Reklama

Tym razem bez większych szans. Śląsk ponownie przegrał z Zastalem

14/04/2021 22:23

Koszykarski Śląsk Wrocław znów słabszy od Zastalu Zielona Góra. Wrocławianie tym razem nie byli w stanie na dłuższą metę przeciwstawić się mistrzom Polski i przegrali 76:87. Tym samym Zastal prowadzi już 2:0, a WKS jest jedną porażkę od przegrania półfinałowej rywalizacji.

Koszykarze Śląska Wrocław z pewnością mają czego żałować po pierwszym meczu rywalizacji z Zastalem. W pewnym momencie wydawało się, że mają ich już jak na talerzu. Ale zielonogórzanie to taki zespół, który jeśli da mu się okazję, nawet w takiej sytuacji potrafi stanąć w gardle. No i niestety stanęli. W czwartej kwarcie wszelkie, jak dotąd skuteczne, sposoby jakie miał Śląsk na zatrzymanie ich, przestały działać. Sami wrocławianie zatracili natomiast tą skuteczność. Zastal wykorzystał to przeokrutnie i w proch obrócił całą ciężką pracę, jaką WKS wykonał w poprzednich trzech kwartach.


Śląsk był blisko, ale pierwsza bitwa tej półfinałowej wojny padła jednak łupem Zastalu. Wrocławianie pokazali jednak, że zespół Żana Tabaka można poważnie naruszyć, a nawet i pokonać. Nie wolno jednak spuścić z tonu nawet na chwilę, bo w przeciwnym wypadku kończy się to tak jak było widać.

Reklama

Czy WKS stać na kolejne takie mecze? Na pewno, wszakże w sezonie zasadniczym choćby potrafili ograć Zastal, a że jakość mają sporą w drużynie to wszyscy wiemy. Będzie teraz jeszcze trudniej. Bo z każdym meczem te drużyny wiedzą o sobie coraz więcej, toteż zaskoczenie czymkolwiek staje się tym większym wyzwaniem. Do tego dochodzi też zmęczenie, bo play-off to jak wiadomo bardzo wymagająca fizycznie faza. Ale Śląsk z pewnością broni nie składa. Jeśli wygraliby mecz nr 2, wyrównaliby stan rywalizacji na 1:1 i wszystko tak naprawdę wróciłoby do punktu wyjścia. Druga porażka postawiłaby ich z kolei pod ścianą z nożem bardzo blisko gardła.


Wrocławianie kiepsko weszli w mecz. Kompletnie nie radzili sobie z agresywnością oraz intensywnością Zastalu, który dominował pod koszem i na dodatek świetnie rzucał za 3 pkt. Szalał Kris Richard, któremu pięć minut zajęło rzucenie 12 pkt. Śląsk zresztą mu pomagał, bo sporo strat zaliczyli wrocławianie, przez co zielonogórzanie wyszli na prowadzenie 19:10. Trener Vidin wziął czas aby obudzić rozbitą w defensywie drużynę i faktycznie w końcówce kwarty wrocławianie się nieco uspokoili, bardziej metodycznie utrudniając grę rywalom. Bardzo dobrze punktował Strahinja Jovanović (10 pkt w kwarcie), a WKS przegrał pierwszą partię, ale tylko 21:24.

Reklama

Uskrzydlony Śląsk przycisnął rywali i bardzo solidnie wszedł w drugą połowę. Wrocławianie wyszli nawet na prowadzenie 29:26, uszczelniając defensywę. Zastal dominował jednak w bardzo ważnej statystyce. W trójkach. Niemal za każdym razem gdy Śląsk miał lepszy okres w grze, zielonogórzanie wsadzali im kij w szprychy rzutami zza linii. WKS natomiast takowe pudłował masowo. Dość powiedzieć, że w trójkach po 20 minutach było 7:1 dla mistrzów kraju. Końcówka kwarty zdecydowanie należała znów do Zastalu, który do przerwy prowadził ze Śląskiem 41:33.


O tym jak cenne są celne trójki WKS szybko przekonał się również w kwarcie nr 3. Wszakże dzięki dwóm udanym rzutom zza linii oraz dobrej defensywie wrocławianie… w 1,5 minuty odrobili straty i wyszli na prowadzenie 44:42. Przebudził się Kyle Gibson, który miał bardzo słabą jak na swoje możliwości pierwszą połowę. Zastal jednak nie odpuszczał i ta kwarta przez długi czas była najbardziej wyrównana z dotychczasowych. No właśnie. Przez długi czas, a nie cały czas, bowiem w końcówce znów jakby zabrakło Śląskowi koncentracji. Zastal po raz kolejny pokazał, że takich błędów absolutnie nie wybacza i ekspresowo wręcz zbudowali sobie aż 10 pkt przewagi przed ostatnią kwartą (69:59).

Reklama

Aby wygrać, Śląsk potrzebował czegoś specjalnego. Takiej kwarty jak Zastal w poprzednim meczu. Nadzieja przez chwilę była, gdy wrocławianie zniwelowali stratę do 5 pkt na 3 minuty przed końcem. Ale zielonogórzanie po raz kolejny wybili im z głowy plany „wywrotowe” trójką Richards Freimanisa. Łotysz ogólnie zagrał świetną końcówkę i na dobre pozbawił WKS złudzeń. Śląsk przegrał 76:87 i teraz jest już pod ścianą.


Niestety, ale tym razem Zastal nie pozostawił wątpliwości. Zielonogórzanie byli skuteczniejsi w kluczowych momentach i nie tracili głowy. Jednak przede wszystkim trójki. Trójki których Zastal rzucił aż 15, przy 6 Śląska, czyli zdobył w ten sposób 27 pkt więcej. To zdecydowanie za dużo, by wrocławianie mogli myśleć o zwycięstwie. Wciąż formy nie może odnaleźć Ben Mccauley, zaciął się Elijah Stewart, a Ivan Ramljak drugi mecz z rzędu był nieprzydatny w ofensywie. Zbyt wiele dziur miał w składzie Śląsk, by skutecznie postawić się mistrzom kraju.

Reklama

W rywalizacji półfinałowej wrocławianie przegrywają już 0:2, co oznacza że kolejna porażka zakończy ich marzenia o finale i zmusi do gry o trzecie miejsce. Następny mecz półfinałowej serii w piątek 16 kwietnia o 20:25.


Zastal Zielona Góra – WKS Śląsk Wrocław 87:76 (24:21, 17:12, 28:26, 18:17)


Zastal: Richard 22, Brembly 14, Bowlin 7, Freimanis 14, Groselle 8 oraz Traczyk 0, Sulima 0, Williams 2, Put 0, Berzins 12, Koszarek 8


Trener: Żan Tabak


Śląsk: Gibson 22, Mccauley 8, Dziewa 14, Jovanović 20, Szlachetka 3 oraz Stewart 4, Gordon 0, Wójcik 0, Gabiński 3, Tomczak 2, Żeleźniak 0, Ramljak 0

Reklama

Trener: Oliver Vidin


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości