Reklama

Jeszcze nie teraz. Koszykarski Śląsk pokonany w Sopocie

05/04/2021 20:49

Pierwsza szansa na ostateczny awans do półfinału niewykorzystana. Koszykarze Śląska Wrocław przegrali na wyjeździe po dogrywce z Treflem Sopot 90:92. Tym samym stan ćwierćfinałowej rywalizacji to aktualnie 2:1 dla WKS-u.

Po wrocławskiej części tej rywalizacji, akcja ćwierćfinału Energa Basket Ligi przeniosła się do Sopotu. Śląsk dwukrotnie ograł w Hali Orbita zespół Trefla, stawiając rywali pod ścianą. Do półfinału wrocławianie potrzebowali jednej wygranej i po nią właśnie pojechali na Pomorze. W obydwu spotkaniach na Dolnym Śląsku nie było złudzeń. WKS był zespołem znacznie lepszym, zasłużenie zdobywając prowadzenie 2:0.


Bardzo dobrze spisali się w grze defensywnej, pozwalając rywalom rzucić po 72 punkty w obu starciach. Sopocianie trochę im pomogli skutecznościową indolencją, ale ważne że WKS potrafił to wykorzystać. Ofensywnie znacznie lepiej było w drugim meczu, gdy Śląsk rzucił 91 pkt, a na boisku szalał Elijah Stewart (35 pkt!). Załatwili sobie tym samym trzy szanse na „przyklepanie” awansu do bezpośredniej walki o medale. Aczkolwiek jak wiadomo, najlepiej było skorzystać już z pierwszej.

Reklama

Początek meczu nie wyglądał jednak jakby Trefl grał z nożem na gardle, a Śląsk chciał im to gardło ostatecznie poderżnąć. Pierwsza kwarta nie była zbyt spektakularna przez większość czasu. Po ponad sześciu minutach na tablicy wyników było 10:9 dla gospodarzy. Dopiero wówczas solidny okres gry zaliczył WKS, okraszony trójkami Kyle’a Gibsona oraz Strahinji Jovanovicia, które walnie przyczyniły się do wygrania pierwszej partii przez WKS 19:15.


Znacznie celniej oba zespoły rzucały w drugiej kwarcie. Zwłaszcza Śląsk imponował trójkami, które w trzy minuty rzucił aż cztery, wychodząc na pierwsze w tym spotkaniu dwucyfrowe prowadzenie 33:22. Wrocławianie przez pewien czas nawet je utrzymywali, lecz w końcówce kwarty zawiodła ich skuteczność, co pozwoliło Treflowi na zniwelowanie przewagi do sześciu punktów jeszcze przed przerwą (45:39).

Reklama

Kryzys w jaki wpadł wówczas Śląsk Wrocław trwał również po powrocie na boisko. Treflowi w kwarcie nr 3 udało się nawet po raz pierwszy od dłuższego czasu wyjść na prowadzenie. WKS męczył się bowiem ładnych kilka minut. Próbowali wówczas praktycznie wszyscy z wyjściowej piątki, a dopiero Strahinja Jovanović przerwał złą passę celną trójką. Ogólnie jednak w całej trzeciej partii wrocławianie zdobyli zaledwie 12 pkt, na co gospodarze odpowiedzieli wynikiem 21 pkt, prowadząc przed ostatnią kwartą 60:57.


W niej z kolei zanosiło się, że Śląsk nie zakończy tej rywalizacji już w tym meczu. Na niecałe 5 minut przed końcem przegrywali dwunastoma punktami (63:75), a po ich grze oceniając nie można się było spodziewać rewolucji. A ta jednak nadeszła. Pomógł sam Trefl, który na dość długo się zaciął, dając WKS-owi szansę. Szansę którą wykorzystali odrabiając całe straty. Trójka Elijaha Stewarta wyrównała stan meczu (81:81), a w ostatnich sekundach rzut na wagę awansu oddał Jovanović, ale piłka minimalnie wykręciła się z kosza. Czekała nas dogrywka.

Reklama

Tą Śląsk zaczął kiepsko, bowiem od sześciu punktów straty (83:89), ale podobnie jak wcześniej udało im się zniwelować ją do zera. Na 28 sekund przed końcem, przy wyniku 90:90 piłkę miał Trefl. Niestety dla WKS-u, na sekundę przed syreną choć rzutu nie trafił Nuni Omot, to z dobitką wsadem nadleciał Dominik Olejniczak. Zdążył. Wrocławianie mieli sekundę na rzut za trzy punkty. Kyle Gibson próbował zza połowy, ale nie trafił. Trefl wygrał i przedłużył swój byt w tym ćwierćfinale.


Zawodnicy Śląska dwukrotnie byli o centymetry od awansu do półfinału. Pierwszy raz centymetrów zabrakło, by rzucona przez Jovanovicia piłka jednak nie wykręciła się z kosza w ostatniej sekundzie czwartej kwarty. Drugi raz tyle zabrakło, by Olejniczak nie złapał jednak piłki w dogrywce i nie wsadził jej do kosza na wagę triumfu Trefla. Wtedy mielibyśmy drugą dogrywkę i sprawę wciąż otwartą.

Reklama

Niestety jednak tak jak piłkarz trafia w słupek, tak jak siatkarz przy udanym bloku minimalnie dotyka siatki, tak im zabrakło dziś nieco szczęścia. Ale i lepszej dyspozycji, bo po udanej pierwszej połowie mieli wszystko w swoich rękach. Przydarzyły im się kryzysy, których nie przezwyciężyli. Zabrakło też lepszej gry niektórych ważnych graczy. Zwłaszcza Ivan Ramljak tym razem nie trafił ani jednego rzutu z gry.


Wrocławianie mają jeszcze dwie szanse na zamknięcie tego pojedynku. Kolejną w Sopocie, jeszcze kolejną (jeśli będzie trzeba) we Wrocławiu. Z pewnością nie chcą jednak wyjątkowo wracać do Hali Orbita na kolejny mecz. Aby nie musieć tego robić muszą wygrać sopocki rewanż. Ten mecz już w środę 7 kwietnia o 17:35.

Reklama

Trefl Sopot – WKS Śląsk Wrocław 92:90 p.d. (15:19, 24:26, 21:12, 21:24, 11:9)


Trefl: Łukasz Kolenda 16, Olejniczak 18, Michał Kolenda 8, Leończyk 4, Radicević 11 oraz Ziółkowski 0, Omot 11, Paliukenas 10, Kowalenko 0, Pułkotycki 0, Moten 3, Gruszecki 11


Trener: Marcin Stefański


Śląsk: Gibson 11, Dziewa 16, Jovanović 20, Gabiński 3, Ramljak 2 oraz Stewart 22, McCauley 6, Gordon 0, Wójcik 0, Szlachetka 10, Tomczak 0, Żeleźniak 0


Trener: Oliver Vidin


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości