Reklama

Dolnośląska rzeka, która skrywała skarby. Dziś są tu spektakularne widoki!

22/06/2026 15:42

Półtorej godziny jazdy od Wrocławia, gdzie Pogórze Izerskie zaczyna się marszczyć w pierwsze wzniesienia, stoi budowla, która pamięta jeszcze czasy, gdy po drogach jeździły bryczki, a elektryczność była nowinką dla wybranych. Zapora Leśniańska – najstarsza tama wodna w Polsce – wciąż pracuje. I wciąż robi wrażenie.


Jak dojechać do Zapory Leśniańskiej

Zapora znajduje się na rzece Kwisie, między Gryfowem Śląskim a Leśną, w powiecie lubańskim. Z Wrocławia najwygodniej jechać samochodem przez Lubin i Bolesławiec – trasa zajmuje około 1,5–2 godzin, w zależności od trasy i ruchu. Dla osób bez auta dojazd jest możliwy pociągiem do Lubania lub Gryfowa Śląskiego, a stamtąd autobusem do Leśnej.

Punktem startowym najlepiej zrobić centrum Leśnej – tu bez trudu znajdzie się darmowy parking, na przykład w okolicach rynku lub pobliskiego marketu. Można też zaparkować bliżej, przy hotelu Czocha, skąd do zapory prowadzi krótka ścieżka górska.

Reklama

Szlak Perłowy – trasa na zaporę

Z centrum Leśnej do korony zapory prowadzi Szlak Perłowy – łatwa, płaska trasa wzdłuż meandrującej Kwisy. To około 2,6 km w jedną stronę, co pieszym tempem zajmuje 45–60 minut. Szlak nadaje się dla rodzin z dzieckiem czy z psem, nie wymaga żadnego doświadczenia turystycznego.

Na sam spacer, zwiedzanie zapory i odpoczynek nad jeziorem warto zarezerwować 2–3 godziny. Wstęp na teren zapory jest bezpłatny, a korona tamy jest swobodnie udostępniona dla turystów.

Co zobaczysz na miejscu

Z korony zapory rozciąga się jeden z lepszych widoków w regionie – z jednej strony spokojna tafla Jeziora Leśniańskiego, z drugiej górujący nad okolicą Zamek Czocha, oddalony stąd o niespełna dwa kilometry. Sama konstrukcja robi wrażenie z bliska: korona ma 130 metrów długości i 8 metrów szerokości, a cała tama wznosi się na wysokość około 45 metrów, z czego 36 metrów wystaje ponad poziom wody.

Reklama

Nad jeziorem o powierzchni blisko 140 hektarów działają plaże, pola kempingowe i wypożyczalnie sprzętu wodnego, więc letni dzień można tu bez problemu rozciągnąć do wieczora. Tuż u podnóża tamy stoi elektrownia wodna – warto zerknąć także na nią, bo to nie tylko ładny kadr, ale i działający zabytek techniki.

Kto ma więcej czasu, niech dorzuci do planu Zaporę Złotnicką – młodszą i mniejszą siostrę tej w Leśnej, ukrytą wśród lasów kilka kilometrów dalej.

Historia zapory: powódź, która zmieniła wszystko

Budowę zapory zaczęto w 1901 roku jako odpowiedź na katastrofalną powódź, która w 1897 roku spustoszyła Sudety Zachodnie. Prace ruszyły 5 października 1901 roku i trwały cztery lata. Przy wznoszeniu konstrukcji obok niemieckich inżynierów pracowali specjaliści z Austrii i Włoch – wielkie projekty hydrotechniczne na przełomie XIX i XX wieku przyciągały fachowców z całej Europy.

Reklama

Skala przedsięwzięcia była ogromna: zużyto około 32 ton dynamitu, 460 ton stali zbrojeniowej i 150 tysięcy worków cementu. Pod kamieniem węgielnym umieszczono napis, który dziś brzmi niemal jak manifest – obietnicę, że budowla ma chronić doliny, przeciwstawić się żywiołowi i służyć wszystkim mieszkańcom regionu. Zaporę uroczyście otwarto w lipcu 1905 roku.

Najstarsza działająca elektrownia wodna w Polsce

Kilka lat po zaporze, u jej podnóża, uruchomiono elektrownię wodną. Pierwsze trzy zespoły turbinowe zaczęły pracować w 1907 roku, dwa kolejne rok później. Co najbardziej zaskakuje przy zwiedzaniu: maszynownia do dziś działa na oryginalnym wyposażeniu sprzed ponad wieku. Elektrownia Leśna uchodzi za najstarszą wciąż pracującą elektrownię wodną w Polsce.

Reklama

Ciekawostka: Kwisa, rzeka, która kiedyś skrywała skarb

Mało kto wie, że ta sama Kwisa, którą dziś spienia woda spuszczana z zapory, w przeszłości słynęła z czegoś zupełnie innego niż energia elektryczna – z pereł. Połów perłoródki rzecznej był tu na tyle dochodowym zajęciem, że w XVI wieku objęto go specjalnym przywilejem wydawanym przez cesarza Rudolfa II Habsburga. Intensywne połowy i zmiany w środowisku rzeki sprawiły jednak, że ten naturalny skarb bezpowrotnie zniknął z nurtu Kwisy. Dziś przypomina o tym właśnie Szlak Perłowy, którym idzie się do zapory.

Autorem zdjęć jest Jarek Wojciechowski. Dziękujemy.

Reklama

W kolejnych tygodniach zabieramy Was w inne zakątki Dolnego Śląska. Macie swoje ulubione, mniej znane miejsce w regionie? Napiszcie do redakcji z Waszymi poleceniami, a my postaramy się tam zajrzeć. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/06/2026 15:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości