Wiosną mamy poznać szczegółowe plany partii Wolność dotyczące startu w przyszłorocznych wyborach we Wrocławiu. Lider wrocławskiego oddziału partii Janusza Korwin-Mikkego zdaje sobie sprawę, że przy proponowanej przez PiS ordynacji wyborczej, jego partia może mieć niewielkie szanse na wprowadzenie swoich ludzi do samorządu, nawet gdyby udało się przekroczyć 5-procentowy prób wyborczy. – Trzeba będzie utworzyć większy blok – deklaruje polityk.
W ostatnich wyborach parlamentarnych partia KORWiN, której spadkobierczynią jest dzisiejsza Wolność, we Wrocławiu uzyskała 5,77% głosów (w całym kraju 4,76% – przez co nie brała udziału w podziale mandatów do Sejmu). Taki wynik w wyborach samorządowych dałby nadzieję na uzyskanie choć jednego mandatu w radzie. Po zmianie ordynacji samorządowej, która zakłada m.in. zmniejszenie okręgów wyborczych komitety, które będą chciały wprowadzić swoich przedstawicieli do rad, będą musiały osiągnąć znanie wyższe rezultaty.
Robert Grzechnik z wrocławskiego oddziału partii Wolność w proponowanych przez PiS zmianach widzi jednak nadzieję na sukces. – Wcale bym nie histeryzował z tego powodu, ponieważ dzięki temu, że teraz trzeba będzie utworzyć większy blok, żeby się dostać do samorządu, będzie można zawierać takie porozumienia, które wcześniej były dla naszych wyborców nie do zaakceptowania – zapowiada polityk i dodaje, że liczy na to, że jego wyborcy zrozumieją taki ruch. – Przez to, co zrobił PiS, nie mamy innego wyjścia – dodaje.
Szef wrocławskiej Wolności nie zdradza jednak jaki miałby być szczegółowy kształt takiej koalicji. – Mamy wiele wspólnych mianowników ze stowarzyszeniem Koliber czy partią KNP. Więcej będziemy mogli powiedzieć za kilka miesięcy – ucina.
Możliwe też, że partia Wolność będzie chciała zbudować wspólny front z ugrupowaniem Kukiz’15. Jakiś czas temu poseł Jacek Wilk wstąpił do partii Korwin-Mikkego, pozostając jednocześnie w klubie Pawła Kukiza. - Moim podstawowym celem i największą ambicją jest, by jednoczyć środowiska wolnościowe - mówił wówczas parlamentarzysta.
Oficjalnie plany wolnościowców związane ze startem w przyszłorocznych wyborach mamy poznać wiosną. Wtedy też okaże się, czy partia wystawi swojego kandydata na prezydenta, czy zdecyduje się poprzeć kogoś z zewnątrz. – Na razie nie ma takiego kandydata, którego moglibyśmy poprzeć. Musiałby to być kandydat, który ma odpowiedni program i odpowiednie poparcie – deklaruje Grzechnik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze