W niedzielę, przed południem, doszło do makabrycznego wypadku na ulicy Grabiszyńskiej. Tramwaj śmiertelnie potrącił starszą kobietę i ciągnął ciało przez kilkaset metrów. Jak mówi policja, zwłoki zostały rozczłonkowane. Motorniczy nie był świadomy, co się stało, bo wypadek był dla niego niezauważalny.
Tragedia miała miejsce na torowisku na ulicy Grabiszyńskiej, na odcinku między ulicami Stalową i Pereca. Na miejscu działały wszystkie służby.
Tramwaje linii 4, 5, 11, 14 i 24 kursowały objazdami, a pasażerów na zamkniętym odcinku wożą autobusy "za tramwaj". Tak było przez prawie siedem godzin, bo na miejscu pracowała także prokuratura.
Na ulicy Grabiszyńskiej stało wtedy mnóstwo gapiów. Świadkowie twierdzą, że ślady wypadku widać było na odcinku kilkuset metrów, na przestrzeni kilku przystanków. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nikt przez dłuższy czas nie zauważył, że pod tramwajem znajduje się ciało.
Doniesienia te wstępnie potwierdza policja.
- Motorniczy w chwili wypadku był trzeźwy. Doszło do niego najprawdopodobniej w momencie, gdy tramwaj stał na przystanku, a kobieta przebiegała przez ulicę Grabiszyńską. Wszystko wskazuje na to, że gdy motorniczy ruszał z przystanku, piesza wbiegła na torowisko i znajdowała się między autobusem a tramwajem, tuż przed tramwajem. Motorniczy nie zauważył, że kobieta wpadła pod pojazd i odjechał. Nie zorientował się od razu, że pod wagonem utknęło ciało - informuje Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.
Dodaje, że śledczy przesłuchali już motorniczego, szukają świadków, będą też przeglądać monitoring.
Sprawę skomentowało także MPK Wrocław.
- Z naszych informacji wynika, że 70-letnia kobieta wpadła pod tramwaj, znajdując się przy jego boku, wychylając się zza autobusu. Tramwaj jechał w kierunku centrum, a autobus - w stronę FAT. Motorniczy zapewnia, że nie miał świadomości tego, co się stało. Sprawę zgłosił centrali dopiero inny motorniczy, który prowadził następny tramwaj i zauważył zwłoki na torowisku. Na pewno sytuacja ta wymaga wnikliwej analizy. Nie ulega wątpliwości, ze był to nieszczęśliwy wypadek, ale szczegóły pozwolą ustalić dopiero monitoring i czarna skrzynka tramwaju - mówi Agnieszka Korzeniowska, rzeczniczka MPK Wrocław.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze