Mimo wcześniejszych zapowiedzi wrocławskie MPK nie ogłosi przetargu na zakup 30 nowoczesnych, niskopodłogowych tramwajów. – Komplet dokumentów leży na moim biurku, gotowy do podpisu. Niestety to niemożliwe – ogłosił w czwartek prezes spółki Krzysztof Balawejder, który winą za to obarcza opozycję.
Prezes MPK Wrocław o tym, że spółka na razie nie zamiesza ogłaszać przetargu na nowe tramwaje, obwieścił w czwartek rano w emocjonalnym wpisie na Facebooku. – Podoba Wam się pojazd na zdjeciach? Mnie bardzo – napisał przy zdjęciu Moderusa Gamma.
Krzysztof Balawejder w swoim wpisie przekonuje wrocławian, że nie może podpisać dokumentacji przetargowej na zakup tego typu pojazdów. Jako winnych tej decyzji wskazuje radnych miejskich Nowoczesnej oraz Prawa i Sprawiedliwości.
To właśnie politycy tych opcji, wspólnie z klubem Współczesny Wrocław, na ostatniej sesji zdecydowali, że cena biletu jednorazowego od 1 lipca ma wrócić do stawki 3,40 zł (obecnie 4,60 zł). Obniżce ulegną też ceny biletów czasowych w tym 15-minutowego z 3,20 zł do 2,40 zł. Przeciwko obniżeniu cen, o które wrocławianie apelowali od dawna, oponowali jedynie członkowie klubu Forum Jacka Sutryka.
Prezes MPK twierdzi, że w związku z taką decyzją rady, w ciągu roku wpływy miasta z biletów mają wynieść o 15 mln zł mniej, niż było zakładane. W konsekwencji tego miasta nie będzie stać na zakup nowych pojazdów. – Rada miasta nie ma swoich pieniędzy, rozdaje to, co dostanie od nas mieszkańców. Obniżenie cen biletu jednorazowego (kupowanego często przez przyjezdnych, a nie mieszkańców Wrocławia) oznacza albo większą dotację z budżetu, albo mniejsze wydatki inwestycyjne, czyli nowe tramwaje czy autobusy – komentuje Balawejder. – Dlatego jako osoba odpowiedzialna za finanse Spółki nie mogę podjąć decyzji o rozpisaniu przetargu na 30 nowych tramwajów, przy takim ubytku wpływów. Byłoby to klasycznym działaniem na szkodę Spółki – dodaje, choć zapowiada od razu, że będzie szukać pieniędzy z innych źródeł.
Opozycja, która przegłosowała obniżkę, przekonuje, że takie twierdzenia są nieuzasadnione, bo obniżka cen biletów ma na celu zachęcenie większej liczby pasażerów do korzystania z komunikacji miejskiej, co ma skutkować większą liczbą sprzedanych biletów.
Michał Kurczewski z PiS odpowiada krótko: – To tani populizm, manipulacja, nastawianie wrocławian przeciwko radnym opozycji i szantaż emocjonalny wrocławian.
– Prezes informuje o potencjalnym ubytku w kasie spółki o wysokości 15 mln zł na skutek obniżki cen biletów. Jednocześnie nie przedstawia na poparcie swojej tezy żadnych wyliczeń i analiz ekonomicznych – mówi z kolei Piotr Uhle, przewodniczący klubu Nowoczesna. – Nie słyszeliśmy, by w podobny sposób rozliczał osoby odpowiedzialne za przygotowanie wyliczeń, które naraziły w pierwszych 4 miesiącach 2021 roku miasto na dziurę budżetową w wysokości ponad 20 mln zł – a z taką mamy do czynienia w porównaniu z założeniami wpływów ze sprzedaży biletów na komunikację zbiorową w budżecie na rok 2021 – dodaje.
Radny Nowoczesnej zauważa też, że prezes spółki, rezygnując z przetargu na zakup 30 wozów z załączonego zdjęcia, tłumaczy że inwestycja jest niemożliwa przez stratę 15 mln zł, czyli kwoty, jaką trzeba zapłacić za 2 tramwaje ze zdjęcia.
– Manipulowanie danymi przez najwyższych urzędników w naszym mieście staje się normą. To szczególnie niebezpieczne, bo wkrótce mieszkańcy w ogóle nie będą w stanie sprawdzić, co jest prawdą, co kłamstwem, a co manipulacją – kończy Uhle.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze