Reklama

Reżyser „Kwarantanny”: ‘Covidowa rzeczywistość jest pełna absurdów, ale i dramatów’

02/04/2021 12:46

– Życie w izolacji to moment odkrywania siebie, na przykład miłości do siostry, z którą nie utrzymywało się intensywnych kontaktów, albo troska o dziadka i babcię – mówi nam Jakub Tabisz, reżyser dokumentalnego spektaklu „Kwarantanna”, który od 9 kwietnia będzie można obejrzeć bezpłatnie za pośrednictwem internetu.

„Kwarantanna” to opowieść o ludziach w zamknięciu i ich radzeniu sobie, bądź nie, z lockdownem. Spektakl będzie można zobaczyć bezpłatnie na Facebooku Instytutu Grotowskiego. Nagranie zostanie udostępnione od piątku 9 kwietnia od godz. 19 do niedzieli 11 kwietnia do godz. 23:59. Szczegóły znajdują się tutaj.


Michał Hernes: Jaki obraz ludzi w zamknięciu wyłonił się z przeprowadzonych przez Ciebie rozmów?


Jakub Tabisz: Miałem wrażenie, że każdy próbuje sobie jakoś wytłumaczyć tę dziwaczną sytuację i po prostu poradzić sobie. Trochę takie błędne koło, być może bez wyjścia? A jednak, potem żyjemy dalej, wychodzimy, trwamy. Gdzie następuje przełom? W którym momencie godzimy się ze sobą i z przymusowym siedzeniem w domu?

Reklama

Jak ludzie radzą sobie, bądź nie, z pandemią?


Przede wszystkim nikt nie był przygotowany na izolację. Początkowe 14 dni kwarantanny właśnie zamieniło się w okrągły rok. Po raz trzeci od roku wszystkie teatry zostały zamknięte. Czy i co jest otwarte? Ten proces ciągle trwa.


Jakie zmiany nastąpiły w życiu tych ludzi?


Ludzie w izolacji, ludzie ratujący chorych pacjentów, ludzie którym się czegoś zakazuje lub coś nakazuje zaczynają chyba bardziej skupiać się na tym jak krusi jesteśmy. Jak mało brakuje, by nasz świat zawalił się. Z drugiej strony to moment pewnego odkrywania siebie, na przykład miłości do siostry, z którą nie utrzymywało się intensywnych kontaktów, albo troska o dziadka, babcię. Dbanie o innych.

Reklama

Ciągle odkrywam siebie w tych historiach. Z jednej strony tylko niektórzy z nas są na tzw. „pierwszej linii frontu”. Medycy, lekarze, pielęgniarki – to co oni robią na co dzień to przechodzi nasze zrozumienie. Z drugiej strony każdy z nas przecież rozumie na czym polega samotność. Teraz dotkliwiej odczuwamy to nasze wspólne człowieczeństwo.


Czy historie z „Kwarantanny” są smutne, zaskakujące, czy także dowcipne i pełne nadziei?


Covidowa rzeczywistość jest pełna absurdów, ale i dramatów. Te dwie narracje ciągle się przenikają. Można powiedzieć, że historia o zarazie jest jedną z najdłużej nam towarzyszących opowieści i przez to tak wiele rzeczy się powtarza. Ludzie też kiedyś łamali przepisy, nie wierzyli w choroby, nie zgadzali się, ale też śmiali się i wygłupiali w obliczu naprawdę trudnych chwil.

Reklama

Jak dotarłeś do Twoich rozmówców?


Pandemia dała dokumentalistom nową broń w arsenale – videochaty. Wszyscy teraz muszą tego używać, na całym świecie. Na dodatek dużo łatwiej zastać każdego w domu. Ciągle zbieram nowe opowieści. Zobaczymy, co się z tego wykluje.


To spektakl dokumentalny. Czy naprawdę „każde słowo, które pada w spektaklu zostało wypowiedziane przez żyjącą gdzieś za ścianą osobę”?


Tak, każde słowo, każda sytuacja, każdy bohater są autentyczni. Nie poprawiamy indywidualnego języka żadnego z bohaterów.

Reklama

Czy dokumentalny charakter spektakli jest dla Ciebie ograniczeniem? Czy nie kusi Cię, by coś dopisać albo dodać coś fikcyjnego?


Można mieszać różne porządki. Teatr dokumentalny jest przede wszystkim teatrem, a to że opiera się na faktach, że używa języka bohaterów jest ogromną siłą. Historie, jak to w życiu bywa, nie zawsze się obronią i nie każdemu się spodobają.


Czy lepszy nie byłby spektakl non-fiction?


Jeżeli chodzi o to czy fabuła fikcyjna byłaby lepsza czy gorsza to już po prostu kwestia co by powstało. Ja się cieszę z tego, że mogłem opowiedzieć losy  bohaterów na scenie, którzy mnie poruszyli i którzy gdzieś w tej Polsce wciąż żyją, starają się, walczą.  

Reklama

Czy to źle, gdy na bazie kilku postaci bądź historii tworzy się jedną?


Zależnie od scenariusza łączymy ze sobą różne opowieści i osoby. Bywa tak, że sam bohater nie zdaje sobie sprawy z tych połączeń gdy ogląda spektakl, tak bardzo cudze słowa wydają mu się własnymi. Staramy się przede wszystkim w pełni przedstawić emocje towarzyszące bohaterowi i to co go motywuje.


Czy nie miałeś czasem obaw, że trafiłeś na historię czy bohatera, który wydaje się zbyt nieprawdopodobny/nieprawdopodobna historia i ludzie w to nie uwierzą?

Reklama

W teatrze dokumentalnym mam zawsze alibi, że to życie wymyśla „niemożliwe” osoby i sytuacje. Czy nie żyjemy właśnie w jednej z takich niemożliwych historii?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości