Reklama

Prosto z mostu o medykach z Ukrainy, pandemii, lekarskiej "liście nienawiści" i... prezydencie Wrocławia

08/11/2025 08:18

Białorusko-ukraińska ekipa w jednej z prywatnych pracowni diagnostycznych we Wrocławiu nie potrafiła się dogadać z pacjentem, bo nie znała za dobrze polskiego. Nie dowiedziała się, że miał kiedyś wstrząs anafilaktyczny. Dostał kontrast. Doznał wstrząsu. Załoga pracowni nie wiedziała, co z nim robić. Nie wiedzieli, jak zadzwonić na pogotowie. Pacjent zmarł. - Nikt nie mówi o tym, że to dotyczy lekarzy z zagranicy, bo to jest niepoprawne politycznie. Ale tak jest - mówi nam dr n. med. Paweł Wróblewski, prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej.


Paweł Wróblewski to wrocławski lekarz i polityk. Jest dyrektorem Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej we Wrocławiu i prezesem Dolnośląskiej Rady Lekarskiej. Przed laty kierował Szpitalem Kolejowym we Wrocławiu. Był też marszałkiem Dolnego Śląska i przewodniczącym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. W cyklu "Prosto z mostu" jest dziś gościem Arkadiusza Franasa, redaktora naczelnego portalu TuWroclaw.com.

Covid? Dziś jest jak grypa, albo lekkie przeziębienie

Z naszym gościem rozmawiamy m.in. o pandemii Covid-19. Jako szef sanepidu wie o niej przecież naprawdę dużo. - Historie spiskowe można włożyć między bajki. Natomiast oczywiście trzeba spokojnej, rzetelnej dyskusji, czy nasze postępowanie było optymalne. Z perspektywy czasu wydaje się, że było trochę nadmiarowe - przyznaje Paweł Wróblewski. - Ale pamiętajmy o tym, jaki to był strach - zaznacza. A jaki covid jest dziś? - Porównałbym go z grypą, a czasem nawet i lżejszym przeziębieniem - mówi szef sanepidu. Apeluje jednak, by zwłaszcza osoby starsze czy medycy wciąż pamiętali o szczepieniach.

Reklama

Lekarska lista nienawiści

Paweł Wróblewski opowiada też o toczącym się przed sądem lekarskim we Wrocławiu postępowaniem dotyczącym grupy kilkudziesięciu lekarzy, oskarżonych o szerzenie niezgodnych z najnowszą wiedzą medyczną informacji dotyczących pandemii. - Nie tylko negowali szczepienia i stosowali złe leczenie - podkreśla Paweł Wróblewski. - Byłem na ich czarnej liście. Kolportowali takie "listy nienawiści" ludzi, którzy "zabijają wszystkich, twierdząc, że jest pandemia" - opowiada nasz gość.

Leczą Polaków, choć nie znają polskiego

Szef Dolnośląskiej Rady Lekarskiej przyznaje nam też, że są kłopoty z pracującymi w Polsce lekarzami z Ukrainy. - Cały system wpuszczania lekarzy ukraińskich był i niestety dalej jest patologiczny - nie owija w bawełnę nasz gość. Mówi wprost: to problem dla pacjentów.

Reklama

- I nie chodzi o to, że my ich nie chcemy. Naprawdę, jeśli chodzi o młode pokolenie, to są bardzo wartościowi młodzi ludzie - zaznacza. Tłumaczy jednak, że problemem jest zupełnie inny system kształcenia w Polsce i za wschodnią granicą. - W Ukrainie specjalizację robi się czasami w kilka miesięcy - mówi Wróblewski.

- Najgorsza jest jednak bariera językowa. Oni nie muszą mówić po polsku - przyznaje nasz gość. Dopiero niedawno rząd zmienił przepisy - teraz lekarz musi posługiwać się językiem polskim co najmniej na poziomie B1. W ocenie naszego rozmówcy to jednak zdecydowanie za mało, by rozmawiać z pacjentem o zdrowiu.

Reklama

Skutki? Białorusko-ukraińska ekipa w jednej z prywatnych pracowni diagnostycznych we Wrocławiu nie potrafiła dogadać się z pacjentem, bo nie znała za dobrze polskiego. Nie dowiedziała się, że miał kiedyś wstrząs anafilaktyczny. Dostał kontrast. Doznał wstrząsu. Załoga pracowni nie wiedziała, co z nim robić. Nie wiedzieli, jak zadzwonić na pogotowie. Pacjent zmarł. Nikt nie mówi o tym, że to dotyczy akurat lekarzy z zagranicy, bo to jest niepoprawne politycznie. Ale tak jest - mówi Paweł Wróblewski.

Prezydent Wrocławia? "Pewnie bym się zdecydował"

Czy Paweł Wróblewski - dawniej jeden z czołowych dolnośląskich polityków, m.in. marszałek województwa i szef sejmiku - nie tęskni za polityką? Chyba trochę tak. - Jestem sierotą po PO-PIS-ie. Wchodziłem w politykę w okresie, gdy rządziła lewica. Właściwie wydawało się, że nigdy tej władzy nie odda. No i w tych pierwszych wyborach startowaliśmy razem: Platforma i Prawo i Sprawiedliwość. Ja te oba środowiska znam. Mówię, co mi się nie podoba, zarówno kolegom z jednej strony jak i z drugiej - wyznaje.

Reklama

Może więc zgodziłby się na start w następnych wyborach prezydenta Wrocławia. - Pewnie bym się zastanowił. Wszystko zależy od tego, kto by za tym stał - tłumaczy. - W ogóle mnie nie interesuje stanie na czele jakiejś formacji, która będzie walczyć z jakąś inną formacją. To jest zupełnie bez sensu. A gdyby taka inicjatywa powstała i byłbym w stanie dogadać parę środowisk, no to pewnie bym się zdecydował - mówi nam.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/11/2025 08:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości