Są miejsca, które zaczynają się skromnie, a kończą tak, że stoisz z otwartą buzią i nie masz pojęcia, kiedy minęła godzina. Dzikowiec Wielki to właśnie takie miejsce. Wrocław — Boguszów-Gorce. Niecałe 80 kilometrów autostradą i kawałkiem drogi krajowej. Godzina jazdy, maksymalnie półtorej jeśli trafi się na korki przy Wałbrzychu. Serio — można wyjechać po śniadaniu i wrócić na kolację.
Dzikowiec Wielki to najwyższy szczyt Gór Kamiennych — 836 metrów nad poziomem morza. To nie są Alpy, ale i nie jest to wzgórek parkowy. Góry Kamienne to część Sudetów Środkowych, i choć w cieniu sławniejszego Karkonoszy, mają swój własny, bardzo konkretny charakter. Masywne, zielone, pokryte lasami świerkowymi, miejscami z przepięknymi przełączami i rozległymi halami.
Boguszów-Gorce, miasto przy którym leży szczyt, to dawne zagłębie górnicze. Kopalnie już nie ma, ale krajobraz wciąż nosi w sobie tę surową, poważną urodę, którą mają miejsca po ciężkiej pracy.
Na szczycie Dzikowca stoi wieża widokowa. 38,5 metra konstrukcji ze stali i szkła — nowoczesna, lekka, trochę nie z tej epoki jak na górski krajobraz. I właśnie ta sprzeczność działa na jej korzyść.
Wchodzi się po spiralnych schodach i z każdym piętrem zmienia się proporcja między tobą a resztą świata. Na górze — panorama, która sprawia, że mimowolnie szukasz punktów orientacyjnych. Na południu Karkonosze ze Śnieżką. Na zachodzie Góry Izerskie. Na wschodzie rozległe fale Gór Wałbrzyskich. Przy dobrej widoczności podobno widać nawet Ślężę.
W środku dnia, kiedy słońce jest wysoko, widać jak na dłoni całe pasma. Ale najlepiej przyjechać rano albo pod koniec dnia — kiedy światło jest niskie, góry robią się trójwymiarowe.
Dojazd samochodem: z Wrocławia trasą S8 i dalej przez Wałbrzych lub obwodnicą. Pod Boguszowem są miejsca parkingowe przy leśnych drogach prowadzących w stronę szczytu. Trasy piesze są dobrze oznakowane — żółty i czerwony szlak prowadzą przez las wprost na wierzchołek.
Pieszo od parkingu to jakieś 45–60 minut w zależności od tempa i trasy. Nic ekstremalnego, ale buty trekkingowe to naprawdę podstawa — po deszczu korzenie i kamienie potrafią być śliskie.
Co zabrać: wodę (na szczycie nie ma sklepu), kanapki, i ewentualnie wiatrówkę. Nawet latem na tarasie wieży może wiać porządnie.
Boguszów-Gorce to małe miasto, ale ma parę przyzwoitych knajpek z regionalnym jedzeniem. Warto też zajechać w drodze powrotnej na Zamek Książ w Wałbrzychu — od Dzikowca to dosłownie kilkanaście minut i grzech nie skorzystać.
Jednym słowem: jeśli szukasz wycieczki, która nie wymaga tygodniowego urlopu, daje naprawdę solidną dawkę górskiego powietrza i wrażenie, że świat jest jednak dość duży — Dzikowiec Wielki to odpowiedź. Polecam w każdą pogodę. Nawet we mgle szczyt ma swój klimat.
Dobrego wypadu!
Autorem zdjęć jest Jarek Wojciechowski. Dziękujemy.
W kolejnych tygodniach zabieramy Was w inne zakątki Dolnego Śląska. Macie swoje ulubione, mniej znane miejsce w regionie? Napiszcie do redakcji z Waszymi poleceniami, a my postaramy się tam zajrzeć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze