Reklama

Wrocławski Taksówkarz: ulice pełne są ignorantów, którzy mogą nam zrobić krzywdę

13/04/2018 13:11

Jazda samochodem to akt prawdziwej demokracji. Na drodze spotykają się przedstawiciele wszystkich klas społecznych. Może poza prezydentem i kilkoma innymi szychami, które mogą liczyć na szofera i policyjną eskortę. I oby nie było wam dane znaleźć się nieopatrznie, na ich drodze, jak to stało się jednemu „szaremu obywatelowi”, który do dzisiaj musi się tłumaczyć ze zderzenia z rządową limuzyną. Jak to się mówi miał, pecha – zły czas złe miejsce, w którym się znalazł, ale wrocławskie ulice też są pełne ignorantów, którzy zagrażają naszemu bezpieczeństwu.

Będąc w grupie obsługującej bardziej wymagającego klienta biznesowego, jak i zwolenników disco polo z dzielnic nie zawsze o dobrej sławie w swojej taksówce spotykam codziennie vipów, ale nie o tym będzie nasza pogadanka. Dzisiaj zajmiemy się tematem znajomości podstawowych przepisów Kodeksu Drogowego.


Parę lat temu w telewizji oburzyła mnie wypowiedź fińskiego turysty i kierowcy na temat umiejętności Polaków za kółkiem. Powiedział krótko: jesteśmy kierowcami ignorantami! No jak śmiałeś chamie tak się wypowiedzieć o naszych najlepszych kierowcach? Co jak co ale rodacy znają się doskonale na futbolu, medycynie, polityce i oczywiście na zasadach panujących na drogach.

Reklama

Niestety temu naszemu dobremu samopoczuciu przeczy statystyka. Na milion mieszkańców naszego kraju w wypadkach ginie ok. 75 osób. Jesteśmy w Europie na 4. miejscu. Najgorzej jest w Rumunii gdzie ginie 90 osób. Na przeciwnym biegunie jest Norwegia ze swoimi 25 osobami, które zginęły na drogach. Czy już ta cyfra nie wywołuje u Państwa pewnego niepokoju?


No to dlaczego statystyczny Polak uważa siebie za dobrego kierowcę? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce Sobiesława Zasady, który opisuje w niej mechanizm tzw. przeniesienia. Na czym on polega? To proste. Jeżeli w swoim życiu zawodowym jesteście dobrym nauczycielem, dobrym przedsiębiorcą, dobrym pracownikiem danej branży to ta opinia zostaje automatycznie przeniesiona na prowadzenie pojazdów mechanicznych. Z automatu zostajecie dobrymi kierowcami. Ja bym nigdy nie powiedział o sobie, że jestem dobrym kierowcą, bo znam parę osób, które potrafią jechać tak, aby ich samochód się ich słuchał.

Reklama

Ile osób z tych, co zrobili prawo jazdy lat temu 5, 10 czy też 15 skorzystało z możliwości doskonalenia umiejętności? Zapytacie: ale po co, przecież jestem dobrym kierowcą? A potem nadchodzi ten jeden moment, kiedy wasze życie może zależeć od umiejętności i czy dacie radę. Wiecie, co pisze pan Zasada? Kierowca nie ma wtedy czasu na myślenie. Może was uratować tylko wyuczony odruch. Nie zdanie się na los wam pomoże, może pomóc tylko wytrenowany manewr. Dam wam przykład. W 1994 byłem zaopatrzeniowcem w małej firmie. Jadąc jesiennym porankiem, zauważyłem przed sobą agresywnie i niebezpiecznie jadącego Szweda, który prowadził 10-tonową ciężarówkę. Wyprzedziłem go, bo wolałem mieć go za sobą. Niestety za parę kilometrów był wypadek i droga zablokowana. We wstecznym lusterku ze zgrozą zobaczyłem „znajomego” Szweda. Do blokady drogi było coraz bliżej. W końcu stanąłem tak, aby mieć przed sobą jeszcze bufor 20 metrów i nacisnąłem energicznie hamulec, dając mu do zrozumienia, aby też zaczął hamować. On niestety jedzie dalej. Rozglądam się na boki i nie widzę miejsca, gdzie mogę uciec. Dalej hamuję, ale już mam wrzucony bieg i oczekuję nieuniknionego. Mówię wam, te 20 metrów mnie uratowało. Walnął mnie, ale tak zupełnie kosmetycznie, a gdy tylko zyskał możliwość jazdy, po prostu zaczął uciekać. Wtedy jeszcze nie było telefonów komórkowych. Policjant poinformowany o sytuacji nie kwapił się, aby zrobić coś z tym tematem.


Wracając do meritum twierdzę, że codziennie na drodze spotykam niebezpiecznych ignorantów. Mam wrażenie, że oni chcą zrobić krzywdę mi i moim pasażerom. W zasadzie moja praca polega przede wszystkim na przewidywaniu takich sytuacji. Codziennie jeżdżę ulicą Ołtaszyńską. Tam na skrzyżowaniu z Malinową nie ma znaków o pierwszeństwie. No i co? 95% kierowców jedzie tak, jakby Ołtaszyńska była drogą główną, a nie jest! Zróbcie sobie proste doświadczenie i stańcie na tym skrzyżowaniu. Zobaczcie, ile osób zwalnia i patrzy w prawo, skąd może przyjść zagrożenie, które na dodatek ma pierwszeństwo. 2 na 10! Skąd wynika ta ignorancja? Z braku znajomości przepisów, z pędu stadnego, z braku instynktu samozachowawczego.

Reklama

Takich ulic jak Ołtaszyńska jest wiele, bardzo wiele. Spróbujcie wieczorem w okolicach Rynku na pewniaka wyjechać z Rzeźniczej na Ruską. Kłopoty murowane. Tam często spotkacie ignoranta z „Detroit” (tablica rejestracyjna DTR – przyp. red.) lub na innej zamiejscowej rejestracji, który wymusi na was pierwszeństwo. Czy w małych miastach są inne przepisy ruchu drogowego?


Wsiadając to taryfy, a nie na przykład do Ubera macie większą szansę na dojechanie cało do celu. Taryfiarz taki jak ja wie, że gdy wyłączają sygnalizację na skrzyżowaniu Kamiennej i Borowskiej to miejsce może być śmiertelną pułapką. Dlaczego? Znowu nie wiadomo co powoduje, że kierowcy zapominają zakodować znak przed wjazdem na skrzyżowanie. Zakodować to znaczy wprowadzić do podświadomości i uruchomić procesy myślowe i motoryczne, które nie skutkują wypadkiem, jakich tam widziałem wiele.

Reklama

Raz kierowca ze Strzelina będąc przekonany, że ma pierwszeństwo, próbował bezkarnie przeciąć Kamienną. Nie udało się. Po zderzeniu z prawidłowo jadącym innym kierowcą ulicę Borowską przejechał już na dachu.


Wiecie, gdzie zaczyna się ta ignorancja na moim osiedlu? Na pierwszym rondzie, gdzie kierowcy wolą sobie skrócić drogę do garaży, jadąc przez kawałek „rondka” pod prąd. Wyjazd z mojego osiedla prowadzi przez elektryczną bramę. Wiecie, ile osób czeka do pełnego jej otwarcia? Większość jedzie przez ten otwarty już kawałek, czyli przez chwile są na pasie przeciwnym i jadą pod prąd! Na palcu Bema pod prąd potrafi ustawić się parę samochodów. Wyjazd od strony pomnika Papieża Jana XXIII pomimo podwójnej ciągłej skłania do takiego zachowania. Pierwszy kierowca staje, źle a za nim stadnie reszta ignorantów.

Reklama

Mam prawko od 1983 roku i nie jestem dobrym kierowcą, bo wiem, co potrafię i nigdy nie przekraczam tych barier. Za to jestem ostrożnymi i uważnym kierowcą, bo znajomość miasta gra na moją korzyść.


Czasami widzę przed sobą ignoranta, który musi wszystkich wyprzedzać. Jego testosteron udziela się innym samcom i już mamy rajdy po mieście. Myślicie, że taki uszanuje człowieka przechodzącego na pasach? To jest często typ człowieka, który w zasadzie nie chodzi pieszo więc jaką może mieć empatię do obcej mu formy życia, jaką jest osoba poruszająca się na własnych nogach. To wróg i zakała na jego trasie.

Reklama

Taki przedmiot jak sztuka poruszania się po mieście czy to pieszo, czy pojazdem powinien być już dawno nauczany w szkołach, bo ten marny kurs na prawko to tylko namiastka co może was spotkać na drogach.


Nie bądźcie ignorantami na drodze. Tu nie ma żartów. Ja sam jak czasami mam wątpliwości, to dzwonię do kolegi, który był instruktorem nauki jazdy i pytam. Nie jest ważne, że chłopak jest dwa razy młodszy ode mnie. On ma doświadczenie. Wiedzę na temat poruszania się po mieście można znaleźć też na osiedlowych portalach, jakich teraz pełno. To właśnie stamtąd dowiedziałem się m.in. że Wojszycka na skrzyżowaniu z Agrestową wcale nie ma pierwszeństwa. Polecam też czasami zmianę trasy w drodze do pracy. Możecie poznać drogi, których nie znacie, a nie wiadomo kiedy taka wiedza się przyda.

Reklama

Kiciek, wasz Wicar Taxi Driver


red.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości