Spożywając mięso w dni bezmięsne mieszkańcy przyczyniają się do potajemnego uboju, o niebezpieczeństwie małżeństw polsko-niemieckich albo, że Siedmirożyce z okolic Środy Śląskiej to najstarsza polska osada na Dolnym Śląsku. Między innymi o tym można było przeczytać w gazetach, które w 1945 i 1946 roku lat zaczęły ukazywać się we Wrocławiu.
O CZYM PISAŁY GAZETY 70 LAT TEMU – KLIKNIJ I ZOBACZ
Pierwszym czasopismem wydawanym na Dolnym Śląsku po wojnie był „Dziennika Legnicki”, który ukazywał się od 4 do 25 maja.
We Wrocławiu od 10 czerwca 1945 roku ukazywała się pierwsza polska gazeta „Nasz Wrocław”. Jej nakład, ze względu na niewielką liczbę Polaków w mieście, to 3000 egzemplarzy.
Ale już czwarty numer „Naszego Wrocławia” ukazał się pod nową nazwą – „Gazeta Dolnośląska”, która nieco później stała się „Pionierem”, a jeszcze później dziennik zmienił nazwę na „Słowo Polskie”.
Kolejną ważną gazetą, która ukazywała się od 26 czerwca 1945 r., najpierw jako tygodnik, a następnie jako dziennik, był organ Polskiej Partii Socjalistycznej – “Naprzód Dolnośląski”.
Głównym konkurentem wymienionych tytułów była reprezentująca Polską Partię Robtniczą „Trybuna Dolnośląska”. Jej pierwszy numer ukazał się w sierpniu 1945 roku.
W grudniu 1948 roku „Trybuna Dolnośląska” po połączniu z następcą „Naprzodu” - „Wrocławskim Kurierem Ilustrowanym” połączyły się w „Gazetę Robotniczą”, której pierwszy numer ukazał się 16 grudnia 1948 roku w Wałbrzychu.
O czym pisały te gazety? Głównie o nowej politycznej rzeczywistości w powojennym komunistycznym kraju, stając się jej wielkim propagatorem, a także o zmianach w Europie. Oczywiście były też informacje lokalne. Pisano o osadnictwie na Dolnym Śląsku i przejmowaniu przez Polaków miast i miasteczek. Walczyły z przestępczością i skutkami niemieckiej obecności. Dużo było informacji i haseł czysto propagandowych. Czasami mocno zaskakujących. Ale nie brakowało również bardzo przyziemnych informacji, o których obecnie ze względu na ochronę danych nikt już nie wspomina.
Ówczesnego wiceministra Ziem Odzyskanych Władysława Gomułkę w dzienniku „Pionier zapytano jak przebiega oczyszczanie Ziem Odzyskanych z elementu niemieckiego?
- Każdego dnia wyjeżdża z Polski około 5 tysięcy osób, z z czego 3 tysiące z Dolnego Śląska – odpowiedział minister.

W innym miejscu czytamy
Powiedzieliśmy uczciwie, że Niemców na naszej ziemi nie chcemy, że z nim i żyć nie możemy i nie będziemy. Nasz sojusznik, Związek Radziecki zrozumiał nasze stanowisko i poparł je w Poczdamie. Na tej podstawie zawarto z naszym rządem porozumienie, na podstawie którego usuwamy teraz Niemców do brytyjskiej strefy okupacyjnej. O co tu chodzi? Czy mogą zaistnieć prostsze fakty?
Problemy z Niemcami miały bardzo konkretny kształt.
Kto nie wierzy niech pójdzie w Jeleniej Górze na ulicę Szpitalną do kasy biura Elektrowni Miejskiej i niech zapłaci rachunek. Kasjer Niemiec, nie znając język polskiego rozmawia z abonentami Elektrowni – Polamami wyłącznie po niemiecku. Ale to nie wszystko. Tenże kasje używa do ostemplowania rachunków pieczątki z niemieckimi nazwami miesięcy: Januar, Februar itd.

Z jakimi problemami 70 lat temu borykał się Wrocław? „Naprzód Dolnośląski” 11 października 1946 roku donosił
"Wrocław — najdalej wysunięty ha wschód bastion niemczyzny — Breslau — został w ostatniej wojnie z małymi wyjątkami zniszczony. Na tym. samym miejscu powstał i rozwija się z gruzów i zgliszcz polski Wrocław. Mieszka w nim już obecnie ok. 180.000 Polaków — a Jeszcze Ok, 20.000 Niemców. Liczba polskich mieszkańców z dnia na dzień wzrasta. Przybywający w roku ubiegłym i w pierwszej połowie roku bieżącego znajdowali pomieszczenia w nielicznych ocalałych w śródmieściu dumach — ale przede wszystkim zamieszkiwali, na przedmieściach, które jakby cudem z pożogi wojennej ocalały. Przybywający już w lecie br. musieli się czasem nie mało potrudzić, by znaleźć odpowiednie mieszkanie. Ci, którzy przybywają do Wrocławia, obecnie znajdują się niejednokrotnie w nadwyraz trudnej sytuacji mieszkaniowej — gdyż prawdę powiedziawszy — obecnie we Wrocławiu mieszkań brak”.
Pojawiały się komunikaty, które pokazuję, że po niektórymi względami rzeczywistość niewiele się zmieniła choć powody zapewne były inne
W związku z mającą się odbyć akcją odszczurzanla, Nadzwyczajny, Komisariat do Walki z Epidemia na województwo wrocławskie wzywa ludność, aby w okresie od 30 września do 20 października rb. usunęła wszelkie odpadki i śmiecie, oraz zabezpieczyła śpiźarnie i magazyny produktowe przed dostępem dla szczurów. Wstępna ta akcja ma na celu utrudnienie w zdobywaniu łatwego żeru szczurom. W tym okresie Władze Sanitarne i Kolumny Przeciwepidemiczne codziennie będą dokonywać oględzin sanitarno-porządkowych, wydając odpowiednie polecenia i instrukcje.

Okazuje się, że już wtedy dość często reklamy odbiegał od wzorowej polszczyzny. W tekście zatytułowanym „Dentysta z Bożej łaski” czytamy:
Na ul. Olszewskiego pojawiła się reklama następującej treści: „Nie masz zęba czy koronki przyjdź do mię, zrobię Cię. Lwowiak (nazwisko i adres). Pomijamy tu aspekt pewnego rodzaju niemoralności ukrytej w tekście tak zredagowanego anonsu. Reklama jest ponoć dźwignią handlu, ale wymaga się od tych, którzy ją stosują, jakiej takiej znajomości języka polskiego. I co to za dentysta, który posługuje się taką polszczyzną? Izba powinna to zbadać.
A czy ktoś teraz wyobraża sobie podanie takiej informacji?
ATAK SERCA Po powrocie do domu, zmarł nagle na anewryzm serca Sybiner Jakób, zam. ul. Uniwersytecka 1 m. 7. Po przeprowadzeniu sekcji zwłok przewieziono je do prosektorium.
I na koniec dwa hasła, które w ówczesnych gazetach zamieścili urzędnicy:
Spożywając mięso w dni bezmięsne przyczyniasz się do potajemnego uboju.
Ciastko to luksus całkiem zbędny wobec groźby braku chleba na świecie.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze