Nie ma tu przypadkowych dopasowań, a każdy udany „match” zamiast spotkania przy kawie oznacza międzynarodową operację logistyczną z użyciem Boeingów 747, dźwigów i potężnych dawek cierpliwości. Oto kulisy pracy wrocławskich „swatów”, którzy za pomocą cyfrowych rodowodów decydują o życiu intymnym i przetrwaniu zagrożonych gatunków w całej Europie.
Zostanie międzynarodowym swatorem zagrożonych zwierząt to nie kwestia intuicji, a surowej, wręcz urzędowej procedury. Nie ma tu miejsca na przypadek: kandydaturę wrocławskich biologów musi zatwierdzić specjalny europejski komitet naukowy. Przyszły swat przechodzi też drobiazgowe szkolenie w międzynarodowej akademii zoologicznej, gdzie uczy się bezbłędnego czytania cyfrowych ksiąg rodowodowych. Te „genetyczne paszporty” to jego najważniejsze narzędzie pracy.
Wrocławscy specjaliści trzymają w rękach miłosne losy aż pięciu niezwykłych gatunków na całym kontynencie: Jakub Kordas (Dyrektor ds. Zwierząt Zmiennocieplnych) koordynuje populację orleni cętkowanych, Paweł Sroka (Kierownik Sekcji Ssaków Drapieżnych) zarządza randkami kułanów turkmeńskich, Lidia Przybylska (Dyrektor ds. Zwierząt Stałocieplnych) to swatka dla świń wisajskich oraz aksisów baweańskich, a Agnieszka Urbańczyk (Kierownik Sekcji Zwierząt Kopytnych) czuwa nad miłosnym życiem miniaturowych kanczyli filipińskich.
Ich podstawowym narzędziem pracy jest studbook (księga stadna). To gigantyczna baza danych zawierająca sekwencje DNA, historię transferów, wiek i status medyczny każdego osobnika w Europie.
— Im mniejsze pokrewieństwo między zwierzętami, tym większa wartość potencjalnej pary dla utrzymania różnorodności genetycznej populacji — tłumaczy Lidia Przybylska.

Wiek jest kluczowy, zwłaszcza u samic, ze względu na okno rozrodcze. Charakter i temperament? Też się liczą, ale o te szczegóły wrocławscy swaci muszą już dopytywać bezpośrednio u opiekunów w konkretnych miastach.
Transporty miłości potrafią przerosnąć niejedną firmę spedycyjną.
W 2017 roku dwie samice manata karaibskiego leciały z Singapuru na pokładzie Boeinga 747-400. Podróżowały w specjalnych kontenerach z gąbką, na lekach uspokajających. Przez 28 godzin lekarz i opiekun bez przerwy kontrolowali ich oddech i polewali skórę wodą. Z kolei niedawno, bo w 2026 roku, dwa samce z Wrocławia ruszyły w drogę lądową do Belgii.
Przeprowadzki nosorożców (jak Manasa do Kordoby czy Kiran do Beauval w 2024 roku) wymagają wielotygodniowego oswajania zwierząt ze skrzynią. Przy załadunku pracuje ciężki sprzęt – dźwigi i ładowarki o udźwigu powyżej 5 ton. Obecnie wrocławskie zoo z niecierpliwością oczekuje na nowego samca tego gatunku, który ma przyjechać z Węgier w czerwcu 2026 roku.
Transporty wielkich kotów, jak samicy Suryi do Cottbus czy samca Musiego, który w maju 2026 roku wyjechał do Lizbony, to standard. Jednak prawdziwym wyzwaniem jest teraz Hari – jeden z wrocławskich czworaczków, który szykuje się do lotu do Azji. Przejście przez biurokratyczne procedury poza UE to dla swatów wyższa szkoła jazdy.
Samica Inuka w 2025 roku pojechała do Amsterdamu w specjalistycznej naczepie o obniżonym zawieszeniu i regulowanym dachu, ponieważ żyrafy całą wielogodzinną podróż muszą spędzić... na stojąco.
Zdarza się, że po transporcie z drugiego końca Europy, zamiast miłości od pierwszego wejrzenia, na wybiegu wieje chłodem lub dochodzi do awantur. Co wtedy robi biuro matrymonialne? Wszystko zależy od skali problemu. Jeśli nie ma agresji, a jedynie brak zainteresowania, zwierzęta po prostu mieszkają razem, pełniąc funkcje społeczne – jak starsze samice potrzebujące towarzystwa.
Jeśli jednak dochodzi do spięć, para jest natychmiast rozdzielana. — Czasami pierwsza próba połączenia została przeprowadzona zbyt szybko. Niektórzy potrzebują po prostu więcej czasu, aby przełamać lody — wyjaśnia Lidia Przybylska.
W ruch idzie wtedy powolne, bezpieczne zapoznawanie przez kraty, a w skrajnych przypadkach – terapia hormonalna lub środki uspokajające. Swat musi też doskonale znać behawior gatunku. U nosorożców gwałtowne i widowiskowe zaloty laik mógłby pomylić z próbą zabójstwa, podczas gdy dla nich to normalna gra wstępna.
A jeśli absolutnie wszystko zawiedzie, a na wybiegu dochodzi do toksycznych relacji? Wtedy wrocławski koordynator podejmuje decyzję – jedno ze zwierząt jedzie do innego ogrodu w Europie, by tam spróbować szczęścia z nowym partnerem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze