Zwykła podróż komunikacją miejską we Wrocławiu potrafi szybko zamienić się w stresującą sytuację z kontrolerem w roli głównej. Problemy z zakupem biletu, awarie kasowników czy korki mogą mieć poważne konsekwencje dla pasażerów. Sprawdzamy, gdzie najczęściej kryją się pułapki i kiedy mandat budzi wątpliwości nawet w sądzie.
Wsiadasz do wrocławskiego autobusu, kasujesz bilet minutowy, a chwilę później pojazd utyka w gigantycznym korku. Czas ucieka, a z siedzenia obok wstaje kontroler. Takich stresujących sytuacji we wrocławskiej komunikacji miejskiej jest znacznie więcej.
Okazuje się, że to, co dla MPK jest podstawą do nałożenia kilkusetzłotowej kary, dla polskich sądów bywa absurdem wobec pasażera.
Gdzie kryją się największe pułapki taryfowe we Wrocławiu? Jak w praktyce działają blokady biletomatów w pojazdach i dlaczego brak powiadomienia z banku wcale nie oznacza jazdy bez biletu?
Przygotowaliśmy dla Was zestawienie 5 najbardziej stresujących sytuacji w pojazdach wrocławskiej komunikacji miejskiej. Sprawdź szczegóły w naszej galerii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zabrakło najczęstszej sytuacji: wchodzisz do tramwaju, a tam wszystkie kasowniki nieczynne. Co wtedy, zarozumiała paniusiu? Jakie masz prawa, argumenty itd?
Wtedy argumentem jest to, że każdy kto wsiada ma ten sam problem. Jak na chłopski rozum, teoretycznie jeśli ludzie będą solidarni złożą pozew zbiorowy przeciwko MPK ? Albo sąd będzie musiał wziąć okoliczność wezwania na świadków osoby jadące w tymże środku transportu na świadków zdarzenia niedziałających biletomatów, jeśli kontroler wlepi mandat ? To są chyba wersja najbardziej optymistyczne ale dość nierealne. Jeśli wg sądu pasażer nie może płacić kar za nienależyte wykonanie umowy przez przewoźnika w przypadku opisanym w artykule, to płacenie mandatu za brak możliwości zawarcia umowy z przewoźnikiem z winy przewoźnika jest jeszcze bardziej rażącym naruszeniem i zastanawia nad samym efektem odszkodowana od samego przewoźnika. Jeśli jeszcze natomiast dojdzie brak możliwości zawarcia umowy z przewoźnikiem, której zawarcie mogłoby skutkować nienależytym wykonaniem umowy przez przewoźnika w przypadku jechania w korku z biletem czasowym który i tak chcielibyśmy kupić, daje jeszcze więcej do myślenia. Nie jestem prawnikiem, ale może prawnik powinien się wypowiedzieć
Zabrakło najczęstszej sytuacji: wchodzisz do tramwaju, a tam wszystkie kasowniki nieczynne. Co wtedy, zarozumiała paniusiu? Jakie masz prawa, argumenty itd?
Wtedy argumentem jest to, że każdy kto wsiada ma ten sam problem. Jak na chłopski rozum, teoretycznie jeśli ludzie będą solidarni złożą pozew zbiorowy przeciwko MPK ? Albo sąd będzie musiał wziąć okoliczność wezwania na świadków osoby jadące w tymże środku transportu na świadków zdarzenia niedziałających biletomatów, jeśli kontroler wlepi mandat ? To są chyba wersja najbardziej optymistyczne ale dość nierealne. Jeśli wg sądu pasażer nie może płacić kar za nienależyte wykonanie umowy przez przewoźnika w przypadku opisanym w artykule, to płacenie mandatu za brak możliwości zawarcia umowy z przewoźnikiem z winy przewoźnika jest jeszcze bardziej rażącym naruszeniem i zastanawia nad samym efektem odszkodowana od samego przewoźnika. Jeśli jeszcze natomiast dojdzie brak możliwości zawarcia umowy z przewoźnikiem, której zawarcie mogłoby skutkować nienależytym wykonaniem umowy przez przewoźnika w przypadku jechania w korku z biletem czasowym który i tak chcielibyśmy kupić, daje jeszcze więcej do myślenia. Nie jestem prawnikiem, ale może prawnik powinien się wypowiedzieć