Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie - głosi stare powiedzenie. W tym przypadku paragrafu jeszcze nie ma, więc wrocławska straż miejska chce, żeby powstał. Jej komendant wysłał właśnie do ministra spraw wewnętrznych i administracji apel o zmianę prawa. Chodzi o rowerzystów, a konkretniej o definicję roweru. Strażnicy liczą, że dzięki zmianom będzie można karać użytkowników rowerów elektrycznych za brak ubezpieczenia czy prawa jazdy. W grę może wchodzić nawet areszt!
Ma to być bat na rowery elektryczne. Te, które rozpędzają się dziś często na ścieżkach rowerowych a nawet chodnikach do ogromnych prędkości. Strażnicy nie mogą jej zmierzyć, bo od 10 lat nie wolno im korzystać z radarów.
Już kilka miesięcy temu strażnicy dostali od prezydenta Wrocławia polecenie, by dokładnie sprawdzili przepisy i ustalili, czy nie wymagają one zmian. Wymagają - orzekli strażnicy. Jak dowiedział się portal TuWroclaw.com, w połowie lipca na biurko ówczesnego ministra spraw wewnętrznych i administracji Tomasza Siemoniaka trafiło pismo od komendanta wrocławskiej straży. Prosi w nim o "rozważenie możliwości zmiany definicji roweru".
O jaką zmianę chodzi? O taką, by urządzenie, którego prędkość można podtrzymywać przy użyciu samego prądu, bez użycia pedałów, nie było w myśl prawa rowerem, a motorowerem.
- Obecnie rower to pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem. Rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny(...), którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h - wyjaśniają strażnicy.
- Na ulicach zauważa się jednak wielu użytkowników tego rodzaju pojazdów, którzy poruszają się z prędkościami znacznie wyższymi niż 25 km/h pomimo braku nacisku na pedały. Osoby kierujące do utrzymywania wyższej prędkości używają manetek przy kierownicy. Samo wyposażenie roweru w manetkę przyspieszenia nie jest jednak wystarczające do stwierdzenia popełnienia wykroczenia przez kierującego już nie rowerem, lecz motorowerem. Pojazd bowiem, którego napęd elektryczny jest uruchamiany naciskiem na pedały, a jedynie podtrzymywany jest manetką przyspieszenia, w dalszym ciągu mieści się w definicji roweru, skoro prawodawca nie zastrzegł, iż napęd elektryczny powinien być uruchamiany i podtrzymywany wyłącznie naciskiem na pedały - argumentują. Chcą więc, by w prawnej definicji roweru zastrzec, że użycie pedałów musi być konieczne nie tylko do ruszenia z miejsca, ale i do podtrzymania prędkości.
Przy okazji komendant wrocławskiej straży pyta ministra, czy strażnicy gminni mogliby używać podczas kontroli drogowej przenośnych hamowni do pomiaru rzeczywistej mocy rowerów, pozwalających mierzyć również ich prędkość maksymalną.
Co da zmiana definicji roweru?
- W razie ustalenia, że pojazd jest motorowerem, możliwe byłoby powiadomienie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego o niespełnieniu obowiązku zawarcia umowy obowiązkowego ubezpieczenia - sugeruje wrocławski komendant. Fundusz może nałożyć za to aż 1560 zł kary.
