detronizując Mirosławę Stachowiak-Różecką. Było to o tyle dziwne, że Soin nie miała nic wspólnego z Dolnym Śląskiem i był to typowy desant warszawski. Jej rządy spowodowały dość poważne osłabienie struktur wrocławskich, a w partii zapanował chaos. Głównie dlatego, że nowa szefowa mało kiedy bywała we Wrocławiu i praktycznie nie zajmowała się działalnością partii w terenie. To jednak wystarczyło by część działaczy skupionych wokół Stachowiak-Różeckiej, a w efekcie i Michała Dworczyka, odsunąć od rządów.
W efekcie PiS przegrał ostatnie wybory samorządowe, a kandydat partii Łukasz Kasztelowicz nawet nie wszedł do drugiej tury.
- I gdy wydawało się, że najgorsze za nami, to jednak się myliliśmy – powiedział nam po weekendowym zjeździe okręgowym PiS we Wrocławiu jeden z działaczy tej partii. – Najlepiej świadczyły o tym lekkie pustki na Sali.
Według protokołu głosowania na członków zarządu na 198 uprawionych głos oddało tylko 116 działaczy.
Prezesem okręgu wrocławskiego zostało poseł Pawel Hreniak, były wojewoda dolnośląski.
- Paweł, który jeszcze niedawno wydawał się głosem rozsądku w naszych strukturach jest już po stronie frakcji Anny Zalewskiej i marszałek Witek - komentuje inny działacz PiS obecny na zjeździe. – Po weekendzie tylko wzrosła dominacja ich frakcji. Znamiennym było, że na sali nie dało się zaobserwować ludzi, którzy przy eurowyborach poparli Michała Dworczyka. Ciekawie to się zapowiada.
Mowa tu głównie o wspomnianej posłance Mirosławie Stachowiak-Różeckiej i jej najbliższym współpracowniku Marcinie Krzyżanowskim, byłym wicemarszałku województwa dolnośląskiego.
- Nie było mnie na zjeździe z przyczyn prywatnych - krótko komentuje swoją nieobecność Marcin Krzyżanowski.
Jednym z nielicznych polityków obecnych na zjeździe z ekipy, która wsparła w eurowyborach Dworczyka, był radny Andrzej Kilijanek. W mediach społecznościowych zapisał:
„Miło mi poinformować, że podczas zjazdu okręgowego Prawa i Sprawiedliwości zostałem wybrany na członka zarządu okręgowego. Deklaruję, że dołożę wszelkich starań, aby nie dochodziło do zaniedbań, które mogą mieć negatywny wpływ na wynik wyborczy”.
Gdy pytamy o jakich wyborach mowa, radny jest jeszcze bardziej lakoniczny niż Marcin Krzyżanowski.
- To wpis o każdych kolejnych wyborach, które nas czekają - tłumaczy.
Inni działacze tej partii dodają, że po już po najbliższych wyborach, czyli prezydenta RP, które według wszelkich analiz PiS przegra, frekwencja i skład nowo wybranego zarządu okręgu może się diametralnie zmienić…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze