To on w 1998 roku wymyślił Wschodnią Obwodnicę Wrocławia. - Powstaje w wersji zubożonej - mówi o niej dzisiaj. - Zubożonej, bo dwupasmowej. Mam nadzieję, że damy radę dokończyć ją rzeczywiście i wybudować w wersji czteropasmowej - zaznacza Grzegorz Roman. - Trzeba bronić tej obwodnicy, żeby nie pojawiły się żadne nowe wjazdy, zjazdy. Tylko to, co jest. Żeby była prawdziwą obwodnicą - podkreśla. O obwodnicy, wrocławskim metrze czy przyszłości Placu Społecznego z nowym wiceprezydentem Wrocławia rozmawia Arkadiusz Franas.
- Z zawodu jestem dyrektorem - śmieje się wiceprezydent Grzegorz Roman, przywołując słynny cytat z filmu "Poszukiwany, poszukiwana". Zanim kilkanaście dni temu został wiceprezydentem Wrocławia, był dyrektorem Departamentu Aglomeracji w Dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim. Ale dyrektorską karierę rozpoczął już w 1990 roku, gdy został szefem wydziału organizacyjno-prawnego w Urzędzie Miejskim Wrocławia. Potem kierował Biurem Rozwoju Wrocławia i Departamentem Architektury i Rozwoju w ratuszu. Dwukrotnie był członkiem zarządu województwa. Jest też doradcą sektorowym ds. urbanistyki i komunikacji Związku Miast Polskich.
- Najważniejsze jest to, że za chwilę ją skończymy - mówi dziś Grzegorz Roman o Wschodniej Obwodnicy Wrocławia, którą wymyślił w 1998 roku. - Powstaje w wersji zubożonej, czyli wersji dwupasmowej. Mam nadzieję, że damy radę dokończyć ją rzeczywiście i wybudować w wersji czteropasmowej. W pewnych miejscach tam, gdzie ja ją budowałem, ona już ma cztery pasy albo przygotowany obszar pod cztery pasy - podkreśla.
Dlaczego trasa powstaje tak długo? - To była strasznie droga inwestycja. Kosztowała do dziś 900 milionów. No ale mamy ją. Mamy i będziemy mieli, bo już odwrotu nie ma. Już nikt jej nam nie zabierze. Choć uczuliłbym tutaj widzów. Istnieje bardzo duża tendencja do przekształcenia tej obwodnicy w taką wiejską patatajkę. Właśnie, nie wiadomo dlaczego, ktoś buduje stację benzynową w Blizanowicach. I oczywiście zostaną nam wstawione światła prawdopodobnie. No to na pewno nie skróci korków - ostrzega wiceprezydent Wrocławia.
Ostrzega też, że w planie ogólnym gminy Siechnice są zakusy, żeby podpiąć się do obwodnicy w kolejnym miejscu. - Czyli wykonać jeszcze jedno skrzyżowanie. No to będzie tragedia. Trzeba bronić tej obwodnicy, żeby nie pojawiły się żadne nowe wjazdy, zjazdy. Tylko to, co jest. Żeby była prawdziwą obwodnicą - stanowczo stwierdza nasz rozmówca.
Po obwodnicy w głowie Grzegorza Romana jest kolejny plan. To metro. - Wrocław musi funkcjonować w oparciu o szyny - podkreśla wiceprezydent Wrocławia.
Sugeruje, że dobrym pomysłem mogłoby być wydrążenie kilku krótkich tuneli i stworzenie szybkiej kolei, która prowadziłaby po powierzchni ziemi, a tylko w newralgicznych miejscach korzystała z odcinków podziemnych. - Doświadczenia Łodzi z drążeniem dużych tuneli pod zwarta zabudową są bardzo negatywne. Tutaj byłbym ostrożny i raczej bym szukał przebiegów pod ulicami, pod fosą - tłumaczy Grzegorz Roman.
Jak to mogłoby wyglądać? - Zanurkujemy przed Świebodzkim, wejdziemy pod fosę i może zetniemy trochę Wzgórze Partyzantów i wyjdziemy gdzieś koło wieży Poczty Polskiej. Tam znowu zanurkujemy, wyjedziemy gdzieś za Mostem Pokoju albo za Mostem Grunwaldzkim. I tam już można by było próbować, za rondem na placu Grunwaldzkim, jechać po wierzchu. Na pewno to byłoby wariantem ciekawym ekonomicznie, nie wiem czy nie ciekawym także społecznie - uważa nasz rozmówca.
Posłuchaj całej rozmowy Arkadiusza Franasa z wiceprezydentem Grzegorzem Romanem
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze