Sąd Okręgowy we Wrocławiu orzekł, że 44-letni lekarz psychiatra jest winny stosowania tzw. mowy nienawiści w Internecie. Mężczyzna w latach 2016-2017 na Facebooku umieścił trzy wpisy. Zdaniem sądu jeden z nich miał charakter rasistowski, a dwa pozostałe wzywały do przestępstwa na tle narodowościowym.
Przypomnijmy, że w rozpoczętym, w ubiegłym tygodniu procesie na ławie oskarżonych zasiadł lek. med. Krzysztof Klementowski (zgodził się na publikację nazwiska), kierownik oddziału psychiatrii w jednym z dolnośląskich szpitali. 44-latek oskarżony był o umieszczenie w Internecie trzech wpisów, które zdaniem prokuratury wyczerpują znamiona mowy nienawiści.
Mężczyzna tłumaczy, że jego wpisy nie miały wzywać do nienawiści ze względu na kolor skóry, religię czy narodowość, a jedynie w żartobliwy sposób komentować rzeczywistość. Lekarz w swoich publikacjach miał m.in. nazwać czarnoskórą kobietę „małpką” oraz deklarować wsparcie zbiórki na „karabin na ciapatych”. Zdaniem prokurator Justyny Trzcińskiej to właśnie tego typu wpisy doprowadziły do tragedii, w wyniku której zginął prezydent Paweł Adamowicz.
– Mówienie o mowie nienawiści w kontekście zamachu w Gdańsku jest obrzydliwą manipulacją i próbą wpłynięcia na werdykt – odpowiadał oskarżony, który przed sądem tłumaczył m.in. że nazwał widoczną na zdjęciu kobietę „małpką”, nie dlatego, że była czarnoskóra, a po prostu głupia, a płot wokół miasta, w którym zamieszkiwali uchodźcy, miał „chronić miejscową ludność przed fanatykami religijnymi”.
Sąd pierwszej instancji nie dał wiary tłumaczeniom lekarza i skazał go na 8 miesięcy ograniczenia wolności poprzez wykonywanie prac społecznych. Sędzia Anna Orańska-Zdych w uzasadnieniu wydanego postanowienia tłumaczyła, że podczas wydawania wyroku sąd wziął pod uwagę wcześniejsze publikacje mężczyzny, m.in. tą, w której przytaczał artykuł pt. „Algorytmy Google nie odróżniały murzynów od goryli”. – Tłumaczenie o pobłażliwości nazwy „małpka” oraz ciągniętym wężu od dystrybutora, wynika tylko z przyjętej linii obrony, a zachowanie oskarżonego wypełniło znamiona przestępstwa publicznego znieważenia osoby z powodu jej przynależności rasowej – argumentowała sędzia.
Zdaniem sądu dwa pozostałe wpisy zamieszczone przez oskarżonego wzywały do popełnienia przestępstwa. Sąd uznał też, że mężczyzna wbrew swoim tłumaczeniom rozumiał znaczenie słowa „ciapaty”.
– Nawet jeśli Krzysztofa K. oburzało zachowanie pewnej społeczności, to nie miał prawa do wypowiedzi, jaką uczynił. Otoczenie grupy ludzi drutem kolczastym i rozstawienie budek strażniczych jest jednoznaczne. Również ten czyn stanowi nawoływanie do popełnienia przestępstwa stosowania przemocy wobec grupy osób z powodu jej przynależność narodowej, etnicznej, rasowej lub wyznaniowej – tłumaczyła sędzia Anna Orańska-Zdych . – Ten wyrok jest dowodem na to, że nie ma w Polsce przyzwolenia na zachowania agresywne i rasistowskie – dodała.
Wyrok, który zapadł we wtorek, jest zgodny z oczekiwaniami prokuratury. – Jestem bardzo zadowolona z tego wyroku – mówiła po wyjściu z sali rozpraw prokurator Justyna Trzczińska . – Wyjaśnienia oskarżonego były kuriozalne – dodała.
Wyrok jest nieprawomocny i oskarżonemu przysługuje odwołanie się od niego do sądu drugiej instancji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze