Reklama

Za tym nagrobkiem kryje się ogromna tragedia i walka ojca o sprawiedliwość. Sprawca spokojnie wrócił do swojego kraju

13/08/2025 17:06

- To stało się na moich oczach. Tego widoku nie zapomnę nigdy... - mówił płacząc w trakcie procesu Zdzisław Majewski. Winny śmierci jego syna, wrocławskiego studenta, nigdy nie zasiadł na ławie oskarżonych. - Z przykrością muszę stwierdzić, że ustawodawca nie przewidział możliwości zasądzenia zadośćuczynienia za śmierć syna – stwierdziła sędzia ogłaszając wyrok po 12 latach od tragicznych wydarzeń.


Ojciec ofiary był osamotniony w tej walce.  Przeciwko sobie miał nie tylko wielkie mocarstwo, ale i polski rząd czy wojewodę. Przejmująco opowiadał o próbach wyegzekwowania odszkodowania jakie wielokrotnie podejmował, a także o fałszerstwach w dokumentach, które miały wskazywać, że jego syn jest nawet współodpowiedzialny.

A było to tak…

Szybowiec „Pirat” pilotowany przez Macieja Majewskiego został staranowany przez sowiecki bombowiec Su-24. Do tragedii doszło 5 lipca 1989 roku nad lotniskiem Aeroklubu Zagłębia Miedziowego w Lubinie. - Na skutek zderzenia zostało obcięte prawe skrzydło szybowca, który runął na ziemię. A młody pilot, student trzeciego roku historii na Uniwersytecie Wrocławskim, zginął na miejscu - czytamy w opracowaniu IPN we Wrocławiu, który 33 lata po tragicznym zdarzeniu odsłonił jego kulisy.

Reklama

Szybowiec rozpadł się na drobne kawałki. Ciało pilota, który nie zdołał wyskoczyć z kabiny, wbiło się w ziemię. Sprawca katastrofy, 30-letni kapitan Igor Myśliczenko, szybko odesłany został do ZSRR.

- Wina sowieckiego pilota była ewidentna. Samoloty Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej otrzymały tego dnia pozwolenie na wykonywanie lotów na wysokości powyżej 2150 m, tymczasem pilot Su-24 obniżył lot do 800 m – napisał w tych dokumentach Rafał Olbert z Oddziałowego Archiwum IPN we Wrocławiu.
 
Ale sowiecki pilot uniknął kary, choć już w lipcu 1989 r. Główna Komisja Badania Wypadków Lotniczych stwierdziła, że na terenie lubińskiego lotniska często dochodziło do ignorowania przepisów lotniczych przez pilotów Armii Radzieckiej i powodowania w ten sposób zagrożeń w ruchu lotniczym.

Reklama

Prokuratura i sąd

Początkowo sprawa została przekazana z Prokuratury Rejonowej w Lubinie do Prokuratury Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu, skąd z kolei w sierpniu 1989 r. trafiła do Wojskowego Prokuratora Grupy Wojsk Radzieckich w Polsce. W lutym 1990 r. postępowanie zostało umorzone. Wojskowy prokurator stwierdził, że zakaz lotów na wysokości poniżej 2000 m obowiązywał jedynie samoloty rejsowe. - Na skutek zażalenia złożonego przez ojca tragicznie zmarłego pilota sowiecka prokuratura we wrześniu 1990 r. przyznała, że pilot bombowca dopuścił do obniżenia lotu poniżej wyznaczonego pułapu, niemniej zastosowała wobec niego szereg okoliczności łagodzących, takich jak wykonywanie zadania bojowego oraz „wyjątkowo pozytywna ocena jego osobowości” i ponownie odstąpiła od ścigania karnego - ujawnił IPN.

Dopiero w 2002 r., po 12 latach walki sądowej, ojciec studenta, który zginął w tym wypadku, otrzymał odszkodowanie od ministra skarbu państwa.

Reklama

Są uznał, że ojcu szybownika należy się 100 tys. złotych odszkodowania od Skarbu Państwa. Była to rekompensata za znaczne pogorszenie się sytuacji życiowej ojca ofiary, które było skutkiem tragedii. - Z przykrością muszę stwierdzić, że ustawodawca nie przewidział możliwości zasądzenia zadośćuczynienia za śmierć syna – mówiła sędzia ogłaszając wyrok.

W trakcie procesu pilot i instruktor lotniczy, ojciec ofiary, Zdzisław Majewski żądał 360 tys. złotych odszkodowania, odsetek za 12 lat i ustanowienia miesięcznej renty w wysokości 1.600 zł miesięcznie. Pełnomocnicy pozwanych: wojewody dolnośląskiego i ministra skarbu państwa odrzucali roszczenia jako źle adresowane, przedawnione i wygórowane.

Reklama

- To Skarb Państwa nie dopilnował swoich interesów - tłumaczyła przed sądem jego pełnomocniczka w odpowiedzi na zarzut reprezentanta Skarbu Państwa, że Zdzisław Majewski naraził Skarb Państwa na stratę, poprzez rezygnację z dochodzenia roszczeń przed polsko-radziecką komisję mieszaną.

Sąd odrzucił także roszczenie o ustanowienie dożywotniej renty, ograniczył wielkość odszkodowania i skrócił okres odsetkowy, ograniczając go do okresu od wpłynięcia do sądu rozpatrywanej sprawy.  - Chciałbym, aby ten koszmar się skończył. To już ponad 12 lat, mam wszystkiego dość - mówił po odczytaniu wyroku Zdzisław Majewski, który zmarł w 2014 roku.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/08/2025 17:09
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Forest 2025-08-13 19:21:44


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Forest 2025-08-13 20:29:29

    The remains of a cable car after a US Marine Corps aircraft, flying too low and against regulations, in order for the pilots to "have fun" and "take videos of the scenery", cut the cable that was supporting it to the aerial lift. 20 people were killed (Cavalese, Italy 1998)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości