Bilbordy, ulotki, plakaty. W całym Wrocławiu nie sposób nie natknąć się na reklamę Michała Jarosa, posła Nowoczesnej i kandydata na prezydenta Wrocławia. Pojawia się pytanie, skąd Jaros bierze na to wszystko pieniądze?
Gdy kilka miesięcy temu pytaliśmy posła Jarosa o finansowanie prekampanii, tłumaczył, że ma finansowe wsparcie partii, czyli Nowoczesnej. Wtedy jednak poseł mógł liczyć na poparcie rodzimego ugrupowania. Teraz jest inaczej. Nowoczesna - przynajmniej teraz - na kandydata rekomendowała Jacka Sutryka. Jaros, choć jest czynnym politykiem N, to kampanię prowadzi za własne pieniądze. I tu właśnie pojawia się pytanie, skąd je ma. Bo akcja informacyjna jest zakrojona na szeroką skalę: w mieście wiszą bilbordy, plakaty, są ulotki, reklamy w internecie. Lekko licząc to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Zapytaliśmy Michała Jarosa o to, w jaki sposób finansuje akcję.
- Przeznaczam na nią swoje prywatne pieniądze oraz środki, które wpłacają moi zwolennicy i członkowie stowarzyszenia Pomysł na Zmianę - mówi nam Jaros.
Interesujące, że jeszcze niedawno Jarosa opuścili prawie wszyscy wydawałoby się przyjaciele i polityczni sojusznicy. Gdy Nowoczesna ogłosiła, że poprze nie jego, a Sutryka, od polityka odsunęła się większość sprzymierzeńców. Wśród znajomych parlamentarzysty można usłyszeć, że niektórzy członkowie partii po prostu go zdradzili. Jaros jednak nie poddał się i jasno zadeklarował, że w wyborach i tak wystartuje. I co interesujące, zaczęli wokół niego pojawiać się nowi ludzie, którzy teraz tworzą sztab wyborczy i pomagają Jarosowi w kampanii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze