W środę we wrocławskim sądzie rozpoczął się proces Stanisława U., pracownika wrocławskiego zoo, oskarżonego przez prokuraturę o to, w wyniku niedopełnienia obowiązków przyczynił się do śmierci swojego podwładnego, Ryszarda P. Ten został zagryziony przez tygrysa.
- Od 26 miesięcy wciąż mam przed oczami to zdarzenie – mówił Stanisław U. Jego podwładny 16 września 2015 roku został zaatakowany przez tygrysa sumatrzańskiego i zginął na oczach oskarżonego. – Był fantastycznym i doświadczonym pracownikiem, nigdy mnie nie zawiódł. Pracował w zoo kilkanaście lat.
Oskarżony pełnił wtedy funkcję kierownika sekcji ptaków i ssaków drapieżnych. – Nie wiem, jak do tego doszło i chyba nigdy się tego nie dowiem – tłumaczył w trakcie przesłuchania. Stanisław U., który został oskarżony przez prokuraturę o niedopełnienie obowiązków i bezpośrednie narażenie jednego ze swoich pracowników na utratę życia, nie przyznaje się do winy.
Feralnego dnia Stanisław U. miał iść na odbywający się w zoo kongres z udziałem naukowców z całej Europy. Wcześniej poszedł jednak na wybieg dla tygrysów, gdzie miała być budowana leżanka dla tygrysów. Ryszard P. został wyznaczony do skoszenia tam trawy. Po dojściu do wybiegu oskarżony zobaczył znajdującą się w środku kosiarkę i zaczął się oddalać.
– Z Ryszardem spotkałem się przy bramce wybiegu i zapytałem go, czy wszystko jest pozamykane. Odparł, że tak – mówi Stanisław U.
Oskarżony powiedział, że teren, którym się opiekuje, zajmuje 30 hektarów i nie ma możliwości, by był przy zamykaniu i otwieraniu wszystkich klatek. - Ryszard nie zgłaszał wcześniej problemów z systemem zabezpieczeń na wybiegu dla tygrysów. Ja byłem tam niemal codziennie - dodał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze