Dwaj arcybiskupi seniorzy z Wrocławia znaleźli się na liście 24 polskich biskupów, którzy zdaniem autorów raportu dotyczącego naruszeń wśród księży, mieli kryć lub przenosić księży-pedofilów. Kuria wrocławska odpowiada, że raport nie przekazuje całego obrazu sprawy i odnosi się do zarzutów.
„Raport na temat naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” to dokument przygotowany przez fundację „Nie Lękajcie Się”, pod którym podpisali się: Marek Lisiński, Agata Diduszko-Zyglewska, Joanna Scheuring-Wielgus oraz Anna Frankowska.
Dokument w ubiegłym tygodniu trafił na ręce papieża Franciszka, który zwołał w Watykanie konferencję o ochronie nieletnich w Kościele katolickim. Jednym z elementów raportu jest lista biskupów, którzy mieli brać udział w tuszowaniu i ukrywaniu przypadków przemocy seksualnej.
Na wspomnianej liście znalazły się dwa nazwiska byłych już metropolitów wrocławskich: kard. Henryka Gulbinowicza oraz abp. Mariana Gołębiewskiego. Obaj hierarchowie mają być zamieszani w sprawę ks. Pawła K., który jak możemy przeczytać w raporcie, obecnie odsiaduje wyrok 7 lat pozbawienia wolności. Zdaniem autorów dokumentu wrocławski ksiądz miał zostać przyłapany na „gorącym uczynku”, a do kurii miały wpłynąć informacje o tym, że posiada on filmy zawierające materiały o charakterze pedofilskim. W 2006 roku, kiedy ruszył proces księdza K., został on przeniesiony z Wrocławia do Bydgoszczy. Zdaniem autorów raportu stało się to w wyniku uzgodnień między ówczesnym metropolitą wrocławskim abp. Marianem Gołębiewskim i ówczesnym kierującym bydgoską diecezją bp. Janem Tyrawą. Dodatkowo autorzy raportu piszą, że za ks. Pawła K. osobiście miał poręczyć wtedy wrocławski biskup senior kard. Henryk Gulbinowicz.
Archidiecezja Wrocławska po publikacji raportu wydała specjalne oświadczenie, w którym tłumaczy, że w raporcie fundacji „Nie Lękajcie Się” pominięte zostały niektóre fakty, przez co kuria została postawiona w złym świetle.
– Autorzy tekstu posłużyli się daleko idącą manipulacją – tłumaczy ks. Rafał Kowalski, rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej. – Pominęli milczeniem fakt, iż pierwszy prawomocny wyrok w sprawie ww. księdza, wydany przez sąd państwowy w kwietniu 2009 r. był wyrokiem uniewinniającym. Został on poddany kasacji i dopiero w jej wyniku w 2010 r. uznano duchownego za winnego posiadania materiałów zakazanych prawem. Wówczas został on wycofany z pracy duszpasterskiej i odsunięty od wszelkiej posługi wobec dzieci i młodzieży – dodaje ksiądz rzecznik.
Kuria dodaje, że po aresztowaniu księdza K. w 2012 roku o sprawie została poinformowana właściwa kongregacja w Watykanie, a następnie na aresztowanego duchownego została nałożona kara suspensy (zawieszenia), po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny.
– W międzyczasie kuria wrocławska w specjalnym oświadczeniu wyraziła ubolewanie w związku z zarzutami dotyczącymi duchownego, przepraszając ofiary oraz deklarując pomoc osobom poszkodowanym. Z pomocy tej przez pewien czas korzystał mężczyzna, który został skrzywdzony przez duchownego, a o którym wspomina raport, wskazując na proces jaki wytoczył archidiecezji wrocławskiej i bydgoskiej o odszkodowanie. Przez dłuższy czas archidiecezja wrocławska zwracała koszty poniesione przez tego mężczyznę w związku z terapią. Zaproponowała także gotowość wypłacania stypendium, które umożliwiłoby dalsze leczenie. Ta propozycja została odrzucona – tłumaczy ks. Kowalski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze