Sytuacja jest wciąż napięta, ale stabilna po dobrej stronie. Myślę, że katastrofa Wrocławia nie dotknie, choć tak naprawdę będziemy to mogli powiedzieć za kilka dni, kiedy wielka fala przepłynie dalej - ocenił sytuację w stolicy Dolnego Śląska były prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. To on zarządzał miastem podczas powodzi w 2010 roku.
Dutkiewicz był gościem RMF FM. Podkreślił, że największym zagrożeniem dla Wrocławia może być spodziewana długość fali kulminacyjnej. Wielka woda ma przechodzić przez Wrocław przez kilka dni, co może powodować przesiąkanie wałów.
- Wrocławski Węzeł Wodny w ramach wymyślonego po powodzi w 1997 programu Odra 2006 został w ostatnim czasie wybudowany i przebudowany. To nowe instalacje, powinny wytrzymać ten napór - wyraził nadzieję były prezydent Wrocławia. - Jest rzeczywiście spłaszczona fala, która jest bardzo wysoka, ale nie aż tak, żeby się przelewała. Ale popłynie stosunkowo długo. Woda może przesiąknąć przez wały. Raczej nie nastąpią wyrwy w wałach, bo wały są wyremontowane - uważa Dutkiewicz. Dlatego - podkreślił - niezwykle ważny jest ten apel, żeby nie chodzić po wałach, nie dociążać ich nadmiernie i sytuację na wałach monitorować.
Dutkiewicz nie sądzi, by dużym zagrożeniem były obecnie cofki na rzekach płynących przez Wrocław. - Największe zagrożenie było związane z Bystrzycą, rzeką o charakterze trochę górskim. Stany tej rzeki już opadają. Dokonały się pewne przemoknięcia wałów, ale mieszkańcy i służby pracujące we Wrocławiu już się tym skutecznie zajęli. Zatem tak zwana cofka to nie jest w tej chwili wielkie ryzyko dla Wrocławia. Sądzę, że naprawdę się wszystko zakończy dobrze dla Wrocławia - powiedział były prezydent.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze