Chłopcy od młodzieńczych lat przejawiali dryg do muzyki. Wszystkiego nauczyli się sami - w domu. Od zawsze mieli tylko jeden cel, zrobić wielką światową karierę. I stąd właśnie wzięła się ich nazwa - Clock Machine. W czwartek zagrają w Pubie Włodkowica 21.
Po pewnym czasie sukcesy same zaczęły się pojawiać. Strzałem w dziesiątkę okazał się pierwszy hit zespołu pt. „Bad Man” (ang. Zły Człowiek). Prywatnie są zwykłymi chłopakami z osiedla i zapewniają, że woda sodowa nie uderzy im do głowy.
„GREATEST HITS” - debiutancki pełnowymiarowy krążek zespołu Clock Machine. Zawiera 10 autorskich piosenek. Wielokolorowy - bo wierzą, że każdy kawałek może nieść swoją niepowtarzalną barwę. Przyznają się do inspiracji brudnym, organicznym rockiem spod znaku Jacka Whita, ciężkimi riffami Rage Against the Machine, funkowemu szaleństwu RHCP jak i grunge’owej melodyjności Seattle "90.
Nie odkrywają na nowo Ameryki, bo nie takie było założenie. Upraszczają zamiast siłować się z kreowaniem nowatorskich gatunków. Paradoksalnie, największa siłą tego krążka jest ograniczony zasób muzycznych „słów”, jakimi posługują się Clocki. Na swój sposób traktują tradycję rock"n"rolla. Uzbrajają bombę, którą z ogromną satysfakcją zdetonują na koncertach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze