Do jednej z wrocławskich poradni zdrowia we wtorek zgłosił się pacjent, który podejrzewał u siebie zakażenie koronawirusem. Na miejsce został wezwany zespół pogotowia ratunkowego w specjalnych fartuchach, który wzbudził spore zainteresowanie przechodniów.
Czytelnicy informują nas, że we wtorek na ulicy Szewskiej interweniowali ratownicy pogotowia ubrani w białe kombinezony oraz specjalne maski. Mieszkańcy dopytują nas, czy zdarzenie to może mieć związek z nasilającą się w Europie epidemią koronariwusa?
Urszula Małecka, rzeczniczka szpitala z ul. Koszarowej potwierdza, że zespół pogotowia ratunkowego przywiózł do placówki pacjenta jednej z wrocławskich przychodni. Lekarze nie stwierdzili u niego objawów koronawirusa i został wypisany do domu.
ZOBACZ TEŻ: 46-latka kilka dni temu wróciła z Włoch. Trafiła na obserwację z podejrzeniem koronawirusa
Do tej pory w Polsce nie stwierdzono przypadku koronawirusa. W ubiegłym tygodniu po ponad dwutygodniowej kwarantannie ze szpitala przy ul. Weigla do domu zostali wypuszczeni turyści, którzy przyjechali do Polski z chińskiej prowincji Hubei.
Pierwsze wrocławskie przypadki podejrzenia koronawirusa zanotowano już w styczniu. Dwaj pacjenci przebywający wówczas na oddziale zakaźnym przy ul. Koszarowej okazali się także zdrowi. Już wtedy lekarze wzywali, by nie wszczynać paniki związanej z wirusem z Chin. – Koronawirusy są obecne w całym świecie, są odpowiedzialne za chorobę przeziębieniową u wielu osób i nikt od tego nie umiera – mówił wówczas prof. Krzysztof Simon, wojewódzki konsultant ds. zakaźnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze