Straż miejska zatrzymała dwóch młodych mężczyzn, którzy uczestniczyli w uszkodzeniu pióra na pomniku Aleksandra Fredry na wrocławskim Rynku. Do sprawy odniósł się również ZDiUM, w zarządzie którego jest monument. Padła zaskakująca rada.
Operator monitoringu z ulicy Strzegomskiej zauważył dwóch mężczyzn, z których jeden wszedł na pomnik Aleksandra Fredry w Rynku, by zrobić sobie zdjęcie. - Podczas tej „sesji” uszkodził pióro znajdujące się w dłoni pomnika, po czym zeskoczył i zaczął uciekać – informuje wrocławska straż miejska.
Wandal zdołał uciec, ale wysłany na miejsce patrol zatrzymał towarzysza sprawcy, który oddalał się z Rynku znacznie wolniej. - Mężczyzna został doprowadzony na posterunek, gdzie telefonicznie skontaktował się ze swoim znajomym. Po pewnym czasie 20-letni mężczyzna, zgłosił się do strażników i dobrowolnie zobowiązał się do pokrycia kosztów naprawy po ich wycenie przez Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu – przekazała straż miejska.
Do sprawy w mediach społecznościowych odniósł się również ZDiUM, który przypomniał również innym amatorom wchodzenia na pomniki w centrum, że nie ma to wielkiego sensu.
- Rekwizyty Szermierza i Hrabiego mają wartość tylko jako elementy zabytkowych pomników. Same w sobie nie przedstawiają żadnej wartości, nawet jako surowiec. Są tanimi imitacjami od dawna nieistniejących oryginałów – czytany na profilu Zarządu. - Mocowanie szpady i pióra ma chronić pomniki, więc oba łatwo ulegają wyłamaniu i nie powinny stanowić punktu oparcia dla osobnika większego, cięższego i/lub bystrzejszego od gołębia – dodają urzędnicy.
Warto również zaznaczyć, że oba pomniki są monitorowane, a od pewnego czasu wykrywalność i ujmowanie sprawców wynoszą… 100 procent.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze