- W ostatnich dniach w okolicach Żernik Wrocławskich widziana była wataha wilków - ostrzegł Urząd Miejski w Siechnicach. - Prosimy nie zbliżać się do wilków ani nie próbować ich dokarmiać, ograniczyć spacery po zmroku, a w przypadku spotkania zachować spokój, powoli oddalić się tyłem, nie wykonywać gwałtownych ruchów - instruują urzędnicy. - To, że wilki podchodzą w okolice wsi to sytuacja absolutnie normalna. W Polsce od około 80 - 100 lat nie było ataku dzikiego wilka na człowieka - uspokaja tymczasem w rozmowie z portalem TuWroclaw.com dr Robert Maślak, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.
- Wilk oczywiście wzbudza emocje. Powstawały o nim bajki, legendy i mity. W kulturze kojarzy się ze złem, z niebezpieczeństwem i z zagrożeniem. W dawnych czasach podchodził blisko gospodarstw, był tym drapieżnikiem z którym się ludzie spotykali i który w jakimś sensie zagrażał inwentarzowi, czyli zwierzętom, które były były trzymane blisko - przyznaje dr Robert Maślak.
- Tymczasem wilki atakują człowieka naprawdę w skrajnych sytuacjach. Wtedy, gdy są przyzwyczajone do korzystania z pokarmu pochodzenia antropogenicznego. Gdy były na przykład dokarmiane i oswajane. Takie półoswojone wilki, które nie mają lęku przed przed człowiekiem, rzeczywiście potrafią atakować. Ale to są sytuacje ekstremalnie rzadkie. W Polsce od około 80 - 100 lat, nie było ataku dzikiego wilka na człowieka - podkreśla zoolog.
- Mieliśmy sytuację, gdzie wilki były dokarmiane mięsem przed czatowniami, gdzie turyści przyjeżdżają, chcą łatwo zobaczyć dużego drapieżnika. W Bieszczadach rozpowszechnił się taki biznes, który polega na tym, że buduje się altankę, przed którą dostarcza się mięso, a niedźwiedzie czy wilki przychodzą tam. Tak oswajają się z zapachem człowieka - tłumaczy naukowiec.
Dr Robert Maślak podkreśla, że sytuacja w której wilki podchodzą w okolice wsi jest zupełnie normalna. Tak samo jak to, że wilka możemy spotkać w lesie. Jeśli nas wyczuje, sam ucieknie - bo wilki mają świetny węch i boją się człowieka. - Ale jeśli wiatr nie biegnie od nas w ich kierunku, one nas nie czują. I są po prostu ciekawe. Czasem się zatrzymają i patrzą na nas przez chwilę, chcąc dostrzec co to jest. Jeżeli tak patrzą na nas, to rzeczywiście może być sytuacja, kiedy możemy się przestraszyć. Ale po chwili odchodzą - zapewnia znawca zachowań zwierząt.
- Wilk jest w Polsce na szczęście gatunkiem ściśle chronionym. Jest ogromna presja, żeby zdjąć go z tej listy i żeby dozwolone były polowania na wilki. Ta kampania antywilcza trwa już dosyć długo. Zaangażowane są w nią głównie środowiska myśliwskie, bo wśród myśliwych trofeum w postaci czaszki drapieżnika daje pewien prestiż - wyjaśnia dr Robert Maślak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Myśliwi to faktycznie kolejna niepotrzebna grupa w Polsce. Ale nie ma co na nich liczyć że wzięli by się za redukcję wilka. Oni wolą strzelać tylko do zwierząt które potem mogą wynieść truchło i odsprzedać.
Ludzie wiele lat temu mieli udrękę z tą bestią, co atakowała ludzkie zagrody i inwentarz zwierzęcy. Nie bez powodu był tępiony. Kiedy w końcu udało się skutecznie wyeliminować wilka ktoś sobie wymyślił reintrodukuję, czyli usilne przywracanie gatunku. Niestety, stracono nad tym kontrolę i o to efekty. Odrodzone wilki nie będą polować na sarnę, tylko wolą włamać się na czyjeś pastwisko i czynić tam szkody. Ze względu na to że wilki znów podchodzą zbyt blisko ludzkich osad powinno się wyłączyć ochronę gatunkową by można było zmniejszyć populację.
Po co dzwonić po myśliwych. Przecież wilk jest pod całkowitą ochroną i nie ma zgody na odstrzał tego gatunku. Zresztą jak odbudowała się populacja wilka w Polsce to myśliwi nie są potrzebni. Rozwiązać tę formacje i zakazać polowań
Myśliwi to faktycznie kolejna niepotrzebna grupa w Polsce. Ale nie ma co na nich liczyć że wzięli by się za redukcję wilka. Oni wolą strzelać tylko do zwierząt które potem mogą wynieść truchło i odsprzedać.
Ludzie wiele lat temu mieli udrękę z tą bestią, co atakowała ludzkie zagrody i inwentarz zwierzęcy. Nie bez powodu był tępiony. Kiedy w końcu udało się skutecznie wyeliminować wilka ktoś sobie wymyślił reintrodukuję, czyli usilne przywracanie gatunku. Niestety, stracono nad tym kontrolę i o to efekty. Odrodzone wilki nie będą polować na sarnę, tylko wolą włamać się na czyjeś pastwisko i czynić tam szkody. Ze względu na to że wilki znów podchodzą zbyt blisko ludzkich osad powinno się wyłączyć ochronę gatunkową by można było zmniejszyć populację.