Reklama

„Korba” stawia wyzwanie lokalnej gastronomii

03/02/2017 13:16

We Wrocławiu powstała restauracja, która chce połączyć rzeczy z pozoru niemożliwe. Ma być smacznie, szybko i tanio. – Nie bez powodu nazywamy się „Korba. Tu się bywa”. Chcemy, żeby goście odwiedzali nas codziennie, a żeby tak było, ceny muszą być niskie, a dania smaczne – mówi Justyna Matyja, menadżerka Korby.

Restauracja znajduje się we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja w biurowcu Nicolas. Wnętrze jest ciekawie urządzone. Jest tu dużo różnych kątków i zakątków – wygodne fotele, krzesła barowe, kanapy, dużo przestrzeni.


Skąd nazwa Korba? – Oczywiście dlatego, że mamy Korbę na punkcie jedzenia! – odpowiada bez namysłu menadżerka. Korbę z nazwy łatwo znajdziemy też w wystroju, właściwie przy każdym stoliku. Wszystkie te elementy były robione na zamówienie, ale pochodzą też często z oryginalnych maszyn. Ciekawostką jest ogromny stół w centralnej części restauracji. Jego blat waży 200 kg, można go obniżyć i podwyższyć właśnie za pomocą korby. Uwagę przykuwa też oświetlający go piękny, duży żyrandol.

Reklama

- Śniadanie musi być tradycyjne – mówi Justyna Matyja. - Chcieliśmy przypomnieć naszym gościom, jak smakuje jaglanka, dobra jajecznica, świeża chałka. Rano nie zaskakujemy wyszukanymi smakami. Chcemy, żeby śniadanie było takie jak u babci. Niektórzy jadają je w gronie znajomych, inni samotnie czytając gazetę, a jeszcze inni biorą naszą kanapkę w kieszeń, kawę w rękę i biegną do tramwaju.


Jajecznica kosztuje 9 zł, a „Korba na słono”, czyli największy talerz z koszem pieczywa i z dwunastoma różnymi składnikami w połączeniu z kawą lub herbatą 22 zł.

Reklama

Korba chce udowonić, że szybko i tanio, nie znaczy źle. - Przez rok zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby lunch był codziennie inny, nie kosztował więcej niż 20 zł, żeby był sycący i na bazie naturalnych, smacznych składników – zdradza restauratorka.


W porze obiadowej próżno szukać tu papierowego menu. Zasada jest prosta: wybieramy danie z ogromnej tablicy, sami nalewamy zupę, a kucharze w tym czasie przygotowują drugie danie. Gdy gość kończy zupę, od razu dostaje talerz z drugim daniem. - Pracownicy okolicznych biurowców odwiedzają nas w trakcie 30-minutowej przerwy i udaje się im wrócić do pracy na czas – mówi Matyja.

Reklama

Każdego dnia do wyboru mamy sześć dań – sałatka, zupa i lunch dnia zmieniają się codziennie. Kucharze w tym przypadku stawiają przede wszystkim na różnorodność. - Jednego dnia można u nas zjeść krem pomarańczowo-marchewkowy z chipsem z buraka, a drugiego prawdziwą domową ogórkową – mówi menadżerka. Za wybrany dwudaniowy lunch zawsze zapłacimy tu 20 złotych – mimo niewygórowanej ceny, nie ma mowy o nudzie i niskiej jakości. – Dzięki temu, że nasze menu jest dynamiczne, możemy korzystać z przeróżnych promocji i okazji. Ostatnio w zestawie z zupą podawaliśmy małże nowozelandzkie. Był to produkt bardzo wysokiej jakości, który udało nam się pozyskać w atrakcyjnej cenie, bo dostawca zrobił akurat promocję, żeby przekonać restauratorów do nowej pozycji w swojej ofercie – dodaje.


Trzy pozostałe pozycje na tablicy zmieniają się co 7 dni. Dania vege, mięsne i rybne utrzymane są w jednym klimacie. Raz są to klasyczne potrawy kuchni europejskiej, raz kuchnia polska w nowej odsłonie, a czasami autorskie pomysły kucharzy. - Mieliśmy już burgery, pizzę, tradycyjne dania polskie zaprezentowane w trochę innym wydaniu np. pierogi ruskie podawane na carpaccio z buraka z sosem serowym. Serwowaliśmy też hiszpańską paellę czy zupę ramen. Staramy się pokazać różne możliwości, stworzyć okazję do poznania nowych, unikalnych smaków – wyjaśnia.

Reklama

Wieczór w Korbie to ulubiona pora dnia kucharzy. Od godz. 17 obowiązuje ich autorskie menu. – Tu nie ma jednego szefa – kreatora, tak zbudowaliśmy zespół, żeby każdy mógł pokazać w różnych daniach swoją osobowość kulinarna. Jest tradycyjny stek, ale też makaron strozapretti z carpaccio z ośmiornicy. Słuchamy też naszych gości, dlatego makaron z krewetkami, który był w menu lunchowym, na prośbę gości trafił do naszej karty wieczornej – mówi Matyja.


Korba praktycznie nigdy nie zasypia. Tuż po 3 w nocy w lokalu pojawia się piekarz, który przygotowuje świeże pieczywo na rano. – To taki chleb, najlepiej smakuje po prostu z masłem – zachwala menadżerka. – Długo szukaliśmy właściwej receptury, ale teraz nie zmieniłabym już nic.

Reklama

Ciekawostka jest też karta win. Większość restauracji dokonuje podziału win według kraju pochodzenia i szczepu. Korba postawiła na smak i na tej podstawie znalazła wina od różnych, czasem bardzo małych dostawców.


Ważnym elementem menu jest też kawa – sprowadzona bezpośrednio z Włoch. – Biegając po Rzymie czy Wiedniu, płaci się za kawę 1 euro. Dlaczego u nas miałoby być inaczej – pyta szefowa Korby. – Świetną włoską kawę serwujemy za 4 złote. Dla ludzi podróżujących po Europie to nic nowego – dodaje i zapewnia, że taka cena pozostanie na zawsze.

Reklama

O tym, czy Korba jest faktycznie projektem rewolucyjnym, już wkrótce będziecie mogli przekonać się sami. W poniedziałek na tuWroclaw.com pojawi się konkurs, w którym do wygrania będą vouchery na lunch.


red.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości