Reklama

Odwiedzamy najstarszego zegarmistrza we Wrocławiu. Zegary naprawiają u niego nawet Francuzi i Hiszpanie


W erze smartwatchy i zegarków na baterie, które po awarii lądują w koszu, ten wrocławski zakład przypomina wehikuł czasu. Od 1979 roku Janusz Laudański przywraca do życia mechanizmy, które odmierzały czas pokoleniom. Dziś nad tykającymi cudami techniki pochyla się razem z nim jego syn, by ocalić rodzinny fach od zapomnienia.


Kiedy Janusz Laudański otwierał swój zakład pod koniec lat 70., Przejście Żelaźnicze wyglądało zupełnie inaczej. – Zakład jest tu od 1979 roku. Jeszcze wtedy nawet tego budynku nie było, naprzeciwko mieliśmy po prostu skwer – wspomina pan Janusz. Przez te wszystkie dekady przez jego ręce przeszły tysiące zegarów. W niewielkim warsztacie czas płynie we własnym tempie, wybijanym przez dziesiątki wahadeł.

Mam tu zegary, które mają po 100 lat i to są rzeczy, które działają bez przerwy, zegar chodzi cały czas – opowiada pan Janusz. Prawdziwą perłą i najstarszym obiektem w warsztacie jest jednak piękny, empirowy zegar z 1820 roku. W zakładzie wisi jako zegar firmowy, choć... wciąż czeka na swoją kolej. – To taki przypadek, że szewc bez butów, a krawiec bez guzika chodzi – żartuje mistrz.

Reklama

Praca z takimi mechanizmami nie ma nic wspólnego ze współczesnym serwisowaniem elektroniki. Tu nie zamawia się gotowego modułu z hurtowni. Gdy psuje się stary zegar, najczęściej trzeba cofnąć się do korzeni inżynierii.

Gdyby to były zegary, do których są dostępne części, łatwo byłoby przewidzieć, ile czasu zajmie naprawa. A tak? Często musimy te części po prostu dorabiać zębatki, robimy tu niemal wszystko, za wyjątkiem samych sprężyn, które czasem w zegarach pękają – wyjaśnia Michał Laudański. Jak przyznają zgodnie, teoretycznie byliby w stanie stworzyć cały zegar zupełnie od zera, element po elemencie.

Reklama

Każda naprawa to długi proces, wymagający nie tylko mechanicznej wiedzy, ale i czasu na testy. – Po naprawie trzeba zegar dodatkowo obserwować. Pewne rzeczy, wymagające poprawek, wychodzą dopiero później. Poza tym same mechanizmy wymagają regularnej troski. Po trzech latach oliwa traci swoją moc, a przecież musi być „moc”, żeby to wszystko działało – obrazowo tłumaczy pan Michał.

Jak pracują ostatni zegarmistrzowie we Wrocławiu 

Rzemiosło w Polsce boryka się z ogromnym kryzysem – starzy mistrzowie odchodzą, a młodych brakuje. Pan Janusz przyznaje wprost: – Fachowców, którzy się zajmują tylko starymi zegarami, tak jak ja, jest już bardzo mało. Dziś ludzie wymieniają baterie, a jak zegarek nie chodzi, to po prostu wyrzucają go i kupują nowy.

Reklama

Michał Laudański postanowił jednak wyłamać się z tego schematu. Zdecydował podtrzymać rodzinny biznes. – Robiłem w życiu różne rzeczy. A potem stwierdziłem, że to nie może po prostu zniknąć. Bo to jest coś, co człowiek stworzył od samego zera – podkreśla. – Te wszystkie techniki, te narzędzia... to jest ogromna zasługa mojego ojca.

Klienci zakładu państwa Laudańskich to nie są zwykli konsumenci usługi. To ludzie, którzy przynoszą w dłoniach kawałek swojej historii. Dla osób starszych te tykające maszyny to często „ulubione zabawki”, bez których – jak mówią zegarmistrzowie – nie mogą żyć. Próg warsztatu przekraczają też ludzie młodzi, przynosząc pamiątki po dziadkach. Laudańscy ratują te rodzinne relikwie, by mogły służyć kolejnym pokoleniom. – To nie są raczej kolekcjonerzy. My ratujemy rodzinne pamiątki. Gdy naprawimy taki zegar, to on komuś po prostu roznosi szczęście – mówi pan Michał.

Reklama

Sława o wrocławskich mistrzach niesie się daleko poza granice Dolnego Śląska. Zegary trafiają na ich stół z Niemiec, Francji, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/05/2026 10:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości