Jeszcze do niedawna mieszkańcy ulicy Koreańskiej na wrocławskim Brochowie narzekali, że ich osiedlowa droga zamieniła się w darmową autostradę i skrót do Wschodniej Obwodnicy Wrocławia. Kiedy z powodu remontów drogowcy wprowadzili tam ruch jednokierunkowy, wydawało się, że mieszkańcy odetchną. Kierowcy jednak masowo łamią zakazy, pędzą pod prąd i całkowicie ignorują przepisy.
Z relacji wrocławian mieszkających przy ul. Koreańskiej wyłania się obraz totalnego, drogowego chaosu. Ulica, która formalnie znajduje się w strefie ograniczenia prędkości do 30 km/h (tzw. strefa ruchu uspokojonego), stała się areną wolnej amerykanki.
Głos w sprawie zabrała jedna z mieszkanek ulicy, pani Agnieszka, która pracując z domu, ma codziennie "w pierwszym rzędzie" widok na to, co dzieje się za oknem. Obecnie, w związku z trwającym remontem wiaduktów na ulicach Gazowej i Karwińskiej, na krótkim odcinku ul. Koreańskiej wprowadzono ruch jednokierunkowy. Efekt jest jednak daleki od zamierzonego. Jak relacjonuje wrocławianka, poza momentami, gdy tylko znika straż miejska, kierowcy nagminnie łamią zakaz wjazdu i jadą pod prąd. Do tego dochodzi ogromne natężenie ruchu – według mieszkańców, przez osiedle w godzinach szczytu przejeżdża sznur samochodów, sięgający nawet ponad 700 aut na godzinę. Co gorsza, poza godzinami szczytu kierowcy nic nie robią sobie z ograniczeń i potrafią pędzić bardzo szybko.
Mieszkańców przeraża również nielegalny tranzyt ciężki. Mimo wyraźnego oznakowania zakazującego wjazdu samochodom ciężarowym powyżej 3,5 tony, kierowcy tirów i ciężarówek notorycznie go ignorują. Z kolei na licznych skrzyżowaniach równorzędnych prawo silniejszego regularnie wygrywa z przepisami. Kierowcy nagminnie wymuszają tam pierwszeństwo. Szczególnie niebezpiecznie jest przy skrzyżowaniu z ulicą Woskową, gdzie na lekkim łuku auta ustawicznie ścinają zakręt, wjeżdżając na przeciwległy pas i stwarzając zagrożenie czołowego zderzenia.
Największe kontrowersje budzi kwestia braku bezpiecznych przejść dla pieszych, czyli popularnych "zebr". Piesi zostali tu praktycznie odcięci od możliwości bezpiecznego przedostania się na drugą stronę jezdni.
Zgodnie z przepisami, ulica Koreańska znajduje się w strefie ruchu uspokojonego. Jak tłumaczą wrocławscy urzędnicy, w takich strefach prawo drogowe dopuszcza przechodzenie przez jezdnię bez konieczności wyznaczania przejść dla pieszych. W teorii więc pieszy może przejść w dowolnym miejscu. W praktyce – przy strumieniu pędzących aut i ciągłym łamaniu przepisów.
Wrocławscy urzędnicy zapewniają, że znają sytuację drogową na ulicy Koreańskiej. Wydział Inżynierii Miejskiej tłumaczy, że podjęto kroki mające odciążyć ten rejon – wprowadzono wspomniane i niestety ignorowane przez kierowców ograniczenia przejazdu na czas remontu wiaduktów. Urzędnicy deklarują, że będą na bieżąco analizować, jak rozkłada się ruch.
Swoje działania podjął też Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta (ZDiUM). Pod koniec kwietnia w terenie odmalowano dawne, zatarte już oznakowanie przy skrzyżowaniu z ul. Chińską oraz oznakowanie istniejących progów zwalniających. Dodatkowo namalowano nowe linie (P14) na skrzyżowaniach z przecznicami, by przypomnieć o zasadach ustępowania pierwszeństwa.
Co z fizycznym uspokojeniem ruchu i piratami drogowymi? Miasto przypomina, że na Koreańskiej znajdują się już progi zwalniające w okolicach skrzyżowań z ulicami: Woskową, Chmurną i placem Indyjskim. Jeśli mieszkańcy uważają, że progów powinno być więcej, aby skuteczniej zniechęcić tranzyt, mogą to oficjalnie zgłosić do Wydziału Inżynierii Miejskiej – samodzielnie lub za pośrednictwem Rady Osiedla.
Zdesperowani mieszkańcy zapowiadają, że nie zamierzają odpuścić walki o bezpieczeństwo pod swoimi domami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze