Reklama

Jak zaplanować spacer po ZOO, by zobaczyć najmłodsze zwierzęta? Oto praktyczny przewodnik


Najmłodsza dorosła samica, a jednocześnie najmniejsza, najgrzeczniejsza i najchętniej współpracująca z opiekunami, Eliasz Ćwir, połączyła się niespodziewanie w parę z największym, najcięższym i najniegrzeczniejszym nicponiem w stadzie, Parmezanem. Jak widać przeciwieństwa się przyciągają.


Wiosna to czas, kiedy przyroda budzi się do życia, a ogrody zoologiczne przeżywają prawdziwe oblężenie – i to nie tylko ze strony zwiedzających. To właśnie o tej porze roku na wybiegach pojawia się najwięcej maluchów. Gdzie skierować kroki tuż po przekroczeniu bramy wrocławskiego zoo, by zobaczyć najmłodsze zwierzęta? Oto gotowa trasa, która poprowadzi przez najciekawsze dziecięce żłobki w ogrodzie:

Przystanek 1: Afrykarium. Zaczynamy od największej atrakcji. W strefie Afryki Wschodniej wypatrujcie młodego mrówcznika oraz uroczych ptaków – wikłaczy. Przechodząc przez spektakularny, przezroczysty tunel Kanału Mozambickiego, zwróćcie uwagę na dno i zakamarki – to tam kryją się małe płaszczki. Z kolei na zewnętrznym wybiegu Afrykarium możecie obserwować kolonię pingwinów przylądkowych, w której zawsze dużo się dzieje.

Reklama

Przystanek 2: Terrarium. Dla miłośników zwierząt zmiennocieplnych obowiązkowym punktem jest budynek terrarium. To tam na świat przyszły niezwykle rzadkie żółwie McCorda oraz małe jaszczurki – anolisy.

Przystanek 3: Ranczo i wybiegi plenerowe. Wychodząc na otwarte przestrzenie, skierujcie się na wybieg sawanny, gdzie biega młoda zeberka. Niedaleko, na terenie Dziecięcego Dziedzińca (ranczo), czeka uroczy byczek. Idąc dalej, po skosie naprzeciwko wybiegu wydr, znajdziecie młodą alpakę. Z kolei fani torbaczy powinni podejść pod wybieg naprzeciwko kangurów – tam z matczynej torby wygląda mała walabia.

Reklama

Przystanek 4: Stara część zoo. Na koniec spaceru warto udać się w bardziej zacienione rejony starej części zoo. Przy urokliwym mostku nad stawem znajduje się wybieg takinów, po którym biega tegoroczny maluch.

Współczesna Arka Noego, czyli nic nie dzieje się przypadkiem

– Zwierzęta rodzą się przez cały rok, ale zdecydowanie to właśnie wiosną tych urodzeń jest najwięcej – potwierdza rzeczniczka prasowa ogrodu Weronika Łysek.

Liczby robią wrażenie: na niespełna 1100 gatunków i ponad 12 tysięcy zwierząt, rocznie we wrocławskim zoo przychodzi na świat około 200 ssaków, gadów i płazów oraz około stu ptaków. Do tego trzeba doliczyć ryby, u których rocznie przeobraża się w policzalny narybek nawet około tysiąca osobników. Posiłkując się statystyką, można powiedzieć, że w zoo praktycznie codziennie rodzi się coś nowego.

Reklama

W nowoczesnych ogrodach zoologicznych nie ma jednak miejsca na niekontrolowane rozmnażanie, szczególnie w przypadku gatunków rzadkich i zagrożonych. Zoo pełnią dziś funkcję żywych banków genów.

– Gatunki najrzadsze mają swoich koordynatorów. To specjaliści, którzy mają pełną wiedzę na temat wszystkich osobników danego gatunku na świecie i ich rodowodu – tłumaczy rzeczniczka. – To oni decydują, z jakim partnerem zwierzę stworzy parę i czy w ogóle jest zgoda na jego rozmnażanie. Czasami dany genom jest już wystarczająco reprezentowany w populacji i więcej młodych z tej linii po prostu nie potrzeba. Ogród zoologiczny to współczesna Arka Noego; nie konkurujemy ze sobą, lecz współpracujemy.

Reklama

Aby kontrolować ten proces, opiekunowie stosują różne metody: od fizycznego oddzielania zwierząt na wybiegach, po czasową antykoncepcję hormonalną (np. poprzez implanty podskórne) lub stałą sterylizację.

Oczywiście są gatunki, u których fizyczne rozdzielenie par jest niemożliwe. Doskonałym przykładem jest wspomniana kolonia pingwinów, licząca około stu dorosłych osobników. – Nie mamy wpływu na to, kto z kim stworzy parę – przyznaje Weronika Łysek. – Mamy jednak od koordynatora rekomendację na konkretną liczbę piskląt w danym roku oraz listę par, od których potomstwa się nie oczekuje. Jeśli jajo zniesie para bez rekomendacji, jest ono podbierane na najwcześniejszym etapie, a w jego miejsce podkładamy tzw. "dummy eggs", czyli zastępcze atrapy. Ptaki same porzucają lęgi, gdy widzą, że nic się nie kluje.

Reklama

Wśród pingwinów nie brakuje też romantycznych zaskoczeń. Przykładem jest Eliasz Ćwir – najmłodsza, najmniejsza i najgrzeczniejsza samica w stadzie, która niespodziewanie połączyła się z Parmezanem, największym i najbardziej niepokornym nicponiem w kolonii. – Przeciwieństwa się przyciągają – śmieje się rzeczniczka. – Założyli gniazdo i ku naszemu zdziwieniu znieśli jajo. Koordynator nie przewidywał jeszcze Eliasz w rozrodzie, więc w tym roku pisklęcia nie mają, ale w przyszłym... kto wie!

Gdy młode podrosną, ich losy znów trafiają w ręce koordynatorów gatunków. Część z nich wyrusza w świat, by zasilić inne ogrody zoologiczne, a część zostaje we Wrocławiu. – Doskonałym przykładem są nasze słynne czworaczki tygrysów sumatrzańskich – podsumowuje Weronika Łysek. – Z tej czwórki wyjadą trzy koty: Musi, Hari oraz jedno z dwójki Kampar lub Indera. Ostatni osobnik zostanie u nas. Wiadomo jednak, że nie stworzy on pary z rodzicami – w przyszłości przyjedzie do niego odpowiednio dobrany partner z innego zoo, by kontynuować ten niezwykle ważny projekt ratowania gatunku.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/04/2026 12:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości