2500 zł - tyle potrzebują uzbierać artyści Irmina Rusicka i Kasper Lecnim, by wywiercić dziurę w schronie na placu Strzegomskim 2, w którym mieści się Muzeum Współczesne Wrocław. To właśnie tam do połowy września można oglądać wystawę "Borderline", której częścią jest projekt Beauty Mark.
Wiedzą już, gdzie, jak i za ile, muszą tylko zebrać fundusze przez internet i zdobyć formalne zgody na ingerencję w obiekt, widniejący w gminnej ewidencji zabytków. Ale Beauty Mark nie będzie zwykłą dziurą, wywierconą w schronie. To dzieło sztuki, które niesie za sobą konkretne przesłanie.
Na razie na wystawie "Borderline" w Muzeum Współczesnym Wrocław, będącego częścią Triennale Rysunku Wrocław 2019, można oglądać projekt, zawierający profesjonalny opis przedsięwzięcia, którego chce się podjąć duet artystyczny - Irmina Rusicka i Kasper Lecnim. Mają po 29 lat. Razem produkowali już szaliki Tęczowych Patriotów i Tęczowych Patriotek, zderzali auta i wyzywali na pojedynki dyrektorów instytucji kultury. Mieszkają w Warszawie, pracują w Szczecinie i we Wrocławiu.
Beauty Mark, czyli pieprzyk na schronie
Teraz chcą wywiercić otwór w poniemieckim schronie, w którym mieści się MWW. Początkowo miała być to jego siedziba tymczasowa, ale z braku nowej sytuacja ta trwa już od blisko ośmiu lat. Artyści sprawdzili, że bunkier nie widnieje w rejestrze zabytków, a jedynie w gminnej ich ewidencji, co zwiększa szansę na to, że wiercić w nim można.
Są już po konsultacjach z architektami i firmą budowlaną oraz pomiarach. Aktualnie prowadzą zbiórkę na wykonanie Beauty Mark w fasadzie muzeum - z potrzebnych 2500 zł mają ponad 540. Są to pieniądze na wynagrodzenie dla firmy budowlanej, która na zlecenie artystów techniką diamentową wykona odwiert w grubym na metr murze. Dziura, teoretycznie, ma mieć średnicę 27 cm. Może to zająć od jednego do dwóch dni. W praktyce wielkość otworu będzie zależeć od sumy uzbieranych na ten cel pieniędzy.
Dziura ma powstać na czwartym piętrze bunkra, na lewo od głównego wejścia. Miejsce to zostało wybrane ze względu na lokalizację na "twarzy" schronu oraz ekspozycję i dostępność - jest to kondygnacja, na której organizowane są wystawy.
Internetowa zrzutka zaplanowana jest na rok. W momencie, gdy uda się zebrać pełną kwotę, artyści przekażą koncept (plany architektoniczne i wycenę firmy budowlanej) wraz z pieniędzmi na jego realizację w darze do kolekcji Muzeum Współczesnego Wrocław. Każdy, kto wesprze finansowo ich projekt, zostanie oficjalną fundatorką lub fundatorem tegoż daru.
Antywojenny, anarchitektoniczny, transparentny
Tylko po co w ogóle tę dziurę wiercić, zapytacie. Oddajmy głos jej pomysłodawcom.
- Może to być rodzaj antywojennego pomnika z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, bo bunkier z otworem traci swoją obronną funkcję. Do jego wnętrza w końcu wpada światło słoneczne. Jest to rodzaj jego przewietrzenia, zaprzeczenia funkcji, coś jak Antanas Mockus wycinający sobie serduszko w kuloodpornej kamizelce. Prowokuje to skojarzenia z anarchitekturą. Inspirowaliśmy się też tradycją konceptualnych i fizycznych interwencji artystycznych w miejską tkankę - od Sympozjum Plastycznego Wrocław 70. po działania Gordona Matty-Clarka. Natomiast, w odniesieniu do funkcjonowania instytucji, chodzi o transparentność, chociażby o średnicy 5 cm - mówią Irmina Rusicka i Kasper Lecnim.
CZYTAJ TEŻ: BWA, CZYLI Z PAŁACU NA DWORZEC
Zdają sobie sprawę, że muzeum nie wyraziłoby zgody na wiercenie od razu, dlatego najpierw poddali koncept osądowi publiczności. Dopuszczają do siebie myśl, że może on zostać zrealizowany dopiero po wielu latach. Można powiedzieć, że element podjęcia decyzji przez instytucję jest wbudowany w projekt - zarówno zgoda, jak i brak zgody na wiercenie będą symboliczną częścią dzieła.
Neurotyzm i penetracja
Ideę projektu dobrze tłumaczy także Stach Szabłowski, kurator wystawy "Borderline".
- Na ile artyści mogą modyfikować instytucję? Symbolicznie, ale też realnie. Oczywiście nie mogą jej wandalizować, ale… MWW prowokuje w dwójnasób ze względu na architekturę siedziby, ten warowny charakter, pancerne mury. To nie jest kwestia polityki MWW, taka siedziba im się trafiła, ale przypadkowo tworzy dobre okoliczności do dyskusji na dialektyką otwartego/zamkniętego charakteru instytucji - mówi Szabłowski.
Dodaje, że nie brak tu seksualnych konotacji. Jego zdaniem od zewnątrz projektowany otwór byłby figurą sił szturmujących tę twierdzę, starających się ją spenetrować, natomiast od wewnątrz byłoby to „okno na świat” w pozbawionym okien budynku.
- Każda instytucja jest trochę neurotyczna. MWW nie należy do wyjatków. Co się stanie, gdy jego integralność zostanie naruszona? Czy przez tę dziurę nie naleci kurz? Wilgoć? Jakieś zarazki? Kiedy się raz narysuje taką kropkę, na rysunku fasady, nie da się tego cofnąć. Ta dziura „wisi w powietrzu”. A zbiórka pieniędzy to rodzaj poddania pomysłu demokratycznej decyzji opinii publicznej - wyjaśnia Stach Szabłowski.
Na razie sprawa pozostaje otwarta.
- Wiele osób pyta się nas, “ale Wy tak na poważnie chcecie zrobić dziurę?" No tak, na poważnie. Oczywiście jest w tym trochę humoru, ale, jak mawia pewien galerzysta, “w każdym żarcie jest odrobina żartu” - dodają twórcy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze