Na zakończenie cyklu motoryzacyjnego wpis o jednym z najbardziej kontrowersyjnych w ostatnim czasie wrocławskich skrzyżowań. Po zmianie organizacji ruchu na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Stawowej dochodzi tam do wielu niebezpiecznych sytuacji. Co byłoby rozwiązaniem tego i innych problemach na ulicach całego świata? Wyeliminowanie najsłabszego punktu, którym jest… człowiek.
Punktem wyjściowy dzisiejszego artykułu będzie zdarzenie jakie przytrafiło mi się na ulicach naszego pięknego grodu. Jeden pan chciał na siłę skręcić w niedozwolonym miejscu. To miejsce jest naprawdę niebezpieczne, bo to skrzyżowanie tramwajowe o dużym natężeniu ruchu. Nie wiem czy wam już wcześniej pisałem, ale mam tytuł technika BHP i jako behapowiec zupełnie inaczej oceniam sytuacje na drogach. Widzę więc przed sobą dwa auta ewidentnie łamiące przepisy, ale widzę już z daleka tramwaj, który podąża w naszym kierunku.
Podam nazwę skrzyżowania, abyście mogli to zobaczyć. Akcja dzieje się na krosie Piłsudskiego i Stawowej. Wymuszacze skręcają z Piłsudskiego w lewo pod wiadukt. Najbardziej są zainteresowani skróceniem sobie drogi, bo następny legalny skręt jest dopiero 400 metrów dalej w Komandorską.
No i widzą tylko te 3 minuty, które są w tym momencie dla nich na wagę złota. Ja i 5 samochodów stoję za nimi, bo zablokowali na zielonym cały pas do jazdy prosto. Ja wiem, że jak nawet uda im się myknąć przed tramwajem to kierowcy jadący w kierunku przeciwnym nie mają szans ich zobaczyć.
Kolizja wisi w powietrzu. Postanowiłem uratować choć jednego z nich. Moje przeraźliwe trąbienie obudziło ostatniego, bo porzucił swój głupi zamiar, niestety rzucił się za mną w pościg. Głupia sprawa bo jadę na Dworzec z klientem i nie mogę go narazić na stres. Szybko w głowie przeglądam dostępne scenariusze zakończenia tego incydentu. Sytuacja szybko doszła do finału, bo zaczął się korek koło Wroclavii. Facet zajechał mi drogę i zmierza w moim kierunku. Wtedy z fotela obok odezwało się Ego: „Kiciek gazem go po gałach”. Z środka głowy odezwał się rozsądek: „ Przemoc rodzi przemoc”. Zatrzasnąłem drzwi, gościu trochę się z nimi poszarpał, naubliżał i musiał spadać bo tam duży ruch a on został jak ten Chochoł z Wesela Wyspiańskiego na środku drogi.
No i taka jest sytuacja wyjściowa do dzisiejszej opowieści. Wbrew pozorom nie będzie ona ani o przemocy na polskich drogach, ani o lekceważeniu wszelkich zasad na nich, ani o braku szacunku współobywateli do siebie nawzajem, ani o Ego które słabo zanalizowane przez fachowców sieje śmierć na polskich drogach, ani o indolencji Policji, która pewnie by chciała mieć ten społeczny szacunek w większym stopniu. Taka instytucja jak Państwowa Straż Pożarna ma już ponad 90% poparcia, społecznego. Niestety nie życzę wam kontaktu z nimi na drodze, bo następuje on wtedy gdy trzeba zabezpieczyć wypadek drogowy. Ja bym wolał, żeby Polska Policja z Wydziału Ruchu Drogowego miała tyle procent poparcia.
Jako były student Administracji miewam często głupie odczucie, że to nasze młode i rozwojowe Państwo w pewnych strefach nie działa zupełnie. Tak jest właśnie na drogach. Kiedy już zupełnie opadły mi ręce z bezsilności podczas pisania tego felietonu nagle zapaliło się światełko w tunelu.
Co trzeba zrobić aby na drogach na całym świecie było bezpieczniej? Wyeliminować najsłabszy punkt tej łamigłówki. Co nim jest? Najsłabszym punktem infrastruktury komunikacyjnej na świecie jest człowiek, po prostu trzeba go wyeliminować. No dobra Kiciek, jak się ciebie wyeliminuje to co ty będziesz robił? No trudno pójdę do „Biedry” na kasę, ale przeżyję.
To o czym jest naprawdę dzisiejszy felieton to samochody autonomiczne. Pomalutku wkradają się do naszej rzeczywistości. Ich wprowadzenie do powszechnego użytku nastąpi szybciej niż nam się wydaje. Oczywiście pierwsze będą autonomiczne taksówki. Autonomiczny samochód nie będzie łamał przepisów. Samochody komunikujące się ze sobą będą znały swoje zamiary już daleko przed skrzyżowaniem i algorytm wyznaczy im kolejność i kierunki jazdy. Nawet jeżeli wejdziesz do takiego auta „nawalony jak stodoła” to nie będzie to miało wpływu na jazdę. Pewnie docelowo nie będziemy musieli posiadać własnych samochodów co ograniczy smog.
Zaraz, ktoś powie: „No ale podczas testu takiego samochodu zginęła kobieta”. Tak zgadza się. Przechodziła 4 pasówkę w poprzek na swoją zgubę. Auto z czujnikami szybciej znajdzie przeszkodę i wyhamuje bez naszej wiedzy.
Motoryzacja stanie się wreszcie nudna. Nudna jak flaki z olejem. Elektryczne TIRy nie będą się wyprzedzały na autostradach. Kolesie z fantazją, nie zmuszą swojego samochodu do szaleńczej jazdy. Przestanie mieć sens robienie samochodów osobowych o mocy 500ps bo to zwyczajnie nieekologiczne. Będziesz mógł podczas jazdy wysłać tyle smsów ile zdołasz, bez wpływu na bezpieczeństwo jazdy. Tak będzie, tego nie zdołamy zahamować!
A póki co wsiadając do mojej taryfy, pamiętam o tym, że wasze bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze. Ja jestem stary wyga za kierownicą i tak łatwo nie dam się zabić w tej asfaltowej dżungli.
Miłego dnia bez emocji za kierownicą życzy Kiciek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze