– Wbijamy pierwszą łopatę pod budowę metra. Jeśli nie chcecie do końca życia stać w korkach, dołączcie do nas – mówili podczas poniedziałkowego happeningu na Oławskiej kandydaci komitetu Wolni i Solidarni na radnych miesjkich. Mieczysław Maj, który z poparciem partii Kornela Morawieckiego ubiega się o fotel prezydenta Wrocławia, twierdzi, że metro we Wrocławiu to pomysł realny, a koszt budowy pierwszej nitki może być porównywalny z kosztem budowy AOW.
Kandydat na prezydenta Wrocławia partii Wolni i Solidarni po porannej pikiecie na skrzyżowaniu Oławskiej i Kazimierza Wielkiego udał się do wrocławskiego ratusza, gdzie złożył petycję do prezydenta Dutkiewicza. – Żądamy w niej natychmiastowego zabezpieczenia gruntów pod budowę metra oraz zmiany budżetowania na rok 2019 tak, aby już w przyszłym roku rozpocząć budowę metra – tłumaczy Mieczysław Maj.
Zdaniem Maja budowa metra pod Wrocławiem jest rzeczą realną. Kandydat powołuje się na ekspertyzy Państwowej Akademii Nauk i badania przeprowadzone przez naukowców z Politechniki. – Te ekspertyzy wykazały, że budowa metra zarówno pod względem geologicznym, jak i hydrogeologicznym jest we Wrocławiu możliwa – przekonywał podczas pikiety. – Jesteśmy głęboko przekonani, że miasto ma idealne grunty pod budowę metra z tego względu, że grunty miejskie są gliniaste oraz piaszczysty. Dzięki temu budowa metra we Wrocławiu jest możliwa i może być bardzo tania – tłumaczył.
Pierwsza nitka wrocławskiego metra miałaby połączył północ z południem. Z szacunków komitetu Woli i Solidarni wynika, że średni koszt budowy 1 km (obejmujący głównie odcinki naziemne) to ok. 150 mln zł. – Pierwsza linia metra może być tańsza niż koszt budowy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia – uważa kandydat WiS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze