1 marca we Wrocławiu odbył się Marsz w Hołdzie Żołnierzom Wyklętym. Pod koniec trasy przemarszu zgromadzenie zostało rozwiązane przez magistrat, a jak argumentował doradca prezydenta ds. tolerancji i walki z ksenofobią, Bartłomiej Ciążyński, hasła, jakie skandowali uczestnicy zgromadzeniu miały zostać zakwalifikowane jako mowa nienawiści. Z taką argumentacją nie zgadzają się organizatorzy marszu, którzy zaskarżyli decyzję miasta w Sądzie Okręgowym.
- Ponieważ nie sposób ustalić w jakich hasłach przedstawiciel Urzędu Miasta Bartłomiej Ciążyński z SLD dopatrzył się powodów do rozwiązania demonstracji, zatem poniżej podaję opis wszystkich wyszczególnionych przez przedstawiciela elementów ze wskazaniem, iż ich znaczenie w żaden sposób nie uprawniało do rozwiązania legalnej manifestacji, co polskim obywatelom gwarantuje art. 57 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 roku - napisał w odwołaniu Roman Zieliński, organizator marszu.
W piśmie organizatorzy dokładnie tłumaczą wszystkie używane podczas zgromadzenia symbole i hasła, starając się udowodnić, że nie mają one wydźwięku mowy nienawiści. Pełna treść odwołania złożonego w Sądzie Okręgowym dostępna jest tutaj.
Przypomnijmy, że Marsz został rozwiązany, a mundurowi wylegitymowali kilkunastu uczestników, którzy odpowiedzą za wzbranianie się od opuszczenia miejsca zgromadzenia mimo jego rozwiązania, przewodniczenie mu oraz posiadanie środków pirotechnicznych. Z kolei w czwartek, niespełna tydzień po wydarzeniach upamiętniających Żołnierzy Wyklętych, Jacek Sutryk złożył dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Prezydent Wrocławia w zachowaniu i hasłach głoszonych przez uczestników zgromadzenia dopatrzył się mowy nienawiści.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze