Zamknięcie cmentarzy na czas listopadowych świąt to jedna z decyzji, która polski rząd podjął w związku z epidemią koronawirusa w ostatniej chwili, powodując chaos.
Zbliża się Święto Zmarłych. Najpierw - z powodu rosnącego zagrożenia epidemiczego w Polsce - były apele o rozłożenie tegorocznych wizyt na cmentarzach na raty, później sugestie Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego, by palić znicze w oknach i na balkonach. Wreszcie w czwartek po południu rząd ogłosił, że na trzy dni (30.10-1.02) zamyka cmentarze.
To sprawiło, że tłumy ludzi we Wrocławiu i w całym kraju pojechały na groby bliskich na ostatnią chwilę, póki były otwarte. Miasta musiały w ostatniej chwili wycofywać się z specjalnej organizacji ruchu, która miała zapewnić mieszkańcom sprawny dojazd na nekropolie.
Pokrzywdzone są również branże, które utrzymują się z obsługi miejsc pochówku, m. in. sprzedawcy kwiatów i zniczy. W sieci pojawił się pomysł, by kupować je od nich i zanosić przed lokalne siedziby Prawa i Sprawiedliwości lub biura poselskie członków PiS w ramach akcji "Ostatnie pożegnanie". W mediach społecznościowych organizowane są wydarzenia, mobilizujące ludzi do udziału w niej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze