Reklama

Gwardia przerwała fatalną serię i doprowadziła do remisu w rywalizacji o trzecie miejsce!

03/05/2021 11:40

Bydgoska niemoc przełamana, a Gwardia wciąż walczy. Siatkarze Gwardii Wrocław pokonali w Hali Orbita Visłę Bydgoszcz 3:1 i w rywalizacji do trzech zwycięstw o brąz Tauron 1. Ligi jest remis 1:1. To pierwsza w tym sezonie wygrana Gwardzistów z zespołem z kujawsko-pomorskiego.

Pierwsza odsłona walki o trzecie miejsce w Tauron 1. Lidze między Gwardią Wrocław, a Visłą Bydgoszcz zdecydowanie nie potoczyła się po myśli zespołu z Dolnego Śląska. Gwardziści dobrze wchodzili niemalże we wszystkie sety, ale za każdym razem prędzej czy później coś się w ich grze zacinało i rywale ich doganiali. Następnie rozstrzygali partie na swoją korzyść, przez co wrocławianie przegrali 0:3. Nic nowego, jeśli chodzi o starcia z Visłą, bo w sezonie zasadniczym Gwardia dwukrotnie z nimi przegrała.


Każda seria dobiega kiedyś końca, a wrocławianie nawet w tamtym mecz pokazali, że mogą podjąć z nimi równorzędną walkę. Zwłaszcza że rywalizacja o trzecie miejsce w przeciwieństwie do półfinałów i ćwierćfinałów, toczy się do trzech, a nie dwóch zwycięstw. Zatem Gwardziści byli w trudniejszej sytuacji, ale nie z nożem na gardle.

Reklama

Seta nr 1 niemalże zgodnie z tradycją znacznie lepiej rozpoczęła Gwardia, dwukrotnie zatrzymując rywali na bloku i również dwukrotnie posyłając asy serwisowe. Co ciekawe, przebili tym samym liczbę swoich asów z poprzedniego meczu, gdy zdobyli tylko jednego. Dzięki tym elementom szybko zrobiło się 11:6 i pojawiło się pytanie. Czy utrzymają? Czy może po raz kolejny Visła ich dogoni? Otóż… utrzymali. Do końca tej partii rywale nie zbliżyli się do wrocławian na bliżej niż cztery punkty, a ostatecznie skuteczny atak Łukasza Lubaczewskiego, dał Gwardii pierwszego wygranego seta w tej rywalizacji (25:20).


Gwardziści chcieli iść za ciosem, ale w drugim secie napotkali znacznie większy opór niż w pierwszym. No bo jak inaczej określić fakt, że w tej partii oprócz jednego prowadzenia wrocławian 6:4, żadna z drużyn do ostatecznego rozstrzygnięcia nie potrafiła wyjść nawet na te dwa punkty przewagi? Mało tego, od momentu gdy Gwardia zdobyła dwa pkt z rzędu, by wyjść na prowadzenie 13:12, aż do stanu 23:23 gra toczyła się idealnie punkt za punkt. Bez żadnych zmian. Gwardziści wychodzili na prowadzenie przy serwisie rywali, a Visła wyrównywała przy zagrywce wrocławian. Przełamanie nastąpiło dopiero w samej końcówce i okazało się pomyślne dla zawodników Marka Lebedewa. Kluczową rolę znów odegrał Lubaczewski, który najpierw przyjął zagrywkę, a potem skończył atak, a następnie obronił atak rywali i sam zdobył decydujący punkt na 25:23.

Reklama

Od dokładnie 6 lutego, każdy mecz Gwardii w Hali Orbita kończył się tie-breakiem. Zwycięskim, przegranym, ale tie-breakiem. Ich rywale pokazali, że chcą iść w tą stronę, bo trzeci set to była ich dominacja. Nie od samego początku, bo ten był jeszcze wyrównany, ale od połowy. Visła zbudowała sobie wówczas kilka punktów przewagi, którą stopniowo powiększała i wygrała partię aż 25:17.


We Wrocławiu zapachniało kolejną pięciosetówką, ale Gwardia nie zamierzała dopuścić do sprawdzenia się starej siatkarskiej zasady „kto nie wygra 3:0, przegra 2:3”. Wrocławianie ponownie skutecznie weszli w seta, zaczynając od prowadzenia 4:1, ale w końcu dali się dogonić, gdy na tablicy wyników pojawiło się 10:10. Wtedy mieliśmy niemalże kopię z seta drugiego. Znów zacięta walka punkt za punkt. Może nie z AŻ taką dokładnością jak wtedy, ale wciąż było bardzo blisko. Ponownie mieliśmy także 23:23, no i znów decydujący punkt zdobył Lubaczewski. Najpierw to goście zepsuli zagrywkę, potem nie skończyli ataku, a decydującą piłkę wykończył właśnie „Jezus”, dając Gwardii triumf w całym meczu.

Reklama

Tak jak w poprzednim spotkaniu można było powiedzieć, że bydgoszczanie wykazali się większą dojrzałością i opanowaniem w kluczowych momentach, tak tym razem było dokładnie na odwrót. To Gwardia potrafiła rozstrzygać sety na swoją korzyść w decydujących momentach. Dwie wygrane po 25:23, przy wcześniejszym stanie 23:23 nie wzięły się znikąd. A takie triumfy po niezwykle wręcz wyrównanej walce smakują wyjątkowo dobrze. Gwardziści pokazali przede wszystkim sobie, że porażka 0:3 w pierwszy spotkaniu nic nie znaczy, a teraz gdy doprowadzili w rywalizacji do remisu, wszystko tak naprawdę zaczęło się od nowa.


Kolejny mecz z serii Gwardia – Visła, odbędzie się w czwartek 6 maja o 17:30, a rywalizacja powróci do Bydgoszczy.

Reklama

eWinner Gwardia Wrocław – BKS Visła Bydgoszcz 3:1 (20, 23, -17, 23)


Gwardia: Lubaczewski (19), Siwicki (7), Wierzbicki (16), Biernat (3), Olczyk (6), Menzel (14), Mihułka (libero) oraz Gibek (1), Frąc (1), Matula


BKS Visła: Gałązka (8), Galabov, Kowalski (8), Karpiński (5), Masny, Łaba (10), Bonisławski (libero) oraz Lipiński (1), Kosiba (11), Strzeżek (17), Kaźmierczak


MVP: Łukasz Lubaczewski (Gwardia)


 


 


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości