Reklama

Wynik lepszy niż gra - Śląsk wreszcie zwycięża [RELACJA]

17/10/2016 21:42

Piłkarze Śląska nie zagrali świetnego spotkania - wciąż długimi momentami nie mieli pomysłu na grę i prezentowali się niezbyt dobrze. Jednak w końcowym rozrachunku strzelili jednego gola więcej niż Korona Kielce i w końcu odnieśli ligowe zwycięstwo.

Przerwa na kadrę miała być dla Śląska zbawienna. Podopieczni Mariusza Rumaka nie potrafili wygrać od sierpnia, kiedy to pokonali na wyjeździe Wisłę Kraków 5:1. Od tego czasu przegrali z Ruchem Chorzów (1:2), Jagiellonią Białystok (0:4), Bytovią Bytów (0:3 w Pucharze Polski) i Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (1:2) oraz odnotowali remis 1:1 z Piastem Gliwice tracąc gola w ostatniej akcji. Pojedynek w Kielcach miał być przełamaniem.

Nie było widać tego na murawie, bo mecz toczył się w dość sennym tempie. W pierwszej połowie oba zespoły stworzyły sobie ciekawe sytuacje i nawet tę kielecką można określić mianem stuprocentowej. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Sergiej Pylypczuk wyskoczył wyżej niż Lasza Dwali i oddał mocny strzał głową, który debiutujący w Śląsku Lubos Kamenar sparował do boku. Wcześniej na bramkę Korony uderzał Alvarinho, ale nieznacznie się pomylił posyłając piłkę minimalnie obok słupka. I właściwie były to wszystkie ciekawe sytuacje w pierwszej połowie.

Po zmianie stron niestety sytuacja się nie poprawiła. Dobrych, składnych akcji było jak na lekarstwo i bardzo wiele wskazywało na to, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem. Wtedy jednak Kamil Dankowski strzelił swojego pierwszego gola w ekstraklasie. I to bardzo pięknego gola - piłka po jego uderzeniu bezpośrednio z rzutu wolnego wpadła idealnie przy słupku bramki kielczan. Na ławce Śląska było słychać wybuch radości i huk spadających z serc kamieni.

Stracony gol podciął skrzydła gospodarzom, którzy ewidentnie nie mieli pomysłu na przełamanie defensywy WKS-u. I paradoksalnie na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry im się to udało. Po zagraniu z lewej strony boiska główkował Dani Abalo, piłka po koźle zmierzała do bramki Śląska i na linii bramkowej wybił ją Piotr Celeban. Wcześniej jednak futbolówka całym obwodem przekroczyła linię bramkową, zatem arbiter uznał gola dla Korony.

Śląsk znów stracił bramkę w końcówce, ale tym razem zdążył jeszcze zadać decydujący cios. Kilkadziesiąt sekund po wyrównaniu, w podbramkowym zamieszaniu Adam Kokoszka mocnym strzałem wykończył akcję gości. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i wrocławianie w końcu zainkasowali komplet punktów, który nieznacznie poprawił ich sytuację w tabeli. Choć sam mecz nie był porywającym widowiskiem to na ten moment najważniejsza jest zdobycz punktowa.

Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1:2 (0:0)
Bramki: Abalo 83 - Dankowski 69, Kokoszka 85

Korona: Gostomski - Rymaniak, Wierchowcow, Kallaste, Dejmek, Pylypczuk, Możdżeń, Grzelak, Aankour, Kiełb (70 Abalo), Palanca (74 Przybyła).
Śląsk: Kamenar - Dankowski, Celeban, Dwali, Augusto, Roman (60 Grajciar), Goncalves, Kokoszka, Morioka (84 Riera), Alvarinho, Biliński (90 Mervo).

Żółte kartki: Rymaniak, Wierchowcow, Pylypczuk - Kokoszka, Biliński, Mervo.
Sędzia: Paweł Gil.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości