Restauratorzy z wrocławskiego Rynku dostali nakaz rozebrania zewnętrznych ogródków gastronomicznych. Na ich usunięcie mają czas do 15 marca. Czy to oznacza, że na Rynku nie będzie już można nic zjeść ani wypić? Absolutnie nie! Decyzja dotyczy tylko niewielkiej części ogródków - szklanych budowli, które powstały bez zgody konserwatora zabytków. Jest ich sześć. I nawet jeśli nie znikną do 15 marca, na Rynek nie wjadą buldożery. Przedsiębiorcy od decyzji mogą się odwołać.
Spór o przeszklone ogródki gastronomiczne w centrum Wrocławia ciągnie się od lat. Teraz miasto wypowiedziało umowy restauratorom, którzy - zdaniem urzędników - szpecą Rynek. Przedsiębiorcy mają dwa tygodnie na rozbiórkę „szklarni”, inaczej czekają ich kary.
W konflikcie trwającym od 2018 roku chodzi o tzw. ogródki kubaturowe – przeszklone, zabudowane konstrukcje ustawiane przy lokalach w obrębie Rynku. Według władz miasta oraz konserwatora zabytków, problemem są zamknięte pawilony dostawiane bezpośrednio do zabytkowych elewacji, przysłaniające historyczne fasady kamienic. Zdaniem magistratu, część ogródków została rozstawiona bez wymaganego uzgodnienia z Dolnośląskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, mimo że Rynek znajduje się pod ochroną konserwatorską.
Restauratorzy przekonywali, że działają w oparciu o zawarte umowy dzierżawy terenu, jednak zdaniem ratusza jednym z warunków tych umów było uzyskanie stosownych uzgodnień konserwatorskich. Ich brak oznacza więc naruszenie zapisów kontraktu.
27 lutego 2026 r. Zarząd Zasobu Komunalnego wypowiedział ze skutkiem natychmiastowym umowy wszystkim „szklarniom” w przestrzeni wrocławskiego Rynku. Termin ich usunięcia wyznaczono na 15 marca 2026 r.
„Pozytywny krok w stronę ładu przestrzennego i egzekwowania obowiązującego prawa!” – skomentował na Facebooku Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
A co, jeśli restauratorzy ogródków nie rozbiorą?
Wypowiedzenie „ze skutkiem natychmiastowym” oznacza, że przedsiębiorcy tracą tytuł prawny do zajmowania miejskiego terenu. Jeśli po 15 marca konstrukcje nadal będą stały na płycie Rynku, sytuacja może zostać potraktowana jako bezumowne zajęcie nieruchomości.
Miasto zapowiada możliwość zastosowania kar umownych, jednak nie przewiduje wjazdu buldożerów.
– Wierzymy w rozsądek restauratorów i zrozumienie rzeczywistego znaczenia sytuacji, do której doszło. Jesteśmy otwarci na rozmowy i nie zakładamy, że konieczne będą aż tak radykalne środki, jak przeprowadzenie rozbiórek przez miasto – przekazał nam w imieniu ratusza Michał Guz.
Dodał, że restauratorzy, którzy wystawili ogródki bez uzgodnienia z konserwatorem zabytków są w dużej mniejszości.
- 3 marca wypowiedzianych było sześć umów na ogródki typu "szklarnia". Natomiast 34 ogródki w rejonie Rynku, Placu Solnego i ulic przylegających mają już teraz uzgodnienia konserwatorskie. Szczególnie ta druga liczba może się w najbliższych dniach dynamicznie zmieniać, bo jeszcze w poniedziałek mieliśmy informację o 32 pozytywnych uzgodnieniach – przekazuje urzędnik.
Kolejnych kilkadziesiąt spraw uzgodnień konserwatorskich na ogródki jest w toku. Z ustaleń ratusza wynika, że zdecydowana większość restauratorów chce dostosować się do wymogów.
Restauratorzy, którym wypowiedziano umowy, mają możliwość odwołania się od decyzji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jakie imię taki komentarz i tacy stronnicy konserwatora, który w życiu uczciwie pieniędzy nie zarobił a próbuje niszczyć tętniące życiem miasto. Od tego sezonu najlepiej żeby wszyscy w rynku chodzili na grzane parówki do sklepu z płazem w logo, pili kawę z automatu i składali hołd amerykańskim sieciówkom.
A Wy co tak bronicie tych " przedsiebiorcow". Konserwator ma racje, to zwykle patusy, ktorym sie wydaje, ze wszystko mozna, nie mieli zadnych pozwolen, wrecz przeciwnie, nie dostali zgody na te konstrukcje, ale im sie wydaje ze wszystko moga. Dziwi mnie, ze ludzie ktorzy lamia prawo, maja taki poklask wsrod spoleczenstwa jak widac. A juz nazywanie pracy konserwatora nieuczciwa to jakies kuriozum, jednoczesnie popierajac lamanie prawa u restauratorow.
Widzę że prezesi wielkich firm Januszex S.A. się oburzyli. Jaki mi przykro. Miasto i życie w rynku może tętnić bez ogródków szklarniowych. Choć warto pamiętać że w rynku też mieszkają ludzie, którzy także mają prawo do spokoju. Ogródek to miejsce "pod chmurką" który ma służyć do wypoczynku na świeżym powietrzu w ciepłej porze roku. A tu jeden Janusz biznesu z drugim porobili sobie szklarnie by tanim kosztem zwiększyć powierzchnię lokalu. Dobrze że ktoś się w końcu za to zabrał. Nic nie szkodzi na przeszkodzie by w letniej porze rozstawić kilka stołów i krzeseł. Takie coś funkcjonuje w wielu miastach Europy. Ale takie szklane pawilony to tylko raz widziałem w pewnym niemieckim miasteczku nad morzem - z tym że stały one na PRYWATNYM terenie, a nie w centrum dużego, milionowego miasta. Przysłowie mówi - uderz w stół w nożyce się odezwą. I jak ktoś nie ma nic sensowego do napisania, to nawet czyjegoś fajnego i śmiesznego loginu się przyczepi, choć sam ma żałosny i badziewny oraz pozbawiony jakiegokolwiek sensu nick
W końcu znikną te całoroczne szklarnie, które z pojęciem ogródka nie mają nic wspólnego.
Jakie imię taki komentarz i tacy stronnicy konserwatora, który w życiu uczciwie pieniędzy nie zarobił a próbuje niszczyć tętniące życiem miasto. Od tego sezonu najlepiej żeby wszyscy w rynku chodzili na grzane parówki do sklepu z płazem w logo, pili kawę z automatu i składali hołd amerykańskim sieciówkom.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.