Ale to nie koniec. Według komendanta, w grę wchodziłyby także kary za kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu i kierowanie bez uprawnień (by prowadzić motorower, trzeba mieć prawo jazdy kategorii AM, B lub wyższej). Za każde z tych wykroczeń grozi do 1500 zł grzywny, a nawet kara aresztu lub ograniczenia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Myślę że cała grupa tzw użytkowników rowerów musi znaleźć się pod specjalnym nadzorem. To co wyprawiają rowerzyści w ruchu miejskim przechodzi ludzkie pojęcie. Jak dla mnie każdy rower powinien mieć tablicę rejestracyjną aby delikwenta łamiącego przepisy można było namierzyć. Po drugie każdy rowerzysta powinien posiadać kartę rowerową poyzdanym egzaminie z przepisów ustawy o ruchu drogowym. Po trzecie wykupione i aktualne ubezpieczenie OC. Po czwarte kask na głowie. Po piąte rower powinien posiadać i mieć włączone oświetlenie czy to w dzień czy w nocy. I ostatnie zakazać jazdy w słuchawkach na uszach i telefonem w ręce a ostatnio to nagminne zachowanie jazda na rowerze a w jednej ręce telefon i grzebanie w internecie. No to chyba tak w skrócie o rowerzystach
Dziwne że do tej pory nawet hulajnogi elektryczne nie mają u nas tablicy rejestracyjnej a powinny tak jak w całej Europie, w cywilizowanym świecie wszystkie jednoślady są normalnie rejestrowane! Za pozostawieni hulajnóg na środku chodnika utrudniających przejście pieszym powinny być kary za przejazd chodnikiem hulajnoga elektryczna albo rowerem elektrycznym również powinny być mandaty i to wysokie! Bardzo dobrze niech straż miejska robi wreszcie porządek z tymi wszystkimi dostawczakami , z rowerami jadącymi oślepiającymi światłem prosto w twarz, jeżdżącymi często po chodniku gdzie nawet nie ma metra szerokości i pieszy nie może przejść! Według przepisów rower może jeździć po chodniku tylko wtedy kiedy jest mocna ulewa i kiedy jezdnia nie ma ograniczenia prędkości do 50 na godzinę!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Chciałabym dodać tutaj hulajnogi elektryczne. Wczoraj dwójka nastolatków gnała chodnikiem wraz z pasażerami między rękoma, bez kasków i ledwo wyhamowała przed nami i innymi pieszymi, którzy właśnie też przeszli przez ulicę na chodnik. Tam nie ma akurat ścieżki rowerowej. Wystraszyłam się, że albo wjadą w tłum, albo sami się poturbują. Szczęście, że nic się nie stało.
Myślę że cała grupa tzw użytkowników rowerów musi znaleźć się pod specjalnym nadzorem. To co wyprawiają rowerzyści w ruchu miejskim przechodzi ludzkie pojęcie. Jak dla mnie każdy rower powinien mieć tablicę rejestracyjną aby delikwenta łamiącego przepisy można było namierzyć. Po drugie każdy rowerzysta powinien posiadać kartę rowerową poyzdanym egzaminie z przepisów ustawy o ruchu drogowym. Po trzecie wykupione i aktualne ubezpieczenie OC. Po czwarte kask na głowie. Po piąte rower powinien posiadać i mieć włączone oświetlenie czy to w dzień czy w nocy. I ostatnie zakazać jazdy w słuchawkach na uszach i telefonem w ręce a ostatnio to nagminne zachowanie jazda na rowerze a w jednej ręce telefon i grzebanie w internecie. No to chyba tak w skrócie o rowerzystach
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Dziwne że do tej pory nawet hulajnogi elektryczne nie mają u nas tablicy rejestracyjnej a powinny tak jak w całej Europie, w cywilizowanym świecie wszystkie jednoślady są normalnie rejestrowane! Za pozostawieni hulajnóg na środku chodnika utrudniających przejście pieszym powinny być kary za przejazd chodnikiem hulajnoga elektryczna albo rowerem elektrycznym również powinny być mandaty i to wysokie! Bardzo dobrze niech straż miejska robi wreszcie porządek z tymi wszystkimi dostawczakami , z rowerami jadącymi oślepiającymi światłem prosto w twarz, jeżdżącymi często po chodniku gdzie nawet nie ma metra szerokości i pieszy nie może przejść! Według przepisów rower może jeździć po chodniku tylko wtedy kiedy jest mocna ulewa i kiedy jezdnia nie ma ograniczenia prędkości do 50 na godzinę!