Sąd rodziny zdecydował o losie małego Damiana, którego matka wyrzuciła z wózka i zaczęła bić na oczach przechodniów. Nieco ponad miesięczne niemowlę wciąż pozostaje w szpitalu, gdy go opuści trafi do pogotowia opiekuńczego. Chłopiec nie jest jedynym dzieckiem 34-letniej Barbary J.
Przypomnijmy, że dziecko jest ofiarą pobicia przez własną matkę. Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę przy ulicy Gagarina. 34-latka wyciągnęła chłopca z wózka i na oczach przechodniów rzuciła go na ziemię i zaczęła kopać. Dzięki natychmiastowej reakcji świadków, którzy odebrali kobiecie dziecko, mały Damian przeżył. Do dziś znajduje się jednak w szpitalu.
– Stan dziecka obecnie jest stabilny. Z pewnością przyczyniła się do tego natychmiastowa reakcja przechodniów, która zasługuje na aprobatę i pochwałę – poinformowała w czwartek po południu sędzia Sylwia Jastrzemska, rzeczniczka wrocławskiego sądu, która chwali przechodniów za szybką i skuteczną reakcję.
Sąd rodzinny zdecydował już o najbliższej przyszłości chłopca. – W momencie, gdy stan zdrowia dziecka pozwoli na opuszczenie szpitala, chłopiec zostanie przekazany do pieczy zastępczej – informuje sędzia Jastrzemska .
Nieco ponad miesięczny Damian to już kolejne dziecko Barbary J. Kobieta na mocy wyroków sądu wcześniej straciła prawo opieki nad 13 i 4-letnimi córkami, które trafiły do rodzin zastępczych.
Ojcostwo najmłodszego dziecka formalnie nie jest na razie ustalone. – Sądowi wiadomo, kto jest prawdopodobnym biologicznym ojcem, ale ten pan nie złożył oświadczenia o uznaniu, w związku z tym w świetle prawa nie jest traktowany jako ojciec tego dziecka – tłumaczy rzeczniczka sądu.
Jeżeli sąd podejmie decyzję o pozbawieniu matki władzy rodzicielskiej dziecko zostanie zgłoszone do ośrodka adopcyjnego i będzie mogło trafić do rodziny zastępczej. Sama Barbara J. we wtorek została tymczasowo aresztowana . Prokuratura postawiła kobiecie zarzut próby zabójstwa dziecka, za co może grozić jej nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze