Załoga samolotu była stanowcza. Po wylądowaniu nie otworzyła drzwi, zanim nie pojawili się przed nimi funkcjonariusze Straży Granicznej. To reakcja na zachowanie agresywnego pasażera, który podczas lotu awanturował się, a do tego był tak pijany, że trudno było nawiązać z nim kontakt. Był jednym z dwóch, których tego dnia strażnicy z Wrocławia musieli wyprowadzać z samolotów kajdankach.
Wszystko działo się w minioną sobotę.
- Pierwszy z mężczyzn, 30-latek lecący z Oslo, zachowywał się agresywnie, kontakt z nim był utrudniony, a od mężczyzny wyczuwalna była silna woń alkoholu. Natychmiast po przylocie do samolotu weszli wyspecjalizowani w podejmowaniu działań na pokładach statków powietrznych funkcjonariusze z Zespołu Interwencji Specjalnych - opowiada Małgorzata Potoczna ze Straży Granicznej.
Agresywnego pasażera strażnicy wyprowadzili z samolotu i przebadali alkomatem. Badanie wykazało niemal 2 promile alkoholu w organizmie. Ponieważ w obecności strażników nadal był agresywny, wezwano policję, a ta przewiozła 30-latka do izby wytrzeźwień.
Drugi incydent dotyczył pasażera przylatującego do Wrocławia z Amsterdamu. - Również w tym przypadku 48-letni Polak zakłócał porządek na pokładzie samolotu i nie wykonywał poleceń załogi, przez co stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu. Funkcjonariusze SG z Wrocławia niezwłocznie wyprowadzili pasażera z pokładu samolotu opowiada Małgorzata Potoczna.
W obu przypadkach obywatele Polski zostali pouczeni (w tym jeden po wytrzeźwieniu) o konsekwencjach niestosowania się do poleceń wydawanych przez personel samolotu oraz ukarani mandatami za naruszenie przepisów porządkowych na pokładzie statku powietrznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.