Reklama

Od „Bękartów wojny” po „Hair”. Ulubione filmy znanych wrocławian [WYWIAD]

11/09/2019 14:23

– Zdecydowanie najbardziej zaskoczył mnie profesor Miodek – nie tylko ze względu na sam wybór „Dnia świra”, ale i autentyczną frajdę, jaką czerpał z seansu. Siedziałem na sali obok profesora i słyszałem, że śmiał się najgłośniej na sali. Na niektórych scenach śmiał się zresztą jako jedyny, bo inni myśleli, że nie wypada – Piotr Czerkawski, programer Kina Nowe Horyzonty, opowiada nam o cyklu „Moje filmy”.

Michał Hernes: Skąd wziął się pomysł na cykl „Moje filmy”?
Piotr Czerkawski: Z pogawędki, którą pewnego mroźnego, zimowego wieczoru ucięliśmy sobie z Romanem Gutkiem w barze pod nasypem kolejowym. Była to zresztą czysta formalność, bo pomysł na podobny cykl wisiał w powietrzu od dawna. Dziś koledzy – kiniarze gratulują nam go i zapowiadają, że zrobią coś podobnego w swoich miastach. Życzę im powodzenia.


Za nami pierwsza edycja - który gość najbardziej cię zaskoczył?
Wszyscy goście mnie ucieszyli, bo włożyli w te spotkania serce i energię oraz wybrali świetne filmy. Zdecydowanie najbardziej zaskoczył mnie profesor Miodek. Nie tylko ze względu na sam wybór „Dnia świra”, ale i autentyczną frajdę, jaką czerpał z seansu. Siedziałem na sali obok profesora i słyszałem, że śmiał się najgłośniej na sali. Na niektórych scenach śmiał się zresztą jako jedyny, bo inni myśleli, że nie wypada.

Reklama

Kogo i jakie filmy zobaczymy jesienią?
Natalię Grosiak („Samotni” Ondricka), Władysława Frasyniuka („Bękarty wojny” Tarantina), profesora Stanisława Beresia („Bunt” Kobayashiego) i Radzką („Hair” Formana). Dlaczego oni? Bo to mądrzy i otwarci ludzie, którzy odnoszą sukcesy w swoich dziedzinach i szczerze lubią kino. Jestem jednakowo ciekaw każdego z tych spotkań. „Samotni”, ze swym wdziękiem i humorem, wydają mi się idealnie dopasowani do tego, co Natalia robi w Mikromusic. Wybór pana Frasyniuka – „Bękarty wojny” – to strzał w dziesiątkę, fajnie będzie obejrzeć film o zmienianiu biegu historii na chwilę przed wyborami.


Profesor Bereś to mój ulubiony wykładowca uniwersytecki, człowiek, od którego nauczyłem się na studiach najwięcej i który wciąż jest w stanie mnie zaskoczyć. Wiedziałem, że jest erudytą i omnibusem, ale nie miałem bladego pojęcia, że fascynuje się klasyką kina samurajskiego. Bardzo się cieszę, że nasze zaproszenie przyjęła także Radzka – stylistka, osobowość internetowa, postać pozornie nie z mojej bajki, która wybrała naprawdę świetny film.

Reklama

Kto jest na twojej liście życzeń?
Zbigniew Stonoga… Żartuję. Tak naprawdę marzy mi się rozszerzenie formuły cyklu o artystów, którzy nie mieszkają już we Wrocławiu, ale mają z tym miastem silne związki. Bardzo chętnie porozmawiałbym o guście filmowym z Agnieszką Smoczyńską, Kubą Czekajem czy Jagodą Szelc.


Jaki film pokazałbyś na w ramach tego cyklu?
„Moich” filmów mam bardzo wiele. Zależy, którą nogą bym wstał z łóżka i co chciałbym osiągnąć. Jeśli chciałbym widzów trochę zszokować, postawiłbym pewnie na „Różowe flamingi” Johna Watersa. Widok pewnej celebrytki, która wybiegła z krzykiem z seansu tego filmu na Nowych Horyzontach, to jedno z moich najbardziej rozkosznych kinofilskich wspomnień ever.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości