Reklama

Krzysztof Skonieczny: "Wolność, która nie ma granic jest anarchią"

17/10/2019 18:11

- Sztuką jest bycie z jednej strony buddyjskim mnichem, a z drugiej dyktatorem - mówił Krzysztof Skonieczny podczas konferencji Made in Wrocław. Reżyser kultowego już serialu „Ślepnąc od świateł” opowiedział m.in. o tym, co ma Wrocław, a czego nie mają inne miasta i czy doczekamy się kontynuacji serialu, a także o swoich początkach w świecie sztuki.

Znany z serialu „Ślepnąc od świateł” reżyser, który od jakiegoś czasu mieszka w Warszawie, nie omieszkał powiedzieć wielu ciepłych słów o mieście, w którym rozpoczynał swój kontakt ze sztuką. – Bardzo podoba mi się we Wrocławiu to, że można go czytać jak palimpsest przez pryzmat wieków, historii czy architektury. Wrocław ciągle szuka swojej identyfikacji i tożsamości. Jest w tym duża wartość i chęć zarówno pracy u podstaw, jak i wyniesione na bazie historii i tradycji podejście cechów rzemieślniczych, które rozwijają się w większe przedsiębiorstwa. Myślę, że ludzie we Wrocławiu bardzo się solidaryzują, jest dużo inicjatyw oddolnych i w tym upatruje dużych wartości i otwartości tego miasta – podkreślił Skonieczny.


Zapytany o stronę artystyczną Wrocławia, doświadczony mimo młodego wieku reżyser opowiedział o swoich podróżach po wrocławskiej sztuce oraz m.in. spektaklu, dzięki któremu po 15 latach wrócił do Teatru Współczesnego. – Zrobiliśmy spektakl pt. „Magnolia” na podstawie scenariusza do filmu Paula Thomasa Andersona, na który wszystkich z tego miejsce serdecznie zapraszam. W latach młodości uczęszczałem do Młodzieżowego Domu Kultury przy ulicy Kołłątaja do świetnej grupy teatralnej, z której wyszło zresztą kilka bardzo ciekawych osób. Bardzo chciałbym do Wrocławia wrócić i zrobić tutaj film, i to nie jeden – dodał enigmatycznie.

Reklama

Zapytany o to, czy dobry reżyser musi być dyktatorem, odparł, że wydaje mu się, że wolność, która nie ma granic jest anarchią i nie jest to dobre. – Wolność, która jest zabierana, staje się zamordyzmem. Najlepiej złapać balans, ale wolność wcale nie jest łatwa. Trzeba wówczas zająć się samym sobą i wybierać. Reżyser, dając aktorowi wolność, musi mu ufać. Ta reakcja zachodzi obustronnie, sztuką jest więc bycie z jednej strony buddyjskim mnichem, a z drugiej dyktatorem – podkreślił Skonieczny.


Skonieczny odniósł się także do pytań o kontynuacje, cieszącego się ogromną popularnością serialu „Ślepnąc od świateł”. Reżyser dał jasno do zrozumienia, że kolejnego sezonu nie było nigdy w planach, natomiast możliwe jest, że podejmie się w przyszłości próby stworzenia wzorowanego na nim dzieła, którego realia osadzone będą w innej metropolii. Filmowiec dodał, że takie rozwiązanie wydaje się być zdecydowanie ciekawsze. Nie wyklucza też, że na liście potencjalnych miast, w których rozgrywałaby się jego akcja, znajduje się Wrocław. – „Ślepnąc od świateł” to zamknięty, 8-godzinny film, w którym bohater wyruszył z punktu zero i wrócił do niego, a otwarte zakończenie pozwala na to, że każdy może puścić sobie w głowie drugi sezon, zamykając wcześniej oczy – zaznaczył.

Reklama

Zauważalna w ostatnich latach tendencja zwyżkowa polskiej kinematografii, której dowodem są sukcesy chociażby serialu „Ślepnąc od świateł” czy nagrodzonej na festiwalu w Cannes „Zimnej wojny”, nie jest dla polskiego reżysera niczym zaskakującym. – Wydaje mi się, że wynika to z rozwoju, otwarcia na Zachód czy Wschód i poszerzania horyzontów, ale też liczenia sił na zamiary i otwierania się na perspektywę inną niż to, że to ma być z założenia noszowe i do szuflady – podsumował Skonieczny.


Aleksander Hutyra

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości