Czy nowa wersja „Mumii” to porażka, czy też solidny blockbuster bez ambicji, na którym można się dobrze bawić?
Alex Kurtzman, reżyser tego filmu, zaczynał jako producent i scenarzysta, m.in. seriali „Herkules” z Kevinem Sorbo czy „Xeny. Wojowniczej księżniczki”. Pracował też z Michaelem Bayem, np. przy „Wyspie” i „Transformersach”.
Kiedy pięć lat temu zaangażowano go do „Mumii”, pełnił początkowo funkcję producenta, który miał pomóc przy rozpoczęciu serii filmów o potworach. Ostatecznie powierzono mu pisanie scenariusza i reżyserię. W jego wizji spotkały się ze sobą próba zrealizowania rozrywkowego, rześkiego blockbustera i złożenie hołdu filmom grozy, które ogląda i uwielbia od 12. roku życia.
W „Mumii” można dostrzec, że Kurtzman próbuje budować napięcie, inspirując się arcydziełami Alfreda Hitchcocka i „Lśnieniem” Stanleya Kubricka. Z tego ostatniego filmu „ukradł” sceny zwyczajnych rozmów przerywane nagłymi i niepokojącymi, irracjonalnymi pauzami. To, co tam sprawdzało się świetnie, w tym filmie wygląda jednak jakby było trochę umieszczone na siłę. Mimo wszystko tworzy to ciekawy efekt, który doceniam.
Podobają mi się też „żywe trupy”, które są poczciwe w pozytywnym tego słowa znaczeniu i przypominają mi zombie z kultowej „Martwicy mózgu” Petera Jacksona, czyli klasyka kina klasy B.
Poprawny jest Tom Cruise (szacunek za to, że znów sam odgrywał wszystkie sceny kaskaderskie) wcielający się w postać na pograniczu Indiany Jonesa i bohatera „Mission Impossible” (scenariusz napisał Christopher McQuarrie, piszący i reżyserujący ostatnie filmy z serii „MI”).
Obiecujący w kontekście kolejnych filmów zapowiada się Russell Crowe i postać, którą zagrał. Charyzmą zaimponowała mi Sofia Boutella („Kingsman”), ale sam film to zaledwie poprawny blockbuster, którego twórcy starali się włożyć zbyt wiele do jednego worka. Przeszkadza mi to, że już na samym początku filmu opowiedzieli historię, którą wolałbym poznawać stopniowo.
Mimo wszystko jest w tym filmie dużo akcji, pojawia się też humor (zawsze szanuję dowcipy w filmach grozy), muszę więc przyznać, że bawiłem się na"Mumii" jak świnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze