Od wczoraj praktycznie nie zmienia się poziom Bystrzycy, która w nocy zagrażała Marszowicom, a wczoraj spowodowała podtopienie ulic Głównej i Lubomirskiej na Stabłowicach. Poziom rzeki w dużej mierze zależy od tego, ile wody trafia do niej z zalewu w Mietkowie.
- Mamy już spadek wody na zbiorniku w Mietkowie. Nie dopływa już do niego nadmiarowa woda - przekazała po 7 rano prezes Wód Polskich Joanna Kopczyńska. - Ponieważ podejrzewamy że ten trend się utrzyma, będziemy starali się obniżać wartość zrzutu. W tej chwili wynosi on 80 metrów sześciennych na sekundę, ale będziemy chcieli zacząć obniżać go do 40 metrów sześciennych. To jest już normalny zrzut, który tam jest - zapowiedziała. We wtorek w szczytowym momencie ze zbiornika do Bystrzycy trafiało 100 metrów sześciennych wody na sekundę.
Już w chwili posiedzenia sztabu kryzysowego, o 7 rano, zrzut z Mietkowa zmniejszył się do 60 metrów na sekundę, o godzinie 9 udało się zmniejszyć go do zapowiadanych 40 metrów.
Jak dodała Kopczyńska, oznacza to że zalew w Mietkowie nie będzie już dokładał się do poziomu Bystrzycy w Marszowicach, ale zmniejszy to także wysokość fali jaka spotka się z falą kulminacyjną z Odry przy ujściu w okolicach oczyszczalni ścieków na Janówku. Tam istnieje duże ryzyko cofki, czyli sytuacji w której woda z dopływu głównej rzeki nie jest w stanie tam wpłynąć ze względu na falę kulminacyjną i zaczyna cofać się do swojego koryta. Od wczoraj setki żołnierzy umacniały wały wokół oczyszczalni ścieków, by uchronić ją przed efektami ewentualnej cofki.
ZOBACZ: POWÓDŹ 2024 - aktualna sytuacja we Wrocławiu - raport na żywo
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze