Część rodziców korzystających z Aquaparku Zakrzów alarmuje, że w godzinach popołudniowych basen dziecięcy jest praktycznie niedostępny dla klientów indywidualnych. Ich zdaniem dominują tam zajęcia zorganizowane, co ogranicza możliwość swobodnego korzystania z obiektu. Spółka zarządzająca obiektem odpiera zarzuty i podkreśla swoją społeczną misję nauki pływania.
Sprawę zgłosił nam jeden z rodziców korzystających z basenu dziecięcego w Aquaparku Zakrzów przy ul. Wilanowskiej. Z grafiku wynika, że od poniedziałku do piątku w godzinach popołudniowych na basenie odbywają się kursy pływania dla dzieci. W sobotę zajęcia są zaplanowane od rana do wczesnego popołudnia.
- Basen dziecięcy jest całkowicie wynajęty przez prywatne szkółki pływania. Moje odczucie jest jednoznaczne. Jest to dyskryminacja osób, które nie chcą płacić za prywatne zajęcia, które są organizowane na infrastrukturze wybudowanej z publicznych środków - denerwuje się pan Jerzy.
Rodzic zwraca uwagę, że nie każda rodzina chce, lub może, płacić za dodatkową naukę pływania. Podkreśla też, że dla wielu opiekunów samodzielna nauka dziecka jest ważnym elementem wspólnego spędzania czasu.
- Odczuwam budowanie ogromnej więzi z dziećmi podczas samodzielnej nauki. Nie każdego również stać na prywatne lekcje. Uważam to za patologię - dodaje nasz czytelnik, i zapowiada, że skieruje pismo w tej sprawie do magistratu oraz do spółki zarządzającej aquaparkiem. Chce też zbierać podpisy pod petycją.
O wyjaśnienia poprosiliśmy Aquapark Wrocław. Rzecznik spółki zaprzecza, że basen dziecięcy jest wynajmowany prywatnym szkołom pływania. - Na żadnym z naszych obiektów nie zezwalamy na działalność prywatnych szkółek pływania. Nie ma takich praktyk - mówi Wojciech Koerber.
Jak wyjaśnia, zajęcia prowadzi sama spółka. - Faktem jest, że nasza aquaparkowa szkoła pływania zajmuje dużą liczbę torów. Jest to jednak związane bezpośrednio z misją spółki i bardzo dużym zapotrzebowaniem na naukę pływania dzieci i osób dorosłych. Jako miejska spółka chcemy być pożyteczni społecznie, stąd uczymy pływać - tłumaczy Koerber.
Dodaje, że przychody z nauki pływania pomagają w utrzymaniu obiektów. - Naszym celem nie jest maksymalizacja przychodów, niemniej obiekty trzeba utrzymywać, a szkoła pływania się do tego przyczynia - zaznacza Koerber.
Co ciekawe, z analizy spółki wynika, że obłożenie torów przez zorganizowane grupy generują... sami sąsiedzi protestujących osób. - To właśnie mieszkańcy Zakrzowa i sąsiednich osiedli są w głównej mierze klientami. Krótko mówiąc, staramy się godzić potrzeby i oczekiwania wszystkich - podsumowuje rzecznik.
Aquapark przekonuje, że rodziny, które chcą skorzystać z obiektu poza zajęciami, mają taką możliwość w sobotnie popołudnia i niedziele. Samo udostępnienie grafiku rezerwacji nie rozwiązuje jednak problemu. Część pływalni wprowadza sztywne zasady gwarantujące minimalną przestrzeń dla klientów indywidualnych - niezależnie od trwających zajęć.
Na taki standard zwraca uwagę nawet Najwyższa Izba Kontroli. NIK, badając na jednej z poznańskich pływalni, wprost wskazała, że rezerwacje komercyjne muszą być organizowane w taki sposób, aby przez cały czas otwarcia basenu sportowego dla mieszkańców dostępny pozostawał co najmniej jeden wolny tor.
Za granicą tego typu praktyki są jeszcze powszechniejsze i bardziej restrykcyjne. Dla przykładu, regulamin kompleksu w Teton County w USA nakazuje bezwzględne utrzymanie minimum dwóch torów publicznych w dowolnym momencie dnia, a w australijskim Ballarat Aquatic & Lifestyle Centre deklarowane są co najmniej dwa tory w basenie 25-metrowym i co najmniej trzy w basenie 50-metrowym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze