Szef wrocławskiego PiS, poseł tej partii Paweł Hreniak, chce od ministra spraw wewnętrznych i administracji wyjaśnień dotyczących interwencji policji wobec inicjatorów referendum w sprawie odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. W piśmie do ministra Tomasza Siemoniaka Hreniak pisze o "nadaktywności policji", tymczasem inicjatorzy referendum wspominają o "dużej zażyłość pomiędzy Jackiem Sutrykiem a Tomaszem Siemoniakiem".
Zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie we Wrocławiu referendum trwa na ulicach miasta od ponad dwóch tygodni. Aktywiści w ciągu 60 dni muszą zebrać ponad 46 tysięcy podpisów popierających ich inicjatywę. Dotąd mają około 12 tysięcy. Jak twierdzą, zadanie nie ułatwia im policja.
- W ciągu ostatnich 24 godzin nasi wolontariusze zostali wylegitymowani i sprawdzani przez wrocławską policję cztery razy, w tym w jednym punkcie trzykrotnie w ciągu 1,5 godziny - poskarżyli się w niedzielę aktywiści. - Zastanawia nas zintensyfikowane zainteresowanie policji naszą inicjatywą referendalną. Jest ono jednak bardzo wybiórcze, ponieważ na złożone 1 lutego oficjalne zgłoszenie gróźb karalnych wobec naszych wolontariuszy nie doczekaliśmy się dotąd żadnej reakcji - podkreślili.
Policja odpiera zarzuty. Ustami swojego rzecznika Komenda Miejska Policji we Wrocławiu przekonywała dziś, że choć faktycznie aktywiści byli legitymowani, to było to "standardową czynnością porządkową", która wynikała ze zgłoszeń mieszkańców. Policjanci "chcieli jedynie ustalić, kto i w jakim celu zbiera podpisy", nie mieli zamiaru nikogo zastraszać ani wywierać na nikogo wpływu, a inicjatorzy referendum ze strony funkcjonariuszy "nie muszą się niczego obawiać".
Do akcji wkroczył tymczasem lider wrocławskiego PiS, poseł Paweł Hreniak. Chce od zwierzchnika policji, ministra spraw wewnętrznych i administracji Tomasza Siemonika wyjaśnień dotyczących "nadaktywności policji wobec osób zbierających podpisy pod referendum we Wrocławiu".
- Wolontariusze, którzy zbierają podpisy, zgłaszają, że z niewiadomych im powodów wielokrotnie są legitymowani i spisywani podczas prowadzenia zbiórki podpisów. Wolontariusze odbierają to jako, próbę stłumienia ich aktywności - pisze Hreniak. I oczekuje od ministra odpowiedzi, co było powodem wielokrotnego legitymowania i spisywania przez policję wolontariuszy prowadzących akcję zbiórki podpisów pod referendum lokalnym we Wrocławiu, a jeżeli interwencje policji były wynikiem zgłoszenia - w jaki sposób i kiedy zgłoszenie zostało przez policję przyjęte.
W swoim facebookowym poście inicjatorzy referendum piszą tymczasem o "dużej zażyłości pomiędzy Jackiem Sutrykiem a Tomaszem Siemoniakiem". Przypomnijmy - Tomasz Siemoniak był wskazywany jako jeden z polityków, który na początku ubiegłego roku wpłynął na decyzję premiera Donalda Tuska, by ten nie zgadzał się na start w wyborach prezydenta Wrocławia dolnośląskiego lidera PO Michała Jarosa, a zamiast tego postawił właśnie na Jacka Sutryka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.